Pokazywanie postów oznaczonych etykietą być przedsiębiorcą. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą być przedsiębiorcą. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 lipca 2022

Ktoś tam miesza w tym kociołku...

Powody odejścia redaktora Lisa z Newsweeka,  jakoś mnie specjalnie nie zdziwiły. Już kiedy zaczynał karierę plotki o jego nie łatwym charakterze krążyły. Z racji jakiejś tam znajomości ze znajomymi, znajomych, którzy znali redaktora w młodości osobiście usłyszałam, że to człowiek delikatnie mówiąc trudny, ale dziennikarz z pasją. Tak więc jakby z mojej strony zdziwienia nie było.

Nie będę się wypowiadać o konkretnej sytuacji w Newsweeku, bo mnie tam nie było, nie będę nikogo potępiać ani nikogo wychwalać. Powiem tak: zespół wiedział nie powiedział, a jak powiedział to rozpętało się  małe piekło".

Moje zacięcie socjologiczne od razu wywołało burze myśli, stosunki społeczne temat rzeka, temat trudny i zawiły. Moje doświadczenie życiowe przywołuje wiele wspomnień.

Jesteśmy stosunkowo młodą demokracją na dodatek jesteśmy krajem w którym wpływ na stosunki społeczne ma wschód (historycznie bardziej zamordystyczny) jak i zachód (dłużej demokratyczny).

Zaczyna się w szkole - w szkole nikt nie uczy dzieciaków asertywności. Nauczyciel jest w klasie wyrocznią nawet jeśli jest "zamordystą/przemocowcem" to ani dziecko, ani rodzic nie ma większych szans na konstruktywną reakcję dyrekcji. Mam swoje lata odchowałam trzech potomków i nie jedną szkolną walkę stoczyłam z ciałem pedagogicznym. Z resztą sama jestem z wykształcenia pedagogiem i krótko uczyłam w szkole, a więc wkładam kij we własne mrowisko. Powiecie to było dawno. Tak tyle, że ja mam ciągłość bo teraz do szkoły chodzi mój wnuk i mam wrażenie, że szkoła nie wiele się przez minione lata zmieniła. 

Wspaniały, zawsze w dyskusjach o nauczycielach z którymi się zetknął podkreśla, że nauczyciel przepytuje ucznia tak, żeby udowodnić dzieciakowi, że ono nic nie wie/nie umie bo to on nauczyciel wie wszystko. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu stosunek  "mistrz - uczeń" tak wyglądał. Mój tata mi opowiadał, że jak przyszedł na warsztat w fabryce to mistrz kazał mu długo zamiatać podłogę zanim dopuścił go do maszyny. Tylko, że czasy się zmieniają, a my nadal tkwimy między wschodnimi, a zachodnimi wzorcami stosunków społecznych.

Po za tym w szkole dzieciak jest ciągle porównywany z innymi i wytwarza się między dzieciakami niezdrowy stosunek np do "kujona". Nie, nie podziw i chęć zaprzyjaźnienia się i skorzystania z wiedzy lepszego, tylko chęć "dowalenia" lepszemu - sprowadzenia go do "parteru". Nikt nie tłumaczy dzieciakom, że obie strony ten lepszy i ten słabszy mogą skorzystać na WSPÓŁPRACY.  Tylko uczenie w szkole PRACY ZESPOŁOWEJ może zmieniać powoli i żmudnie stosunki społeczne w życiu dorosłym.

A jak? Np gry sportowe zespołowe, ale tak, że do zespołu wchodzą nie same "asy", ale i ci dobrzy i ci słabsi. Albo praca na lekcjach w zespołach, ale mieszanych gdzie ten lepszy jest "szefem" i uczy się szefowania, a słabsi uczą się korzystania ze zdolności lepszego pod nadzorem mądrego nauczyciela.  Ideał powiecie. Wiem - to praca żmudna, wymagająca od nauczyciela kreatywności, ale możliwa do wykonania już na etapie przygotowywania nauczyciela do pracy. Oczywiście "ryba psuje się od góry", a na górze mamy ministra Czarnka, jego podręcznik "HIT" i kolejne stracone lata.

Przepraszam, nie da się krócej bo to temat rzeka.

Tak więc ze szkoły wychodzi zdolny dzieciak/przekonany o swojej wyjątkowości i tłumek dzieciaków przekonanych, że są gorsze i w zasadzie każdy lider/mistrz może udowodnić im, ich małość, a zwracanie się o pomoc do wyższej instancji nie ma sensu bo to zgłaszający najczęściej dostaje po głowie, a nie zgłaszany. 

Mam w pamięci mnóstwo przykładów ze szkolnych lat swoich i potomków, ale czy jest sens je przytaczać? Wy sami na pewno moglibyście podać ich mnóstwo.

Dobra i teraz po szkole idziemy w życie. Kurodoma poszła do pracy w szkole została wychowawczynią klasy pierwszej szkoły podstawowej, pełna zapału, szybko dostała po głowie od dyrekcji za to, że "klasa jest za kolorowa". Pozwoliłam siedmioletnim dzieciom ozdobić gazetkę ścienną na dzień kobiet, własnoręcznie wykonanymi rysunkami, a nie zdjęciami kobiet wyciętymi z żurnala mody.  Następnie usłyszałam, że mówię do dzieci zbyt prostym językiem. To tak na początek pracy, dyrekcja postanowiła pokazać młodemu nauczycielowi odpowiednie miejsce w szeregu. Dyskusja była bezcelowa, najważniejsze dla dyrekcji, po wizytacji na lekcji, były odpowiednio wypełnione rubryki w dzienniku lekcyjnym. Mogłabym długo w tym temacie. Mobbing? W tamtych czasach nikt o tym nie mówił - mówiło się, że trzeba zapłacić "frycowe". Potem jeśli nauczyciel okrzepł i sam stawał się dyrekcją robił najczęściej to samo młodym nauczycielom.

Dobra w tym momencie życia byłam pracownikiem i mi się nie podobało, ale w następnym etapie życia, zostałam pracodawcą i też mi się nie spodobało.

Kurodoma i Wspaniały założyli własny biznes i zatrudnili ludzi, sami stali się pracodawcami.. To były czasy schyłkowej "komuny" i początki "wolności" gospodarczej. W czasach świetności i marzeń o potędze zatrudnialiśmy do 20 osób. Ponieważ jak mówi mój brat "wy to dobrzy ludzie jesteście" dostaliśmy srogą nauczkę od pracowników i teraz Wspaniały woli pracować prawie sam. Wydawało nam się, że jeśli traktujemy ludzi po ludzku, płacimy dobrze za pracę, ale zwracamy uwagę na źle wykonaną pracę to jakoś da się pracować i się nie z "nie lubić". Niestety, przerobiliśmy wszystko okradanie, okłamywanie, wykorzystywanie, cwaniakowanie, wynoszenie danych i przekazywanie ich konkurencji. Przekonaliśmy się, że jeśli nie jest się dużą korporacją w której szef nie zajmuje się zatrudnianiem i zwalnianiem pracowników to bardzo trudno jest stworzyć zespół ludzi/pracowników, którzy nie będą widzieć w szefie wroga, który może ich zwolnić w każdej chwili. Po latach stwierdzam i jest to moje osobiste zdanie poparte tylko moim doświadczeniem życiowym, że bez zmiany systemu szkolnictwa, które by przygotowywało ludzi do współpracy nic się nie zmieni na linii pracodawca - pracobiorca. Bo my nie umiemy, bo nie uczymy się tego od dziecka, żeby na początku zatrudnienia negocjować warunki współpracy, a potem ich dotrzymywać z obu stron, a jeśli się nie da to się rozstać. Kodeks pracy nie załatwi tego za nas.

W naszym kraju jest takie przekonanie, że ten kto daje pracę to wykorzystuje, a ten kto świadczy pracę jest wykorzystywany. Władzy chyba nie zależy na zmienianiu tego stanu rzeczy bo skonfliktowanym społeczeństwem łatwiej się rządzi.

Dobra i teraz wracamy do tematu IV władzy w kraju moim ukochanym. Mam wrażenie, że ktoś miesza w tym kociołku. Ferment w mediach tzw opozycyjnych zaczął się od konfliktu w spółce Agora zarządzającej Gazetą Wyborczą o co chodziło? Każdy zainteresowany może poczytać w internecie. Jakoś mam wrażenie, że konflikt przygasł - komuś nie wyszło? Potem był redaktor Kraśko gwiazda TVN, okazał się delikatnie mówiąc nie być kryształowy - wylądował w szpitalu mam wrażenie, że się komuś udało. Teraz przyszedł czas polowania na Lisa i mam wrażenie, że się udało z nawiązką bo przy okazji rykoszetem dostaje całe środowisko "opozycyjnych" dziennikarzy (np Renata Kim, która zawiadomiła o mobbingowaniu pracowników przez Tomasza Lisa jego pracodawcę, po jednodniowym byciu bohaterką sama została oskarżona o zachowania mobbingowe i zaczyna się tłumaczyć).

Wnioski:

Dziennikarze są ludźmi i tylko ludźmi, politycy, pracodawcy, pracownicy są tylko ludźmi,  Kurodoma jest tylko człowiekiem - wszyscy powinniśmy podlegać takim samym obowiązkom i prawom. I jeśli ktoś zachowuje się nie zgodnie z prawem to powinien ponosić konsekwencje, ale nie tak, że np Kraśce wywleka się sprawę nie zapłaconych podatków (załatwioną przez niego) z przed pięciu laty akurat teraz, czy Lisowi sprawę niewłaściwego zachowania wobec pracowników o którym to zachowywaniu się wiadomo było jak zeznają niektórzy w środowisku dziennikarskim od lat.

                                                                A może jest tak?


                                                                   A może jest inaczej.

Kurodoma myśli sobie tak, że jeśli nie pojawi się grupa dziennikarzy nie zależnych od rządu, ale i niezależnych od pieniądza i etatów w oficjalnych mediach to świat demokracji jest skazany na zagładę. Nadzieje daje "wolny internet" i tzw zwykli klikacze którzy docenią prace np dziennikarza śledczego Tomasza Piątka i zechcą mu patronować własną kasą. Młodzi ludzie nie oglądają TVP, TVN oni buszują w internetach to jest ich świat.

A teraz trochę cynizmu jak byłam pracownikiem czułam się nie bardzo, a jak byłam pracodawcą czułam się jeszcze gorzej dlatego trochę zazdroszczę wolnym ludziom którzy własną twórczością zarabiają na życie, albo mnichom buddyjskim medytującym w odosobnieniu.

Tylko, że wszyscy musimy jeść, a żeby jeść to trzeba zarabiać - pat.

                                  Refleksyjna Kurodoma.


                                           


niedziela, 29 marca 2020

Wybory się nie odbędą, nawet jeśli się odbędą...

Widok zadowolonego, roześmianego prezesa siedzącego samotnie w ławach
sejmowych to widok jak z horroru.
Facet odleciał już dawno temu, ale teraz mamy dowód oczywisty dla każdego
nawet niedouczonego psychiatry.

Nie da się przykryć wirusa tematem wyborów.
Co trzeba mieć w głowie, żeby denerwować ludzi w momencie,
kiedy walczymy o zdrowie, o byt po prostu o życie.
Jakim trzeba być psychopatą, żeby chcieć wysyłać ludzi w większości
starszych na wybory.
O czym ja piszę, przecież liczy się tylko władza, kasa i bezkarność
obecnej ekipy.

Ludzie robią z ministra Szumowskiego bohatera o Wszechwiedzący
jaki bohater?
Bo ma podkrążone oczy i ledwo stoi na nogach?
Ludzie co wy macie w głowach?

Pomijam nie, nie pomijam faktu, że zaniża liczbę zakażonych i zmarłych
na "koronę" to już jest dyskwalifikacja, nie uwierzę, że Polska jest narodem
wybranym, że jesteśmy "wirusoodporni".

Facet/lekarz w końcu, powinien stanąć i powiedzieć głośno i wyraźnie
"Przeprowadzenie wyborów w tych warunkach to narażenie na uszczerbek
 na zdrowiu i życiu OBYWATELI".

Sejmu nie ma, TK nie ma, prokuratury nie ma, prezydenta nie ma,
marszałka sejmu nie ma, publicznej TV nie ma
jest wola jednego człowieka czyli jest DYKTATURA.
Z dyktaturą się nie rozmawia, dyktaturę się zwalcza.

Nie pójdę na wybory bo zwieramy rodzinne szeregi i właśnie jadę
po moją mamę, sprowadzamy ją do siebie bo sama nie da sobie rady.
Demencja, ona nie kojarzy o co chodzi z wirusem jest nieostrożna
i łatwowierna.
Sądząc po tych zaniżonych danych o zachorowaniach "górka"
jest dopiero przed nami, to ostatni moment na decyzję o przeprowadzce.

Nie wiem jak wytrzymamy, bo prababcie muszą być w jednym pokoju.
Nie narażę ich na ewentualne zarażenie i tak jestem niespokojna bo mama
miała stały kontakt z sąsiadką więc najbliższe dni pokażą czy wszystko
będzie w porządku.

Nie pójdę na wybory bo te wybory jeśli nawet się "odbędą to tak naprawdę
się nie odbędą" nie będę ich legitymizować.
Nie ma już sejmu więc nie ma już w Polsce demokracji, muszę się skupić
na przeżyciu fizycznym i materialnym.

Mam nadzieję, że w piekle podłożyli już ogień pod kotłem.

Jestem wściekła, sfrustrowana i przerażona.
Dwie osiemdziesięciodwulatki w domu, niech którejś coś strzeli
zdrowotnie jak ja pojadę z nimi do szpitala, jak mam udzielić im pomocy?

Ja nie wiem w co ręce wsadzić, a oni mi o WYBORACH!!!!!!!!!!???????
To może zamiast "TARCZY" dajcie każdemu "60+ PISTOLET"
do użytku własnego, będzie szybciej i taniej.

                           WŚCIEKŁA KURODOMA.


czwartek, 27 czerwca 2019

Delikatna materia prawna - nie bo nie.

Środowiska prawnicze apelują do prezydenta, żeby zawetował
pisowską nowelizację kodeksu karnego.

Nowelizacja generalnie polega na "usurowieniu" kar.
Legislator raczył był wprowadzić między innymi karę dożywocia bez prawa
do ubiegania się o prawo do  zwolnienia nawet po 25 latach odsiadki.
Lud się ucieszył z tego i tak łagodnego proponowanego wyroku dla
zwyrodnialców nie zasługujących na miano człowieka.
Przecież konserwatywno-prawocowo-patriotyczny-katolik chciałby
przywrócenia kary śmierci najlepiej wykonywanej publicznie,
tak żeby karany cierpiał , bo w końcu w biblii napisano
"oko za oko, ząb za ząb".
(Byłam we wczesnej młodości w pomieszczeniu gdzie
 wykonywano kary śmierci, pamiętam do dziś, jestem
 przeciwko karze śmierci, chociażby ze względu
 na pomyłki sądowe).

Były? Nie, są na ziemi miejsca gdzie sprawiedliwość
oddana jest w ręce ludu.
Po ostatnich obrazkach jakie zaserwowała nam polska policja, patrz:
zatrzymanie Jakuba A. domniemanego mordercy dziesięciolatki.
Niech mi ktoś "lewaczce z wąsami" wytłumaczy jaki efekt miało
wywołać upublicznienie z zatrzymania podejrzanego?
Czy chodziło o podburzenie tłumu.
Przerażający był widok ludzi stojących pod prokuraturą.
Kto to był?
Ciekawscy, czy ludzie gotowi do samosądu.
Z resztą próba samosądu przy użyciu koktajlu mołotowa
się odbyła, bo przed aresztowaniem sprawcy policja
odwiedziła dwóch innych mężczyzn z miejscowości ofiary.
Ktoś rzucił butelką z benzyną w ich dom bo jak się tłumaczył
ma w rodzinie taką dziesięciolatkę i emocje wzięły górę.

Butelka z benzyną, kamienie.....ludowa sprawiedliwość
to ostatnie czego nam trzeba.
Rządzący uważają, że zapanują nad tłumem jeszcze
się taki nie urodził - nie prowokujcie, posłuchają? Nie sądzę.

Kolejny przykład to najnowszy wyrok TK w sprawie
przepisu na podstawie którego skazano łódzkiego drukarza
za odmowę wykonania usługi wydrukowania plakatu LGTB.

TK stwierdził, że ta część z przepisu kodeksu wykroczeń
w brzmieniu:
 „kto bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia,
 do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny”. 
JEST NIE KONSTYTUCYJNA.

Niby O.K.
Kto nie pracował w usługach ten nie wie jak to jest,
kiedy klient oskarża cię o to, że jesteś złodziejem
i jednocześnie żąda od ciebie uprzejmości, gotowości
wykonania usługi.
Ten przepis miał umożliwiać usługodawcy możliwość
odmowy wykonania usługi po podaniu uzasadnionej
przyczyny.

Co oznacza ten wyrok?
Wg TK ustami sędziego Muszyńskiego pozwala na równość
podmiotów zawierających umowę świadczenia usług,
wg niego ten przepis stanowił  nadmierną ingerencję państwa
w wolność jednostki.
Wg zdania odrębnego sędziego Kieresa, usunięcie tego
przepisu osłabi i tak niedoskonały system obrony
osób dyskryminowanych.

Wąsaci lewacy wiedzą, że po usunięciu tego przepisu
"hulaj dusza piekła nie ma ".
Jak było?
Nie wykonam usługi ponieważ uważam że....
Następnie sąd oceniał czy odmowa była uzasadniona.
Niedoskonały przepis, ale jakoś chronił usługobiorcę.

Jak może być teraz?
"Nie obsłużę, nie bo nie".
Możesz iść do sądu cywilnego i wykazać,
że ponieważ pan nie sprzedał ci butów bo masz nagniotka
na dużym palcu, a nie na małym i w związku z tym
poszedłeś na bosaka i zraniłeś się w stopę, i miałeś zakażenie,
a pan powie nie to nie prawda - nie sprzedałem - bo nie ma
przepisu, że muszę uzasadnić odmowę.

I to by było nawet zabawne gdyby nie to, że za chwilę
nie sprzedadzą mi leku bo pani aptekarka uważa, że rumianek
lub zdrowaśka lepiej leczy, a tak w ogóle to ona nie musi
uzasadniać odmowy sprzedaży bo paragrafu na odmowę
bez uzasadnienia nie ma...

A tej pani nie sprzedam pączka bo ma zielone włosy, ale jej nie powiem
dlaczego nie sprzedam bo nie muszę TK tak powiedział - nie bo nie.

A tego dziecka nie przyjmę do przedszkola bo tata mało przystojny,
ale nie powiem dlaczego nie przyjmę bo nie muszę uzasadniać, nie bo nie.

Przesadzam, nie znam się?
O.K.
Pewnie w najbliższym czasie się przekonamy i jestem pewna,
że wyjdzie na moje.
Grzebanie w przepisach prawa na szybko bez przemyślenia konsekwencji
kończy się tragediami ludzkimi.

Żonglowanie emocjami ludzkimi i szczucie jednych na drugich
przy pomocy przepisów prawa to sposób tej władzy na utrzymanie
władzy, lud potrzebuje chleba i igrzysk.
500+/chleb jego działanie już trochę osłabło, teraz czas
na igrzyska/wywlekany w majtkach zbrodniarz.

A jak to się skończy?



                                                            Kurodoma.



                                         

czwartek, 17 listopada 2016

Złudzenie optyczne....

Mija rok rządów prezesa Jarosława Kaczyńskiego.
Czas podsumowań.

Myślę, że podsumowywać można na dwa sposoby,
po okładce i po tym co w środku.
To tak jak z czekoladą kupujemy bo na opakowaniu
widzimy czekoladową, głęboko brązową, apetyczną,
cudownie aksamitną zapowiedź "nieba w gębie" na sam widok
następuje intensywny ślinotok i musimy.,.
Przychodzimy do domu i pierwszy kawałek włożony
do ust rozczarowuje, okazuje się, że czekolapodobny
wyrób jest słodki do obrzydzenia i nie ma nic wspólnego
z pamięcią czekolady, którą moja mama kupowała
w przyfabrycznym kiosku - nazywało się to złom czekoladowy.
Czekolada była gruba,  twarda, gorzkawa i taka czekoladowa.

Podobnie jest z rządami prezesa Jarosława Kaczyńskiego.
Patrząc na okładkę kupiłabym, ale jak zajrzę do środka
to już nie.

I tak ludzie Jarosława Kaczyńskiego to:
Pan prezydent Andrzej Duda jest młody, ładnie się uśmiecha,
ma ładną milcząca żonę tylko, że jest prezydentem malowanym
nic nie znaczy wykonuje polecenia prezesa.
Ma zaletę nie do przecenienia - niezwykłą sprawność w posługiwaniu
się długopisem.

Pani premier, bardzo ładnie się prezentuje, gustowne garsonki,
stylowe broszki i przemawia bez kartki tylko, że jest premierem
malowanym nic nie zależy od niej jest atrapą, rządzi prezes.

Wicepremier Morawiecki, teoretycznie jest samodzielny w sprawach
gospodarczych, prezes nigdy nie czuł się dobrze w temacie gospodarki.
Co prawda wymyślił i wyegzekwował 500+, ale pieniądze na to musi
znaleźć minister Morawiecki, minister Szałamacha nie podołał.
Prezes Kaczyński dał rok Morawieckiemu, nie podoła to znajdzie się
kogoś innego. Polecenie wydane - wykonać.

Minister edukacji - z determinacją godną lepszej sprawy stara się
zrealizować sentymentalne marzenie prezesa o ośmioletniej szkole
podstawowej i czteroletnim liceum.
Czy to jej samodzielna decyzja nie sądzę.

W zasadzie, każdy minister pracuje na umowę - zlecenie, które
podpisuje prezes Jarosław Kaczyński.
Wszyscy oni pracują na tzw. śmieciówkach i w każdej chwili
mogą wylądować na bruku, ale jeśli będą posłuszni to mogą
tak jak minister Szałamacha stracić twarz, ale zyskać intratną
posadę.

Wydaje się, że jedynie minister Antoni Macierewicz jest samodzielny
w podejmowaniu swoich decyzji.
Minister MON jest potrzebny prezesowi do podtrzymywania mitu smoleńskiego,
a prezes PiS jest potrzebny ministrowi MON do - no właśnie do czego?
Powiem tak niedługo minister Macierewicz będzie miał pod swoją
komendą ok.50 000 młodych, zdeterminowanych, patriotów, do czego
mu potrzebna ta armia, życie pewnie dopisze ciąg dalszy tej historii...

Patrząc z punktu widzenia sympatyka obecnego rządu, widzę
kompetentnych, uroczych ludzi, którym chce się zmieniać Polskę
na lepsze.
Widzę zadowolonych młodych ludzi, którzy co miesiąc inkasują
500 PLN na dzieci, którzy jak cierpliwie poczekają będą mieli
gdzie mieszkać.
Widzę uśmiechniętych emerytów, którzy nie muszą już płacić za leki.
Widzę wspaniałą patriotyczną młodzież demonstrującą 11 listopada
i nie boję się o przyszłość mojej ukochanej ojczyzny.
Dobra to widzę jak oglądam "okładkę", a co w środku?

Co "dobra zmiana" wniosła w moje prywatne życie :
Najbardziej skorzystała moja teściowa lat 78, która nie będzie płaciła
za jeden lek na cholesterol, ulga bardzo oczekiwana, będzie
miała istotny wpływ na nasz budżet domowy.

I to w zasadzie jedyna "dobra zmiana", która dotyka mnie w sposób
namacalnie materialny.

Jak na razie Jarosław Kaczyński zajęty jest rozdawnictwem i niszczeniem
wszystkiego co ma w jakikolwiek zawiązek z poprzednikami, więc  pomysły
"ułatwiające" działalność dla małych i średnich przedsiębiorstw
na razie nie są wprowadzane w czyn, dzięki ci o Wszechwiedzący
chociaż za to.

Co prawda trochę mi ścierpła skóra, kiedy rządzący Polską
Jarosław Kaczyński raczył się wypowiedzieć, że brak inwestycji
jest spowodowany tym, że przedsiębiorcy związani z poprzednią
władzą celowo wstrzymują inwestycje, ale naczelnik nie uszczegółowił
ewentualnych kar jakie mogą być nałożone na tych przedsiębiorców
którzy nie chcą zarabiać i inwestować.

Jak się prowadzi działalność to trzeba umieć liczyć, liczę więc :
- 500 + na dziecko - 2017 rok 22, 5 mld PLN.
- stworzenie obrony terytorialnej - 3, 6 mld PLN.
- 4 000 PLN za urodzenie chorego dziecka.
- obniżenie wieku emerytalnego - 2, 7 mld PLN.
- odszkodowania dla rodzin smoleńskich - górna granica nie istnieje.
- Przekop Mierzei Wiślanej - 2 mld PLN.
- reforma edukacji, teoretycznie ma nic nie kosztować ?
- kościół katolicki - na utrzymanie stosunków państwa z Kościołem i związkami
                                wyznaniowymi 160 mln PLN + 170 mln na dni młodzieży,
                                4 mln na Centrum Opatrzności Bożej, ok 40 mln PLN na kościół
                                 toruński i to jeszcze nie koniec...
Itd, itd, itd....
To taki bardzo zgrubne rachunki, wesołe rozdawnictwo trwa i nic nie zapowiada,
że nastąpi chwila refleksji po stronie rządzącego Polską Jarosława Kaczyńskiego.

Natomiast refleksja po stronie dających/przedsiębiorców nastąpiła szybko,
duża grupa płacących podatki ucieka z działalnością do krajów ościennych.
Więksi przestają inwestować, wiem z pierwszej ręki, że przetargów brak,
ci co mogą wstrzymują się z wydawaniem pieniędzy.
Wiara w to, że w 2017 roku ruszą inwestycje, bo UE dokona nowego rozdania
środków jest złudna, jeśli nawet UE da, to proces ogłaszania przetargów
trwa, potem jest czas na protesty.
Powiem, tak,  gospodarczo, inwestycyjnie hamujemy i zaczynamy być w
"czarnej .....", wizerunkowo jesteśmy w jeszcze "czarniejszej ......",
otoczenie geopolityczne "czarna ...".

Mam jednak receptę na czarnowidztwo, uwaga bierzemy do ręki pilota
od TV włączamy 1 program TVP  i nagle widzimy Polskę wielką, zasobną,
kolorową i taką radosną jak nigdy wcześniej nie była, i świat staje się bardziej
przyjazny - złudzenie optyczne?

Czekam teraz pokornie na karę w postaci podwyżki podatków, bo gdzie rząd
poszuka dodatkowych pieniędzy? Z doświadczenia wiem, że poszuka u tych,
których ma pod ręką - mali i średni, mniej i bardziej zaradni "dobra zmiana"
jest tuż, tuż....


PS.
Uwielbiam filmiki "Tato, Tato, Tato".

czwartek, 11 sierpnia 2016

Zadziwiłam się sama sobą, że dałam radę...

Dlaczego jestem sama sobą zadziwiona?
Odpowiedź na Frigance.

Mało czasu miałam na zadziwianie się tym co dzieje się
na świecie, ponieważ przeprowadzałam akcję "sczysczania"
domu.

Między wynoszeniem jednego czy drugiego wora ze "śmieciami"
obiło mi się o uszy, że trwa Olimpiada w Rio na której odnieśliśmy
spektakularne zwycięstwo, ponieważ nasi bracia Zielińscy specjaliści
w podnoszeniu ciężarów zostali jako pierwsi przyłapani na stosowaniu
dopingu.
Powiem tak, nie jestem porażona, ani nie potępiam.
Trzeba być mocno naiwnym, żeby wierzyć w "czysty" sport wyczynowy.
W naszej rodzinie młody dobrze zapowiadający się lekkoatleta
na pytanie dlaczego rezygnuje ze sportu powiedział, że osiągnął taki
poziom, że jeśli chciałby przejść wyżej musiałby zacząć brać tzn mówiąc
elegancko musiałby zacząć się wspomagać.

Przy okazji wywiązała się między mną a Wspaniałym dyskusja,
czy kontrola antydopingowa ma sens.
Ja twierdzę, że nie, Wspaniały twierdzi, że tak  bo inaczej sportowcy
w pogoni za sukcesem i pieniędzmi stracą umiar i zaczną masowo
wymierać.
Dałam się przekonać- bez przekonania, problemem są przede wszystkim
pieniądze, które idą w ślad za rekordami.
Wysokość zarobków to rzecz względna, dla jednego
sportowca miliony to za mało dla innego kilkaset dolarów
to kwestia egzystencji na minimalnym poziomie.
Obejrzałam film o maratończykach z Etiopii.
Jeden biegacz utrzymywał z biegów maratońskich nie tylko
swoja rodzinę, ale całą wioskę.
Zmarł w wieku trzydziestu kilku lat bo przedawkował
wspomagacze.

Pomiędzy odgruzowywaniem jednej czy drugiej szafy,
uslyszałam, że nasi prawi i sprawiedliwi mają
jakiś malutki problem ze znalezieniem coś ok.5 mld PLN
w przyszłorocznym budżecie na 500+.
Pan minister od finansów twierdzi, że pieniądze są tuż - tuż ponieważ
w tym roku, wysokość kar naliczonych podczas zmasowanych
kontroli fiskusa znacznie wzrosła.
Tylko, że kary trzeba wyegzekwować, a to nie jest łatwe.
Demotywatory spieszą na ratunek, uważam, że minister
finansów powinien skorzystać z super pomysłu.


Pomimo wpompowania ogromnych pieniędzy z 500+ w naród.
Pomimo opowiadania o tym jak wzrasta poziom zadowolenia
Polaków, jak gospodarka kwitnie z mojego punktu widzenia
wygląda na to, że kryzys finansowy nadchodzi wielkimi
krokami i poziom optymizmu konsumentów spada.
Skąd to wiem?
Otóż stąd, że Wspaniały nie nadąża z robotą.
Zawsze jak ludzie chcą naprawiać, a nie kupować nowy sprzęt
komputerowy to oznacza, że nadchodzi kryzys.
Coraz rzadziej klienci rezygnują z naprawy mówiąc:
"a to mi się nie opłaca płacić tyle za naprawę, dołożę trochę
i kupię sobie nowego laptopa".

Dzieje się w Polsce i na świecie, a ja chwilowo przechodzę
na egoistyczną stronę mocy i robię sobie wolny weekend.



piątek, 27 maja 2016

Awaria, panie doktorze na cito...

Jeden nie ostrożny ruch i ups laptop zalany.
I to nic, że szklanka stała na stoliku obok
i tak płyn wylądował na klawiaturze.
Kto nigdy nie zalał laptopa niech pierwszy
rzuci kamieniem.

W związku z awarią sprzętu, mam trochę trudności
w pisaniu, czekam na nową klawiaturę i myślę sobie,
że jestem szczęściarą, bo mam serwis komputerowy
w domu.
I jeszcze super naprawiacza, który rzadko mi odmawia,
bo ma do mnie słabość.
W dzisiejszym zinformatyzowanym świecie przywilej
nie do przecenienia.

Siedzę więc i piszę trochę na klawiaturze laptopa, trochę
na klawiaturze zewnętrznej i przypominają mi się najbardziej
spektakularne awarie przynoszonego do nas sprzętu.

Najwięcej zalań mamy po długich weekendach, wakacjach,
popularnych imieninach.

*Porada, laptop i plaża to nie jest najlepsze połączenie,
piasek włazi wszędzie, człowiek się otrzepie.
Piach w komputerze co najmniej wymiana klawiatury*

Najbardziej zadziwiającym zalaniem był laptop, zalany
na morzu, kiedy morska fala chlusnęła przez otwarty
bulaj.
Inne zalania to, zalania niespodzianki, sprzęt nie działa,
właściciel twierdzi, że absolutnie nikt nic nie wylał,
rozbieramy, a tu niespodzianka czerwone wino, zapach
rozpoznawalny.
Padło na żonę, rozwodu chyba nie będzie, ale ciche dni
nie wykluczone.
Inna niespodzianka to, przy czyszczeniu zapach jak najbardziej
kocich sików, bardzo częsta usterka. Kot wcielenie niewinności
zrobi to tak, że własciciel nie zauważy, a jeśli już to najczęściej
wybaczy.
Zalania standardowe, to właściciel skruszony, pełen poczucia
winy, takich lubimy najbardziej.
Jeden pan przyniósł zalanego laptopa z rozbitą matrycą i na pytanie
co się stało mówi, że gdyby tylko mógł sobie przypomnieć
to na pewno by powiedział.

*Porada, jeśli zalejesz sprzęt szybko wyjmij baterię,
jeśli nie jest to możliwe odłącz komputer natychmiast od
zasilania, połóż otwarty komputer klawiaturą w dół
i jak najszybciej oddaj do czyszczenia.*
*Porada, jeśli masz w domu kota, zawsze na noc zamykaj
laptopa, na zamkniętym sprzęcie kotu będzie wygodniej
i ewentualne siusiu nie przeniknie do środka.
*Porada, nigdy nie wycieramy ekranu mokrą
szmatką, grozi zassaniem wody do matrycy i koniecznością
wymiany ekranu.*

Usterki, których nie lubimy to sprzęt po upadku.
Często klient przynosi i opowiada, że laptop działał
i nagle przestał działać, po dokładnym obejrzeniu
okazuje się, że sprzęt zaliczył spektakularny upadek.
Zdarzają się laptopy rozjechane przez auto, a nawet
sprzęt ciężki.

*Porada, nigdy nie kładź sprzętu na dachu samochodu
z myślą, że tylko otworzę drzwi, może się zdarzyć
że przypomnisz sobie o nim za późno.*

Najliczniejszy klienci to ci, którzy uwielbiają "pracować"
w łóżku, sprzęt położony na kołderce na pewno się
przegrzeje, tak samo jak trzymany na kolanach.

*Porada, laptop potrzebuje chłodzenia, od myślenia
mózg się przegrzewa, tak samo ma procesor.
Od czasu do czasu dobrze jest zadbać o system chłodzenia
komputera i go przeczyścić*.

Fajni są klienci którym się wydaje, że komputer
to w zasadzie taka mniejsza kosiarka do trawy,
tu pan puknie, tu pan stuknie co to dla pana.
Ja potrzebuję na za godzinę, góra za dwie.

Wyszukanie usterki ? Przecież on cały
czas dobrze działał to jakiś drobiazg musi być.
Nie zaprzeczam, tylko znalezienie tego drobiazgu
to sztuka, wiedza i doświadczenie.
Proszę pana wyłącza się co jakiś czas, no właśnie
wyłącza się co jaki czas, w jakiej sytuacji ?
To pan nie wieee co to może być?

Przecież serwis powinien dysponować wszystkimi
częściami do wszystkich notebooków produkowanych
na świecie.
Pan nie ma tej zaślepki? Trzeba poczekać?
Wulkan wybuchł samoloty nie latają, część nie dotarła,
a co mnie to obchodzi i jak ja mam wytłumaczyć,
że za wulkany i gradobicie nie odpowiadam.
Tak samo jak za rysy na obudowie o których pan/pani
zapomniała. Klient przynosi sprzęt używany, a chce
odebrać jak nowy.

Praca w usługach to najgorsza forma zarabiania
pieniędzy.
Wiem bo sama jestem raz klientem, raz usługodawcą.
Jak jadę samochodem, nieraz wkurzam się na rowerzystów,
jak jadę rowerem to wkurzają mnie kierowcy.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

A  na koniec w związku z awarią, skruszona
i pełna nadziei na szybką przesyłkę z nową klawiaturą
trzymam kciuki za usługi kurierskie i idę prasować.

"Wysprzątane mieszkanie to znak, że komputer
jest zepsuty, albo internet nie działa".

             

sobota, 14 maja 2016

Sezon polowań rozpoczęty...

Wysłuchałam audytu z przerwami i nie w całości, ale to co
usłyszałam wystarczyło.
Pan Olechowski spuentował sprawę jednym zdaniem
"Został otwarty sezon na polowanie".

Nie jestem naiwna i wiem, że poprzednia ekipa ma sporo
za uszami, ale od tego jest wymiar sprawiedliwości,
jeśli ktoś ukradł, sprzeniewierzył, zaniedbał oskarżyć,
osądzić, wymierzyć karę.
Proste, tylko jak można osądzić, podczas rozprawy sądowej
"egoizm, marnotrawstwo i pogardę" to słowa pani premier.
Dziś już wiemy, że to prezes zarządził audyt w odpowiedzi
na marsz opozycji, czym wywołał popłoch w ministerstwach.

Audyt z reguły przeprowadza niezależna firma zewnętrzna
za co każe sobie płacić.
Wspaniały stwierdził, że państwo PiS ma być tanie i dlatego
audyt wykonano po taniości własnymi siłami.
Dziś usłyszałam, że jakieś sprawy są już w prokuraturze,
najwięcej wniósł koordynator służb specjalnych pan Mariusz
Kamiński, nie wiadomo o czym donasza bo w większości
są to sprawy tajne.
Ciekawe czy sąd się zajmie niesprawnym bączkiem z ministerstwa
spraw zagranicznych i czy znajdzie eksperta, który byłby
specjalistą od puszczania bączka.
Podpowiem, że eksperta trzeba szukać w przedszkolu.

Tu można zobaczyć i przeczytać jak wygląda słynny złoty
 mercedes jednego z prezesów spółki.
Jestem porażona wynikami audytu, porażenie nie mija,
oby mi nie zostało.
Dostali zabawki i jak dzieci, jak dzieci...

                 

Audyt to był teatr jednego widza, całe przedstawienie było
skierowane tak naprawdę do prezesa, poszczególni ministrowie
dwoili się i troili żeby tylko prezes był z nich zadowolony.

Audyt to pikuś, co powiecie na nowy pomysł wydalony
z trzewi jedynych i sprawiedliwych uwaga, uwaga...

"Komisja do weryfikacji tytułów naukowych".
"(...) Jarosław Kaczyński zapowiedział, że powinien zostać
powołany Instytut Wolności Nauki.
Weryfikowałby negatywne decyzje odnoszące się do nadawania
stopni i tytułów naukowych, tam gdzie nie ma merytorycznych,
a są pozamerytoryczne przesłanki."

Co to są pozamerytoryczne przesłanki?
Nie no dobra, ja zgłaszam do weryfikacji
panią profesor Pawłowicz myślę, że w jej przypadku
jest dużo pozamerytorycznych przesłanek, żeby
zweryfikować jej tytuł naukowy.
A może zgłosimy pana PAD który jako doktor praw
nie bardzo zna się na prawie i nie wie co trzeba zrobić
po wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

                       

Ciekawe jak to dalej będzie, sypią pomysłami jak z rogu obfitości.
Wspaniały twierdzi, że atmosfera się przegrzewa, a chłodzenie nie działa.

A PKB spada. Dlaczego mnie to nie dziwi, bo słucham.
Nasi znajomi ledwo ciągną małe firemki, robią bokami.
Daleki znajomy z branży miał sklep i nagle zostawił list pożegnalny
i skoczył z dziesiątego piętra, podobno z powodu kłopotów
finansowych.
Małe mleczarnie mają kłopoty, wiem z wiarygodnego źródła
od osoby, która pracuje w temacie od lat.
Nasze małe osiedlowe sklepy nie wiedzą już czym przyciągnąć
klienta, wygaszają światła, wygaszają lodówki i próbują
przetrwać.
Nie jestem hipokrytką, to się nie zaczęło teraz, każda z ekip
rządzących obiecuje pomoc dla małych i średnich przedsiębiorców,
a potem "radź sobie sam".
Obciążenia rosną, biurokracja zabija i kto panowie z PiS
zarobi na te 500+.

Gwoli ciekawostki, przypomniał sobie o nas GUS i kazał
znów wypełnić ankietę, nie wypełnienie ankiety jest zagrożone
grzywną do 5000 PLN.
Jedno z łatwiejszych pytań
- Ile procentowo wydajesz na energię elektryczną, ogrzewanie,
  paliwa, materiały biurowe z wyłączeniem środków czystości?

Jak zatrudniasz powyżej 10 osób to umarł w butach,
ankieta bywała na 30 stron.
Niby zeznających Gusowi losuje komputer, ale trudno uwierzyć,
że komputer losuje cię co miesiąc.
Kiedyś nie wytrzymałam i zrobiłam telefoniczną awanturę,
przez jakiś czas komputer przestał nas losować.

A na końcu ankiety:
"Proszę podać szacunkowy czas w minutach przeznaczony
na przygotowanie danych i czas w minutach przeznaczony
na wypełnienie formularza".
Obecny formularz dla przedsiębiorcy nie zatrudniającego
pracowników to 9 kartek, które trzeba przeczytać, przeanalizować
i wypełnić.
Wszystkie dane liczbowe trzeba podać w procentach czyli przeliczyć,
a na końcu przeliczyć godziny wypełniania na minuty.
Pytanie powinno brzmieć - ile to pana/panią kosztowało,
bo zrobi to księgowy i  to nie za darmo.

                        Zadziwiona Kurodoma.

sobota, 5 marca 2016

Misz masz, nie masz, ale dasz...

Sondaże poparcia dla PiS utrzymują się na stałym poziomie.
Polacy szczęśliwi bo oto otwiera się nowa perspektywa
dla młodych i starych.
Młodzi przechodzą na pół etatu, żeby otrzymać 500 PLN
Pamiętam jak pojawił się dodatek do mieszkań dla mało zarabiających.
Zatrudnialiśmy wtedy ludzi, na drugi dzień mieliśmy prośby
o zaniżenie pensji i pieniądze "pod stołem", żeby można było
dostać dodatek.

Zamieszanie w narodzie trwa, moja mama dzwoni do mnie
i mówi mi, że dostała 4 PLN podwyżki do emerytury.
Ja mówię no to szalej bo za chwilę jak młodzi przestaną
zasilać ZUS w związku z kombinacjami 500+ to zabraknie
na wypłatę emerytury.
Polacy to pomysłowy naród, może teraz ktoś wpadnie na pomysł,
jak wyciągnąć dodatek na "projektowane kiedyś tam dziecko"?


Czy jest granica zachłanności pewnego ojca z Torunia.
Twierdzę, że nie ma takiej granicy.
- Dwadzieścia pięć milionów + odsetki od odszkodowania.
- Dwieście tysięcy od ministra Waszczykowskigo dla toruńskiej
  uczelni.
- Posady w mediach dla kształconych przez szkołę
  medialną w Toruniu kadr dziennikarskich.
To już, a co będzie dalej?
Dopatrywałam się zachwiania obecnym rządem przez Gowina,
instytucje europejskie, opozycję, KOD, a może się okazać
że wygłodzony ojciec Rydzyk zachwieje rządem.
Chodzi plotka, że jest zagrożony minister finansów
Szałamacha.
Morawiecki jak na razie jest nietykalny bo tata Morawiecki
jest kreowany na autorytet moralny.
Ojciec dyrektor będzie prosił, żądał, brał i budował.
Potem będzie potrzebował utrzymać i znowu będzie
prosił, żądał, brał, prosił żądał brał...

Prezydentowi pękła opona, ale zabrzmiało.
Limuzyna wpadła do rowu.
O ho, ho zaczynają się zamachy.
Pan Błaszczak ogłosił powołanie specjalnej komisji
do spraw zbadania sprawy, jak się domyślam
"komisji do spraw sabotażu wulkanizatorów".
Ciekawe ile będą zarabiać eksperci.

Wydaje się, że nasz budżet to worek bez dna,
niedobra poprzednia władza ukrywała nadwyżki
w skarpecie i nie chciała dać.
Obecna władza da, a jak zabraknie to zawsze można
zwalić na "Koderów", że robić im się nie chce i tylko by
protestowali.

Moda na broszki trwa i na razie nie widać przełomu.

             




niedziela, 10 stycznia 2016

Byliśmy, szliśmy....

Już wiem po czyjej stronie jest matka natura.
Jeszcze o godzinie 11 w sobotę w Gdańsku było zimno i ponuro.
Zastanawialiśmy się ze Wspaniałym czy jechać na demonstrację KOD.
No, ale kto jak nie my. Podwójne skarpety, szalik, czapka i pojechali.
Idziemy na Długą, a tu słoneczko wyszło, ciepło, pełno ludzi, energia jest.
Było, optymistycznie, energetycznie,  sympatycznie.

                 
                            
                                                        Zbieramy się. Rośniemy w siłę.




                                       Ruszamy przez Złotą Bramę na ulicę Długą.

                              

                                                   Przed Dworem Artusa.                 
 

                              

              Za każdym razem idę z obawą, żeby tylko ludziom się chciało i już drugi raz
                                             się cieszę bo ludziom się chce.

                                

                                     A na wszystko patrzy z góry Minionek.
Przedsiębiorczy kupcy, otworzyli sklepy z pamiątkami i obecnie najbardziej kupowanymi
pamiątkami z Gdańska były flagi Polski i UE.  Mogli pomyśleć o balonach bardziej
w temacie, ale myślę, że się szybko postarają.

A na demonstracji w Warszawie przemawiał nie dość że Jarosław to jeszcze Kurski
z tych Kurskich. Szekspirowski dramat trwa, podzieleni bracia po przeciwnych
stronach barykady.
Co będzie dalej? To tylko wie prezes i Wszechwiedzący.

                                                    Zadziwiona Kurodoma.


 

sobota, 5 grudnia 2015

Gruszki na wierzbie...

Nowy rząd obiecał i zaczyna opowiadać o ustawach.
Mnie najbardziej interesuje komu i ile trzeba zabrać, żeby komu
i ile dać.
My ze Wspaniałym łapiemy się na obie opcje.
Od zawsze jesteśmy małymi przedsiębiorcami i jak słyszę
przy okazji kolejnych wyborów od kandydujących, że w ich
planach jest pomoc dla średnich i małych przedsiębiorstw
to skóra mi cierpnie i zaczynam się bać.
Z doświadczenia i nieubłagalnych zasad matematyki wynika, że
zawsze zabiorą więcej, a oddadzą mniej.
Słucham więc opowieści poszczególnych ministrów na temat
projektów reform jakie będą przeprowadzać przez sejm i czerwona
lampka w mojej głowie pali się coraz intensywniej.

1/Sztandarowy projekt 500 PLN na każde dziecko.
Zapowiedziano ustami pani premier Szydło, że będzie finansowany z pieniędzy
uzyskanych z uszczelniania podatku VAT.
Najstarszy potomek łapie się na 500 PLN i łapie się na małego przedsiębiorcę
stwierdził, że teraz małe firmy zajęczą, bo kogo najłatwiej skontrolować
tych co wykazują dochody i mają papiery które można obejrzeć.
Pamiętam jak Modzelewski, który wypowiada swoje pomysły do dziś,
wprowadził w pierwszej ustawie o VAT sankcje w postaci wielokrotności
naliczonego VAT od błędu w nazwach, adresie a nawet błędu ortograficznego
na fakturze.
Wycofano się z tego, ale kto zapłacił ten zapłacił.
Boję się pomysłów na uszczelnianie VAT, przestępcy sobie poradzą,
obejdą przepisy, albo znikną mali będą musieli odeprzeć zmasowany atak
kontrolerów.
Nawet jeśli złapią wielkiego przestępcę vatowego to jeszcze trzeba te lewe
pieniądze fizycznie odzyskać. Może się okazać, że pieniądze są w raju podatkowym,
a koszty więzienia dla oszustów musi ponieść polski podatnik.

2/Reforma szkolnictwa.
Tu ustami pani minister od edukacji dowiedziałam się, że reforma będzie
polegać na cofnięciu reform poprzedników.
Pieniądze są i żaden nauczyciel nauczania początkowego nie straci pracy
bo ilość etatów w szkołach jest zawyżona i pracy w przedszkolach jest
bardzo dużo.
Rozumiem, że pieniądze na reformę będą z pieniędzy zaoszczędzonych
na zlikwidowanych etatach.
Jeszcze pani minister stwierdziła, że reforma nauczania ma polegać na
przywróceniu dawnego kanonu lektur i nauki dawnych piosenek, żeby
zachować ciągłość kulturową i żeby dziadkowie i rodzice mogli razem
zaśpiewać i śmiać się z tych samych żartów ??????

3/Reforma zdrowia ustami ministra z Radziwiłłów ma polegać przede wszystkim
na tym, że pacjent przestanie być nazywany świadczeniobiorcą bo jest
to poniżające.
Darmowe leki dla seniorów będzie przypisywał tylko lekarz rodzinny, żeby
uniknąć nadużyć.
Będzie lista leków darmowych, będą to leki najtańsze i przypisane do
starości.
Pytanie. Czy wszystkie leki, które teraz biorą prababcie znajdą się na liście?
Czy leki dotąd zryczałtowane przejdą na pełną odpłatność?
Co z tymi lekami, które nie mogą być zastąpione tańszymi zamiennikami?
Czy lekarz pierwszego kontaktu nie zacznie się bać przypisywać darmowych
leków z powodu kontroli i będzie namawiał pacjenta na leki niby lepsze
i pełnopłatne?

I tak mnożą się pomysły i zapowiedzi nagle okazuje się, że jak za dotknięciem
czarodziejskiej różdżki Polska w ruinie jest w stanie udźwignąć wszystkie
koszty reform.
Właśnie Wspaniały stwierdził, że będzie wstawał pół godziny wcześniej zaciśnie
pasek o jedną dziurkę dalej, bo to w końcu jego ojczyzna i jeśli jest w potrzebie
to trzeba się poświęcić.

                           

                                    Najgorsze, że my coraz starsi i coraz mniej nam się chce. 
                                    Może lepiej niech mi nic nie dają i nie zabierają?    

                                                     Zadziwiona Kurodoma.

niedziela, 8 listopada 2015

Wczoraj byłam w porządku, a dzisiaj też?

                     
Prawo + sąd = sprawiedliwość.
Czy to działanie jest prawdziwe?
Sama zostałam przemielona w sądzie, nie kryminalnym, ale
gospodarczym.
Sprawa  wydawała się oczywista racja po naszej stronie, wygrał
silniejszy.
Etyka adwokatów na których trafiliśmy o Światowidzie Wszechwiedzący.
Sędzia powiedział.
- Państwa sprawa jest zbyt błaha, żebym poświęcił na obliczenia trzy dni.
Dla niego błaha, a mi się przesuwa obraz lat pracy, których efekty
są dla nomen omen wymiaru sprawiedliwości nic nie warte.
Poświęcił dwa lata naszego życia, odroczenie rozprawy bo są wakacje,
odroczenie bo komornik nie dostarczył dokumentów, odroczenie bo mi się nie chce..
W końcu wyrok kuriozalny.

Ale ja nie o tym dzisiaj.
Dlaczego tak łatwo kolejne ekipy rządzące zmieniają przepisy prawa dotyczące w zasadzie
każdej dziedziny życia.
Obywatel nie wie czy coś co zrobi dziś nie spowoduje, że jutro stanie się
przestępcą lub, że za swoją decyzję biznesową będzie musiał słono zapłacić.
Przykłady?
Ktoś wybudował sklep o powierzchni 251 metrów kwadratowych, nie płacił
podatku teraz zapłaci od sklepów wielkopowierzchniowych.
Kobieta w ciąży z zagrożeniem życia lub ciężkim uszkodzeniem płodu
do poniedziałku będzie miała prawo do decyzji, a od wtorku już nie.
Młody człowiek który właśnie robi studia licencjackie właśnie się dowiaduje, że
nie jest studentem tylko kim?
Przychodzi nowa ekipa, zmiana, do poniedziałku byłeś przestępcą od wtorku już
nim jesteś lub na odwrót.
Przyjdzie lewica będzie tak, przyjdzie prawica będzie tak, a przyjdzie nie wiadomo
co i będzie jeszcze inaczej.
Mam wrażenie, że zbyt łatwo zmienia się to co powinno być fundamentem
stosunków społecznych minimalna stałość i poczucie bezpieczeństwa.
Nie wiem czy nie zagmatwałam problemu.
Chodzi mi oto, że nie mam pewności decydując się na jakiś ruch, czy robiąc coś,
jutro nie stanę się przestępcą. Łatwość z jaką leją się zapowiedzi reform
 w dosłownie każdej dziedzinie życia budzi moje demony.
Już widzę dziesiątki ustaw i nowelizacji, które trzeba będzie przestudiować
i zrozumieć by za chwilę zaczynać czytanie od początku.
Ja wiem, w życiu nie ma nic stałego.
Prawo powinno być dostosowywane do zmieniającej się rzeczywistości.
postępu.
Tak, tylko (mówił brzuchomówca do głuchego) EWOLUCYJNIE.
Prawo zmieniane na szybko bez staranności, bez pochylenia się
nad skutkami jego uchwalenia w imię jedynie słusznych racji,
owocuje takimi przykładami jak sprawa np. mordercy Trynkiewicza
któremu karę śmierci zamieniono na 25 lat więzienia i nikt nie pomyślał,
że 25 lat to nie dożywocie, że człowiek wyjdzie i być może skrzywdzi
jeszcze kogoś?
Tak łatwo jest rządzącym - szczególnie, kiedy mają większość w organach
decyzyjnych bezrefleksyjnie i w przekonaniu o własnej racji,
zaingerować boleśnie w życie obywatela.


                                                         Sąd.
                                      Oskarżony zwraca się do sędziego
                                      per "Wysoka Sprawiedliwości",
                                      co w końcu  tegoż sędziego irytuje:
                                        - Tu nie ma sprawiedliwość!
                                                       Tu jest sąd.



                                     Zadziwiona Kurodoma.

wtorek, 3 listopada 2015

Dobra zmiana?

Koniec przyczajki i ściemniania, wątpliwości rozwiane,
rząd tworzy się w gabinecie Pana Jarosława Kaczyńskiego.
Nad rządem pracuje kwartet powołany przez partię:
panowie Kaczyński, Błaszczak, Lipiński, Brudziński.
Będzie nami rządzić komitet polityczny jedynie słusznej
partii, ja już żyłam w czasach jedynie słusznej partii.
Czyli pani Szydło będzie tzw umyślną, będzie biegała
z gabinetu wodza do rządu i przenosiła wytyczne
dla poszczególnych ministrów.
To o czym będzie decydował rząd?
Rozkaz przyszedł z góry, trzeba wykonać, a nie gadać.
Samodzielność ministrów żadna.
Okazuje się, że pani premier będzie brała pieniądze
za nic, bo decyzje będą zapadały gdzie indziej.
Wspaniały stwierdził, że on może za połowę jej pensji
przejąć rolę gońca i nadaje się doskonale do tej pracy.
Koniec czajenia się Jarosław mocną dłonią chwycił karty
i rozdaje.
Panie prezesie odwagi niech pan zostanie premierem,
elektorat nie takie rzeczy zapomniał i wybaczył.
PiS prowadzi podprogową reklamę swoich rządów.
Od momentu zwycięstwa jak mantrę politycy jedynie
prawi i sprawiedliwi powtarzają, a raczej mantrują
to będzie dobra zmiana, dobra drużyna, dobra zmiana, dobra drużyna.....
Po pomyśle 500 PLN na każde dziecko, słyszymy
o opodatkowaniu sklepów wielkopowierzchniowych, O.K.
Tylko jak ja słyszę, że ma to dotyczyć sklepów od 250 m kwadratowych,
czyli np dwóch naszych ulubionych jak najbardziej polskich sklepów
osiedlowych, nie powiem co na ten temat powiedzieli właściciele.
Mój najmłodszy potomek właśnie się dowiedział, że jego studia licencjackie
są guzik warte i, że załapie się na trzecią w jego młodym życiu
reformę edukacji.
Może to tylko przekłamania i opamiętanie przyjdzie wraz z odpowiedzialnością.
Ale ja jak stary słoń pamięć mam dobrą i pamiętam co się działo
jak pan Jarosław Kaczyński był premierem i jak pan Lipiński
kusił posłankę Beger.
Tak bardzo chciała bym uwierzyć w "dobrą zmianę", wejść pod stół i odszczekać
wszystkie swoje obawy, ale ja na reklamę jestem odporna i jak
napisałam rzadko kupuję nachalnie reklamowane towary.

                           
                                Pani Szydło dała swoją twarz, a czy wyjdzie z tego z twarzą?

                                                Zadziwiona Kurodoma.

poniedziałek, 19 października 2015

Obiecanki cacanki a głupiemu radość.

Trochę już wędruje przez ten świat.
Wybierałam już kilka razy, czasami z przekonania, czasami głosowałam
na mniejsze zło.
Ani razu po pięciu latach nie mogłam powiedzieć, spełnili chociaż jedną obietnicę
na którą liczyłam.
Jako drobny przedsiębiorca mam poczucie osamotnienia, niech państwo mnie
nie wspiera, tylko niech nie przeszkadza.
Zawsze jak słyszę o wsparciu dla przedsiębiorców skóra mi cierpnie, a wyobraźnia
podsuwa obrazy "ułatwień".
O przygodach z US, ZUS, Inspekcją Pracy itp. mogłabym napisać grubą
księgę.
Np. Wpadła do firmy pani inspektor i stwierdziła, brak podziału toalety na męską i damską.
Jeśli firma zatrudnia personel jeden męski i jeden żeński musi być osobna toaleta dla pani
 i jedna dla pana każda z osobną umywalką.
W budynku była jedna obszerna łazienka z umywalką.
Też źle, ponieważ umywalka musi być w osobnym pomieszczeniu, a nie razem z ubikacją.
O.K.
Zastana toaleta była duża, budujemy dwie kabiny, najpierw powstały dwie muszle obok siebie,
potem miała powstać ścianka między nimi.
Zapału zabrakło, podczas następnej wizyty inna pani inspektor stwierdziła, że
nie potrzebne są dwie toalety.
I tak mieliśmy toaletę z dwoma muszlami obok siebie.
Widok  jak z  Barei, klienci pytali czy u nas te sprawy załatwia się w duecie?
To tylko jeden malutki przykład.
Paranoją naszego państwa jest to, że sejm oceniany jest po ilości, a nie jakości
uchwalanych ustaw.
Po co tworzyć na hektary nowe akty prawne, może poprawić absurdy które utrudniają
życie?
Po raz pierwszy nie wiem na kogo głosować.
Dzisiejszą debatę pań pretendentek będę oglądać bez emocji.
Wszyscy politycy coś tam obiecują.
Obiecują coś dla młodych, pielęgniarek, nauczycieli, górników, młodych matek,
żołnierzy itd itp
A co dla ludzi w średnim wieku którzy odchowali dzieci,
nie wybierają się jeszcze na emeryturę, nie pracują w budżetówce
i potrzebują solidnego państwa, które zapewni spokój i bezpieczeństwo.
Rządu który będzie łączył, a nie dzielił.
O resztę zatroszczę się sama tak jak dotąd.

             




                             

P.S.
Debata Szydło - Kopacz.
Panie sobie porozmawiały.
Nie odpowiadały na pytania.
Niczego nowego się nie dowiedziałam.
Mam takie niejasne przeczucie, że żadna z pań rządzić nie będzie.
Wyprowadzanie z telewizji  pani Szydło kuriozalne, sztandary Solidarności
absolutnie nie na miejscu.
Okrzyki dziękujemy, ale za co?
Pani się mocno podnieciła i dalej mówi.
O Światowidzie wszechwiedzący.
Manipulacja TVN nieprawdopodobna, Szydło przemawia, w tle milcząca konferencja
Pani Kopacz.
W końcu puścili Panią Kopacz.
Sprawia wrażenie mocno zdenerwowanej, widać, że jest mocno zmęczona.

"Krem de la krem" jak powiedziała redaktor Pochanke, czyli wypowiedź końcowa kandydatek:
Szydło -  razem damy radę.
Kopacz - pokornie was proszę o głos.
To nie krem, raczej bicie piany.


                                                  Zadziwiona Kurodoma.