niedziela, 11 czerwca 2017

Plujesz w twarz Solidarności.....


Właśnie włączyłam TV i oniemiałam.
86 miesięcznica katastrofy smoleńskiej.

Zobaczyłam obraz jak młodzi policjanci, takie "szczawiki"
niosą siwego człowieka, patrzę i oczom nie wierzę,
niosą Frasyniuka.


Deja vu.
Wkurzony Frasyniuk mówi do Jarosława:
"Szczujesz ludzi na siebie"
"Szczujesz tych młodych ludzi"
"Ja to już przeżywałem"
"Niszczysz państwo polskie"
"Plujesz w twarz Solidarności"

Niby wg prawa Frasyniuk blokując Krakowskie Przedmieście
popełnia przestępstwo tylko czy zawłaszczając ustawą
co miesiąc prawo do jedynie słusznych obchodów,
rządzący obecnie Polską postępują w sposób demokratyczny?
Nie ograniczają praw inaczej myślących obywateli?
Pytanie retoryczne.

W tym samym czasie prezes mówi o barbarzyństwie i że dochodzi?????
O przepraszam jeśli się komuś skojarzyło, dochodzi do prawdy,
a pomogły w tym ekshumacje.

Nie mam złudzeń, bo trzeba być bardzo, bardzo naiwnym, żeby
uwierzyć, że ekshumacje smoleńskie mają na celu zdobycie
dowodów na to, że katastrofa była wynikiem zamachu dokonanego
przez ........(tu wstaw dowolne nazwiska).
Myślę, że nie chodzi też o zrobienie porządku w trumnach,
jak strasznie by to nie zabrzmiało, nie widzę sensu w porządkowaniu
kości zmarłych.

Będę lekko okrutna, ale odnoszę wrażenie, że wraz z pomieszaniem
kości nastąpiło pomieszanie wartości.
Okazuje się, że "lewacy" są bardziej chrześcijańscy i uważają, że jeśli ktoś
umiera to ciało opuszczone przez duszę czy energię nie jest już tak ważne,
liczy się pamięć, modlitwa.....
Okazuje się też, że chrześcijanie są mniej chrześcijańscy i uważają, że to
co składamy do grobu jest tak ważne, a każda część ma tak istotne znaczenie,
że każda kosteczka jest na wagę złota.

Będę jeszcze bardziej okrutna być może jest na wagę złota bo odszkodowania
są i będą jeszcze wypłacane za traumatyczne przeżycia rodzin smoleńskich.
Tak się zamyślam od czasu do czasu czy potrafiłabym wycenić swoją traumę
i swoją stratę bliskiej osoby???
Ile był wart w złotówkach mój tata, moja babcia, wujek???

Jak długo jeszcze wypadek lotniczy będzie wykorzystywany do uzyskania
kolejnego odszkodowania, zrobienia kariery politycznej, podwyższania
słupków poparcia?


Ciśnie mi się na usta słówko CYNIZM?

                              Kurodoma.


sobota, 10 czerwca 2017

"Ideologia ekologizmu jako zielonego, ateistycznego, materialistycznego i nihilistycznego neokomunizmu......"


Cytat, cytuję z księdza Guza.
Ksiądz Guz stwierdził iż "wiem co mówię i czynię".

ON wie?
Ja przeczytałam kilka razy i naprawdę nie wiem.
Oto fragmenty wystąpienia księdza Guza podczas konferencji organizowanej
na toruńskiej uczelni innego księdza - Rydzyka.

(...) W ideologii ekologizmu jako zielonego, ateistycznego,
materialistycznego i nihilistycznego neokomunizmu dokonywana
jest radykalna negacja Boga jako stworzyciela Polski, Polaków i Polek,
zwierząt i roślin. Neomarksistowski nurt myślenia przechodzi dalej(...)
ADVERTISEMENT

(...)Od totalnej opozycji względem Boga objawionego do przejściowej
animalizacji człowieka, aby go jednak ostatecznie doprowadzić do całkowitej
zagłady. Jest to kochani – a wiem co mówię i czynię to z całą
odpowiedzialnością przed państwem i obliczem bożym – ideologia
będąca odmianą zielonego nazizmu (...)

Jeśli ktoś już to czytał lub o tym pisał to myślę, że jak przeczyta jeszcze raz
i jeszcze raz, i jeszcze raz i nie zrozumie to będzie to raczej świadczyło
o równowadze umysłowej czytającego, bo jeśli ktoś zrozumie, albo będzie myślał,
że rozumie to raczej będzie świadczyło o nierównowadze umysłowej.

Co to ja chciałam, co ja chciałam, nie wiem, ale widzę i słyszę piły.
Widzę "ekologistów ateistycznych" przypiętych do drzew i maszyn
w Puszczy Białowieskiej.
Widzę "ekologistki neomarksistowskie", które z małymi dziećmi wędrują
do Rzymu, żeby wręczyć papieżowi Franciszkowi informator
na temat wycinek drzew, zanieczyszczenia smogiem naszego
patriotycznego, wstającego z kolan kraju nad Wisłą.

Jadę na rowerze i najpierw słyszę piły, a potem widzę to...



To był las, a będą domy.

Dzisiaj usłyszałam, że zagrażają nam łosie i ministerstwo ochrony przyrody?
zastanawia się nad odstrzałem, bo bezpieczeństwo człowieka przede wszystkim.
Nie wiem czy już odstrzelono żubry, czy jeszcze się czeka na myśliwych
którzy chętnie zapłacą za udział w takim polowanku na grubego zwierza.
Wiem, że czasami odstrzał jest konieczny, ale protestuję jako "ekologistka nihilistyczna"
przeciwko odstrzale za pieniądze, bo tak sobie podejrzewam, że za problemem łosi
może się kryć ochota na odstrzeliwanie za przysłowiowe dewizy.

Za chwilę słyszę, że w Warszawie i nie tylko zaczyna się plaga szczurów, które
już w dzień zaczynają buszować po ulicach niektórych dzielnic.
Mój neokomunistyczny ekologizm podpowiada mi, że to może być wina
tego, że niektórzy bardzo nie lubią żyjących półdziko kotów, bo śmierdzi.

Uprzedzam wytykanie mi, że nie wiem co mówię, bo kot najedzony nie poluje.
Na święta Bożego Narodzenia dostałam prezent od kota domowego, najedzonego,
nawiedzającego nas po sąsiedzku.


Mieszkałam w domu rodzinnym, który ze szczurami walczył od zawsze.
Nie dość szczurów i myszy tzw domowych nawiedzały nas też szczury piżmaki.
Potrafiły skubane wychodzić z toalety, obok domu płynęła rzeka Radunia.
Administracja co jakiś czas wykładała trutkę, ale pomagało to na krótko.
Dopiero jak zamieszkało na podwórku stado półdzikich kotów, dokarmianych
i wpuszczanych do piwnicy skończył się problem.
A i jeszcze pies sąsiadki straszliwie upierdliwie szczekający pół jamnik,
pies na szczury.
Lokatorzy znosili nieprzyjemne zapachy i upierdliwe szczekanie w zamian
uwolnili się od widoku i zapachu szczurów.
Coś za coś...

Z niejakim zadziwieniem wysłuchałam relacji z procesu jaki toczy się
przed sądem.
Otóż podejrzani są Milka i Lulu (koty) w ich imieniu wyjaśnienia składa ich właściciel.
Oskarżył ich sąsiad  - właściciel stawu z rybkami.
Oskarżenie dotyczy tego iż Milka i Lulu wyjadają rybki ze stawu.
Właściciel po przeliczeniu rybek twierdzi, że widział oskarżonych
w momencie wyjadania rybek.
Wezwał straż miejską, ale ponieważ oskarżeni na każde pytanie odpowiadali
"MIAU", straż miejska skierowała sprawę do sądu i teraz sąd na drugiej
już rozprawie docieka, czy Lulu i Milu są winni, czy też inne koty
okolicznych sąsiadów cichcem wyjadły rybki, a może to były ptaki drapieżne -
pod sąd ptaki, a co?

Wczoraj po południu reporter relacjonował, że wyrok nie zapadł,
natomiast zaginął Lulu i została tylko Milka....
I co teraz to niesprawiedliwe, żeby odpowiadał tylko Milka,
Lulu wróć, nic ci nie udowodnią.....

O Wszechwiedzący i my za to płacimy....

Wiem, wiem trzeba koty zamykać, bo polują na ptaki, rybki, paskudzą po
ogrodach, sikają po klatkach i w ogóle.
A może pozamykać też niektórych ministrów od ochrony, bo pozwalają
na wycinanie zdrowych drzew, odstrzeliwanie za pieniądze zwierząt,
twierdzą, że palenie śmieciami w piecu nie zanieczyszcza powietrza,
a w ogóle to w końcu człowiek posadził drzewa i człowiek może
je ciąć.
Trudno jest pogodzić prawa człowieka i prawo natury, ale trzeba się
chociaż starać, wydaje się, że to powinien rozumieć każdy człowiek.
Jesteśmy związani z naturą ile wytrzymamy bez lasów, łąk, zwierząt,
bez łyku świeżego powietrza....

A może się mylę i bredzę otumaniona przez "ideologię ekologizmu
jako zielonego, ateistycznego, materialistycznego i nihilistycznego
neokomunizmu" UFFFF.


                                                     "TYŚ JEST JEZIORO MOJE"

                                          Ekologistka nihilistyczna - Zadziwiona Kurodoma.


czwartek, 1 czerwca 2017

Nie ma granic!!!!!


 "Jutro w Sejmie, jak co roku 1 czerwca, młodzież wcieli się w role polityków.
   Tematem obrad będzie dekomunizacja przestrzeni publicznej."

Przeczytałam ten komunikat marszałka sejmu i mnie zatkało?
Nie - zamurowało, zatrzęsło, zagotowała się we mnie krew,
nerwy napięły się jak postronki.
Nie mogę, to jest straszne, ohydne, nie moralne i w ogóle
zabrakło mi słów.

Wciąganie dzieci z okazji dnia dziecka w osądzanie pradziadków
i dziadków - nie można było wymyślić nic ohydniejszego....

                   Zemdliło mnie Kurodoma.

piątek, 26 maja 2017

Czy są jeszcze granice obciachu???!!!


Nie bardzo wiem od czego mam zacząć.
Już wiem dlaczego mój żołądek się zbuntował
i doznaje spazmatycznych skurczy.....

Codziennie jestem zaskakiwana tym, że nie ma już granic,
można powiedzieć i zrobić wszystko.

- Kiedy wydaje mi się, że już się uodporniłam, że nic co mówią
  lub robią "wielcy" tego świata mnie nie zaskoczy to naraz widzę wkurzonego
  Wspaniałego, który zbulwersowany (a jego nie łatwo jest wyprowadzić
  z równowagi),  pokazuje mi  to oto zdjęcie i pyta, czy to - to jest autentyczne ????

  Mina pana po prawej BEZCENNA....


                                          CZY SĄ GRANICE OBCIACHU???????

- Kiedy słyszę takie słowa wypowiedziane z trybuny sejmowej podczas debaty w sprawie
  ograniczenia dostępu do "tabletki po"  przez posła PiS Piotra Kalitę, cytuję z niedowierzaniem:

        "MY KOCHAMY POLSKIE KOBIETY, SZCZEGÓLNIE TE NIENARODZONE"

    Panie pośle czy jeśli urodzi się panu córka to będzie pan ją mniej
    kochał po urodzeniu niż przed urodzeniem?
    Paranoja, paranoja.

 - Kiedy słyszę okrzyk z ław poselskich posłanki Pawłowicz skierowany
   do przemawiającego Bartosza Arułkowicza cytuję z niedowierzaniem:

                                   "IDŹ PRECZ SZATANIE!!!!!!"
 - Kiedy słyszę, że lekarz ginekolog w trosce o zdrowie kobiety, po dokładnym wywiadzie
   jeśli tylko pozwoli mu na to sumienie wypisze pigułkę "dzień po".
   A jeśli ten nie wypisze to na pewno drugi, albo trzeci, albo może czwarty?
   Jak się kobieta postara to w końcu znajdzie takiego, który wypisze.

   I tak sobie myślę, czy każdy z tych zasłaniających się klauzulą sumienia lekarzy
   skasuje poszukującą pacjentkę na średnio 100 - 150 PLN za wizytę,
   czy sklauzuowane sumienie mu na to nie pozwoli ???

                                 CZY SĄ GRANICE OBCIACHU?????

- Kiedy słyszę jak Polska premier Beata Szydło podczas debaty w sprawie wotum
  nieufności dla ministra wojny Antoniego Macierewicza wykorzystując
  zamach w Anglii  zmienia temat debaty i gra na najniższych instynktach
  społecznych, strasząc imingrantami.
  Krzyczy w stronę "elit brukselskich" pokazując gniewną twarz nieustępliwego
  polskiego patriotyzmu.

                                            CZY SĄ JAKIEŚ GRANICE?????

- Kiedy słucham ojca Igora Stachowiaka, który mówi jak przyjechali
  do niego policjanci i powiadomili go, że jego syn został aresztowany przez policję
  pomyłkowo, następnie spadł z krzesła i umarł??????????

 Słucham, że torturowanie paralizatorem aresztowanego chłopaka w toalecie
  komisariatu policji, nagrane przez kamerę umieszczoną w tymże paralizatorze
  nie jest przesłanką do postawienia zarzutu policjantom?????
  Słyszę, że nagranie z paralizatora pani prokurator umieściła w aktach pomocniczych,
  które to akta są mniej ważne i dlatego to nagranie dopiero po roku
  od zajścia zostało udostępnione.
  I jeszcze widzę, obraz skutego obywatela, który śmiał nagrywać interwencje
  policji??????
  Słuchałam informacji rządu w sprawie Igora Stachowiaka i doszłam do wniosku,
  że wg ministrów od policji i sądów to nic się nie stało.
  Chłapak umarł bo się naćpał, był agresywny chociaż na nagraniach widzów
  i monitoringu nie widać żeby kogokolwiek zaczepiał, a tak w ogóle to
  wg ministra Błaszczaka wszystkiemu winien jest Schetyna?????

                                           CZY SĄ JAKIEŚ GRANICE??????

- Kiedy słucham ministra Macierewicza, który twierdzi, że za dziesięć lat
  nasza armia będzie  silna i nowoczesna w wyniku czego Polska
  będzie w stanie się obronić sama???????
  O kurczaczek, moja mama opowiadała, że jak miałam trzy latka,
  to wszystko chciałam robić "siama", kończyło się to dla mnie bardzo
  nie dobrze.
  Pan minister od wojny na czele wojsk obrony terytorialnej obroni nas
  w razie agresji np rosyjskiej.
  Pan minister wojny stwierdził podczas przemówienia na zaprzysiężeniu
  pierwszych żołnierzy obrony terytorialnej, że dzieciaki po 16 dniowym
  przeszkoleniu wojskowym są lepszymi żołnierzami od tych w służbie czynnej???
  Jak się mają czuć zawodowi żołnierze po takiej ocenie ich kompetencji.

 Słucham jak pan pułkownik Polko mówi, że najszybszą ścieżką
  awansu w wojsku polskim jest przenoszenie w nocy trampoliny
  na basen, żeby pan minister wojny mógł w nocy skorzystać z basenu.

                                        CZY SĄ GRANICE OBCIACHU???????

- I jeszcze powrót Adama Hoffmana, kiedyś pisałam, że to tylko kwestia
  czasu. Dostał fuchę w zarządzie polskiego związku tenisowego
  w związku z czym stał się członkiem PKOL.
  Jego kompetencje, od pięciu lat interesuje się tenisem???

I tak bym mogła jeszcze długo.
Wydaje się, że każdy człowiek powinien znać granice po której
przekroczeniu stajemy się śmieszni i często niebezpieczni dla siebie
i otaczającego świata.
Zadziwiające jest to jak łatwo wydawałoby się porządni dotąd ludzie
upokarzają się i zginają karku żeby zachować posady i apanaże.

Im dłużej trwa obecna władza tym większe spustoszenie sieje w szeregach
służby cywilnej, budżetówce i wszędzie tam gdzie urzędniczy los
jest zależny od życzliwości i łaski obecnie "trzymających władzę".

Nie jestem naiwna poprzednia władza jak każda uzależniała
ludzi, ale mam niejakie wrażenie, że była to władza mniej obciachowa
cokolwiek to znaczy.

Zaczęłam zdjęciem, tak więc na deser też zdjęcie zagubionej
Dody, która pojechała na festiwal do Cannes jako producentka filmowa ?
i walczy o.... właśnie o co? na czerwonym dywanie w Cannes.




Myślę, że w temacie przekraczania granic obciachu tzw elity
nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa.


                                     Zadziwiona Kurodoma.


środa, 10 maja 2017

Pan kotek był chory i leżał w łóżeczku....

Co dolega Kurodomie na Frigandze, a tu jak zwykle największe zadziwienia.
Tym razem to nie ludzie i ich poczynania mnie zadziwiły, ale pani przyroda.

Wczoraj było tak 


A dzisiaj jest, a jakże tak


I tak...


Pan bociek, chyba się zadumał....

Ja jeszcze bardziej się zadziwiłam, że pani w TV mówi, że ten śnieg to z powodu
globalnego ocieplenie hmmm?

Pogoda to jedno, a inna sprawa to mój nie mój kot sąsiadka, która wpadła
przerażona z powodu utraty futra....


Powiem tak, jestem wściekła, nie wiem co ludzie mają w głowach biorąc
koty długowłose i nie dbając o nie.
Kota długowłosego trzeba od szczeniaka przyzwyczajać do czesania i czesać
przynajmniej raz dziennie inaczej kot się zmienia w filco - ścierkę i trzeba ciąć.
Dobra, ale jeśli ciąć to nie wtedy kiedy jest na dworze zimno i pada śnieg
i  (tu najokropniejsze ze znanych mi przekleństw) należy udać się do kociego fryzjera,
a nie ciąć nożyczkami kalecząc kota.
Ogolony kot marznie więc wypadałoby przytrzymać go w domu, a nie wypuszczać na dwór.
W końcu można zafundować sobie kuwetę i zainwestować w piasek.

Jak zobaczyłam te małą, chudą nędzę to się prawie popłakałam.
Ponieważ i tak ostatnie dni spędzam w łóżku to mała całe dnie śpi wtulona 
w termofor i kocyk.
Dzisiaj nie przyszła więc chyba pan właściciel doznał olśnienia i zamknął ją w domu.

Przez zawirowania zdrowotne trochę wyłączyłam się z bierzączki politycznej
ponieważ nerwy szkodzą podczas rekonwalescencji, ale pomału zaczyna do mnie
docierać to co się dzieje, aaaa dzieje  się w realu.

Tak więc zaczynam nadrabiać zaległości na ulubionych blogach i nie tylko.



                      Zadziwiona ocieplającym się klimatem Kurodoma.







niedziela, 23 kwietnia 2017

Wyraz twarzy bezcenny...



Wicemarszałek polskiego sejmu, pokazał twarz....
Żeby było śmiesznie to prawdopodobnie odciągnął kamerzystę TVP czyli
teoretycznie swojego.
Strach pomyśleć co może zrobić z kamerzystą np TVN...
Ciekawe jak zachowa się prokuratura, która z urzędu postawiła zarzut kodowcom
za utrudnianie pracy dziennikarzowi na którejś z demonstracji.

piątek, 21 kwietnia 2017

Całe życie zazdroszczę....


                              Dzisiaj zmarła Magdalena Abakanowicz - rzeźbiarka, malarka.



Od kiedy pamiętam miałam "ciągoty manualne".
Jako dziecko szyłam dla lalek, kleciłam mebelki, z pończoch robiłam peruki,
szybko nauczyłam się robić na drutach i szydełku.
Lubiłam kleić z plasteliny, gliny i rysować.

Im byłam jednak starsza tym bardziej rozumiałam, że chociaż
rysuję zgrabnie i nawet coś tam ulepię to nigdy nie będę twórcą
tylko zawsze odtwórcą.
Namaluję, a raczej odrysuję w zasadzie wszystko, wyrzeźbię jeśli będę
miała prototyp, ale z wyobraźni z obserwacji modela, natury nie potrafię.
Może to brak warsztatu, bo przecież rysunku można się nauczyć,
tak samo jak technik rzeźbiarskich.

Kiedy zdawałam na studia miałam egzamin z rysunku.
Obok mnie w ławce siedziała dziewczyna z którą się zaprzyjaźniłam
z rozmowy wynikało, że bardzo ładnie rysuje.
Musieliśmy narysować martwą naturę która składała się z dzbanka
i patery z owocami.
Narysowałam, ale nie na podstawie obserwacji prawdziwego dzbanka
tylko przerysowałam to co widziałam na kartce koleżanki, zdałam.
Wyrzutów sumienia nie mam bo ona przepisała to co ja napisałam
na egzaminie z rosyjskiego.
Pamiętam jej imię Daria, pięknie rysowała.

No własnie, żeby być artystą to trzeba mieć oko, trzeba czuć proporcje,
formę, ale.....
To też nie wystarczy, trzeba jeszcze umieć poruszyć odbiorców.
Na studiach miałam zajęcia z rzeźby i to właśnie tam usłyszałam
o Magdalenie Abakanowicz o jej "Abakanach" i nie tylko....



Niby nic, siedzący ludzie, ale dlaczego pochyleni, dlaczego siedzą w grupie,
o czym myślą, z czym się zmagają, dlaczego zgadzają się na taką anonimowość?
Czy są samotni, a może ta grupa daje im poczucie bezpieczeństwa?
Można pytać bez końca.

Jak niesamowicie ekspresyjne są te sylwetki, ile detali można się dopatrzeć,
kręgosłupy pośladki, jaka niesamowita harmonia, wydaje się, że wszystkie te sylwetki
są bardzo podobne, ale im dłużej się przyglądam to zaczynam dostrzegać
różnicę między tymi ludźmi w zasadzie mogłabym nadać im imiona...

Całe życie zazdroszczę artystom/ludziom  innego spojrzenia na otaczający nas świat
i tej rzadkiej umiejętności przetworzenia tego co widzą w materialne dzieło,
które po nich zostaje....

Może w następnym wcieleniu będzie mi dane.

                                               Zasmucona Kurodoma.