Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obejrzane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obejrzane. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 listopada 2022

Gdzie nie zajrzysz tam wojna...

 O uczuciach i walce o względną psychiczną normalność piszę krótko na Frigance.

Kiedy minął pierwszy szok, kiedy minęło uczucie, że wszystko we mnie umarło, kiedy byłam wstanie rano zwlec się z łóżka sama się zdziwiłam, że pomimo wszystko moja ciekawość świata nie umarła.

Ze zdziwieniem stwierdziłam, że studiowanie fizyki (oczywiście na poziomie kury domowej) szczególnie kwantowej przywraca mi spokój i równowagę. Rozumiem nie wiele, ale pocieszam się, że fizycy też rozumieją tylko troszeczkę.

                                              Trochę słucham wykładów naukowców np

                                                     i trochę też słucham nie naukowców.


Myślę, że to potrzeba zrozumienia "po co to wszystko?". Wspaniały zabrania mi używania słów " po co", ale ja słucham się tylko wtedy kiedy chcę tak więc dalej zadaję pytanie "po co to wszystko?" i jeszcze "dlaczego?".

Dlaczego? ma dla mnie szczególne znaczenie, dlaczego?  W kontekście wojny w Ukrainie i tego, że codziennie giną setki młodych i starszych chłopców na zupełnie bezsensownej dla zwykłych ludzi wojnie. 

Oczywiście spłycam bo wojna którą toczy Putin jest oczywiście w szerszym kontekście wojną mocarstw o dominację na świecie. 

Wielcy tego świata ustawiają grę na szachownicy, pionki giną jako pierwsze, a królowie jako ostatni.

Wojna mnie przeraża bo w młodości miałam dość długą fazę związaną z II wojną światową. 

Może przesadzam, ale ciągle myślę o tym, że ten konflikt rozleje się na inne kraje. Na razie dotyka nas niewygoda związana z ogrzewaniem i myślą o braku np prądu. Na osobistym poletku właśnie rezygnujemy z ogrzewania piecem węglowym i podłączamy się do centralnego ogrzewania bo pomimo, że będzie drogo to jednak taniej niż samodzielne ogrzewanie się węglem. Oprócz tego Wspaniały robi magazyn energii i zaczął się zajmować energią wiatrową.

Wspaniały nie wie w co ręce włożyć bo wszyscy do o koła wołają potrzebujemy fotowoltaiki, wiatraków i magazynów energii, a ilość laptopów do naprawy wzrasta lawinowo. 

Ukraina potrzebuje generatorów i magazynów energii sama już częstowałam herbatą pierwszych gości z Ukrainy. Przyjeżdżają po sprzęt i wiedzę.

Mam wrażenie jak nigdy, że wszyscy siedzimy na rozpędzającej się karuzeli w której już nie ma hamulców. Szczególnie, że nasz rząd nie jest rządem na ciężkie czasy. 

Myślenie o obronie własnej władzy jest wszechobecne, że nawet spadająca rakieta na teren Polski jest jak najbardziej "złotą rakietą" dla rządu prawych i sprawiedliwych. Zauważcie nie ma już afer w Polsce nikt już nie mówi o działkach pana Obajtka o finansowaniu kampanii wyborczej pana Brudzińskiego - nie jestem w stanie wymienić wszystkich afer i aferek zjednoczonej prawicy.

A "polskie internety" się - zastanawiają czy i jak prezydent Zełenski ma przeprosić Polaków za to, że Ukraina się broni i wypłacić odszkodowanie rodzinom zabitych. Dodam, że Ukraina broni też NAS.

                                        "Strach się bać, ale dobrze to już było".                 

                                                  Kurodoma.

Ps 

Co do rakiety która spadła w Przewodowie to wg niektórych dobrze poinformowanych źródeł będzie jeszcze nie jedna zmiana akcji czyli wersji skąd i dokąd leciała i czyja to rakieta była...

czwartek, 7 lipca 2022

Spis nierzeczywistej - rzeczywistości czyli kotłuje sie...

 To może na początek w punktach:

Najważniejsze: 

1/Ukraina trwa, chociaż jak to naprawdę jest/było na froncie to dowiemy się raczej po wojnie.

2/Tusk się radykalizuje cokolwiek to znaczy.

3/"Prawi i sprawiedliwi inaczej" nie oddadzą władzy łatwo, a być może nie oddadzą jej wcale. Być   może "zachachmęcą" kolejne wybory.

4/Z powodu pójścia w stronę "słońca narodu i rządu" Agnieszki Ścigaj, Kukiz na aucie - Kurodoma  bez zdziwienia i Kurodoma bez współczucia.

5/Dziennikarze "niezależni" wzajemnie się oskarżają, a raczej podgryzają.

6/Inflacja przyspiesza.

7/Raty kredytów "rosną, rosną - latem zimą i wiosną".

8/Pogoda wariuje i to mi ani trochę nie pasuje.

9/Z powodu wakacji od szkoły - ja pilnuje wnuków - wnuki pilnują mnie.

Każdy z tych punktów wymaga osobnego potraktowania. 

1/Najważniejsza jest Ukraina bo jeśli upadnie to nawet nie chce myśleć co to oznacza dla nas. Słucham, oglądam, analizuje, wpłacam i staram się nie tracić nadziei. Poraża mnie myśl o zabijanych i torturowanych ludziach - frustracja i przerażenie rośnie tym bardziej, że ja nic nie mogę.

Oglądam np tu:


I tu:


I jeszcze tu


I jeszcze słucham Jacka Bartosiaka, który super mówi o geopolityce. Na pewno znacie, a jak nie to posłuchajcie bo warto. Ja tak mam, że lubię wiedzieć co mówią z każdej strony. Mam jeszcze kilku twitterowiczów, których odwiedzam dla newsów. Nie wdając się we wszystkie niuanse, propagandowe sztuczki i rozgrywane interesy wszystkich ze wszystkimi, powiem w skrócie. Ukraina się broni, Stany jak na razie inwestują w tą obronę, ale dają do zrozumienia Europie, że fizycznie nie będą rozwiązywać wojny za państwa europejskie. Oczywiście zaraz odezwą się głosy, że to Ameryka jest winna bo ciągle "miesza" na świecie. Nie będę się wymądrzać bo każdy może posłuchać mądrzejszych ode mnie szczególnie Jacka Bartosiaka rozmów o geopolityce. Ja wiem i widzę, że Rosja/Putin chce świata uporządkowanego tak jak za mojego wczesnego życia, a ja tego nie chcę i jeszcze wiem, że potrzebujemy u nas w kraju mądrych polityków na te trudne czasy, chwilowo (mam nadzieję) mamy to co mamy więc obawiam się jakby bardziej i bardziej. Szczególnie z każdym ogłaszanym przez Błaszczaka zakupem broni, trochę takiej, trochę takiej i jeszcze prezes ogłosił, że zwiększamy liczebnie armię, a co z wakatami w już istniejących jednostkach, a skąd wziąć kadrę szkoleniową dla tych nie wyszkolonych. A w ogóle to jaka ma być ta nasza armia? Jaką ma mieć strukturę? Jak być dowodzona? itd Coś ktoś?

2/ Tusk się radykalizuje i centralizuje, a to w zasadzie oznacza, że - i tu duże "CHYBA" bo wróżką nie jestem, Tusk chce, żeby Platforma szła do wyborów sama. Powiem coś nie popularnego, ale wspólne listy są receptą na przegraną. Trzeba przynajmniej spróbować utwierdzić "wyborców mniejszego zła" (a tacy są w większości wyborcy po dobrej stronie mocy), że warto zagłosować na partię z dwucyfrowym poparciem w sondażach. Wyborcy lubią głosować na "dużą szansę, a nie mikroskopijną "szansunie". Szkopuł w tym, czy członkowie jego partii zechcą czynnie podjąć ryzyko bardzo trudnej kampanii wyborczej. (Rozbawiło mnie jak prezes jedynie słusznej partii na spotkaniu z wyznawcami odnosi się do słów Tuska, publiczność bije brawa, ale przecież taż publiczność nie ma okazji słuchać wypowiedzi Tuska bo TVP nie pokazuje wypowiedzi tegoż).

3/PiS, a raczej prezes nie odda władzy łatwo. Ma te swoje około 33% wyznawców, którzy powiem bardzo brzydko "choćby skały s...y" zagłosują na "umiłowaną partię" i nic nie poradzi tłumaczenie, że "pustym pieniądzem" nie da się najeść. Że zagrożeniem dla ich dzieci wchodzących w dorosłość nie jest Transseksualista, Gej, Uchodźca, Ateista, Singiel itp, ale władza, która skazuje ich wchodzące w dorosłe życie córki na śmierć z powodu skrajnie nieludzkiego ograniczenia prawa do aborcji nawet w wypadku zagrożenia życia matki. Że ich dzieci i wnuki będą spłacać długi zaciągnięte przez te rządy. Że i dla nich zagrożeniem jest władza, która stara się "odczłowieczać" ludzi, którzy się z nią nie zgadzają bo zawsze niespodziewanie  można się znaleźć z różnych przyczyn po drugiej stronie "istniejącego w każdym społeczeństwie elementu najbardziej zdemoralizowanego, podłego, animalnego - cytat z prezesa". "Oni nie animalni" już się umościli wygodnie w obecnej rzeczywistości politycznej, nie łudźmy się, że nie użyją "chwytów niedozwolonych", aby wygrać w nadchodzących wyborach.

4/Punkt czwarty, krótko Kukiz został zmielony, zjedzony i prawie wypluty - tyle w temacie.                       Kurodomie ani nie żal, ani Kurodoma nie współczuje.

6/Inflacja w czerwcu rok do roku wyniosła 15,6 gdzieś czytałam, że to rozwinięcie nazwy partii PiS - piętnaście i sześć. Jak na razie brzmi nawet dowcipnie, jeszcze się śmiejemy, ale pod koniec roku ma być ponad dwadzieścia. Analitycy ekonomiczni czarno wieszczą. Prezes nie ma pojęcia o ekonomii. Euro kosztuje 4,77 PLN - prezes czyta 3,00 PLN, ale zaznacza, że to u Niemców jakby ktoś chciał sprawdzić. GUS ogłasza inflacja 15,6 - prezes mówi GUS się myli. Rzeczywistość jest nierzeczywista i nie oczywista - nie wiem śmiać się czy płakać. 

7/Raty kredytów rosną, ale pan Glapiński pociesza "jeśli rosną to kiedyś zaczną spadać". To jest mądrość! Młodzi ludzie którzy wzięli kredyt na własne mieszkanie i zdecydowali się na dzieci zaufali państwu naszemu - teraz dzięki tej wierze mogą zostać bez mieszkania i wrócić z potomkami do rodziców. W Polsce kredyt hipoteczny nie jest związany z nieruchomością tylko z kredytobiorcą, a więc w przypadku kłopotów ze spłatą rat, zostajemy bez nieruchomości, ale za to z długiem i z potomkami co oczywiste. Czytałam, że większą traumą dla rodziców nie jest syndrom opuszczonego gniazda, ale powrót dorosłych potomków z potomkami do opuszczonego gniazda.

8/Pogoda wariuje. Albo ja się zestarzałam i nic mi nie pasuje, albo zmiany klimatyczne przyspieszyły bo stwierdzam, że nie ma pór roku. Niby jest letni Lipiec, a potrafi tak zawiać arktycznym zimnem, że wciągam futerko. To jest pierwszy rok, kiedy nie zamieniłam ubrań na podręcznym wieszaku z zimowych na letnie bo stwierdziłam, że się nie opłaca i tak korzystam z zimowych i letnich ubrań więc szkoda roboty.


PUNKT PIĄTY - dziennikarze, a w tle dyskusja o stosunkach międzyludzkich.

I to jest temat, który zasługuje na osobny post bo dotyka nie tylko sprawy "czwartej władzy" w naszym kraju, ale i stosunków pracy w której pracodawca mobbinguje pracownika, a pracownik mobbinguje pracodawcę i czego doświadczyłam będąc jednym i drugim. Osobny post w temacie pojawi się pojutrze.


9/Omówienie dziewiątego punktu i nie tylko na Frigance.

                           No to lecę na Frigankę Kurodoma.

            

PS

Napisałam post, czytam wiadomości i bum premier Boris Johnson składa rezygnację. O Mamo Złota co to znaczy dla wojny w Ukrainie? Komentatorzy uspakajają, że poparcie brytyjskiego rządu dla Ukrainy się nie zmieni, ale czy na pewno?  Nowa władza, nowa agenda? Zapinamy pasy, wstrzymujemy oddech znów się zakotłowało.         


środa, 8 czerwca 2022

Piosenka znowu aktualna...

 

 

Przeczytałem ogłoszenie
Że sprzedaje ktoś lokomotywę
Wydrukowano ogłoszenie
Że sprzedaje ktoś lokomotywę
Kupię sobie ją
Kupię sobie ją
Dzisiaj benzyna w takiej cenie
Że samochód nie na moją kieszeń

W lokomotywę wodę wleję
I taka jazda taniej mnie wyniesie
Będę zbierał chrust
Będę zbierał chrust

Odkupię trochę starych szyn
Takich jak ma prawdziwa kolej
I będę pędził tak jak w dym
I do domu ukochanej mojej
Będę żył jak król
Będę żył jak król
Będę żył jak

niedziela, 5 czerwca 2022

Sezon na chrust uważam za otwarty...

 Wszyscy piszą o chruście co to nam miłościwie panujący polecają zbierać na zimę zamiast węgla, którego prawdopodobnie zabraknie zimą, a i cena będzie taka, że okaże się on cenniejszy od złota.

Twitter się gotuje w temacie chrustu, myślę sobie po co ja mam o tym pisać skoro wszyscy zainteresowani wiedzą i piszą, ale zaraz zaraz...

Piszmy, mówmy, przypominajmy w każdym poście na blogach, twitterze, na fejsiu, na istagramie, w rozmowach ze znajomymi i nieznajomymi, wszędzie - wzywam mówmy o chruście.

Niech słowo "chrust" zrówna się ze słowem "ośmiorniczki" niech nabierze mocy sprawczej "ośmiorniczek" i odsunie widmo trzeciej kadencji "prawych i sprawiedliwych inaczej".

Ktoś zaproponował na Twitterze, żeby odpowiadać komuś  kto opowiada jak to dobrze jest za obecnie miłościwie nam panujących "idź zbierać chrust", albo jak macie już kogoś dość to mówcie mu "już ty lepiej idź zbierać chrust". 

Opozycjo niech zdanie "zbieraj chrust" wejdzie do waszego słownika, jeśli do żelaznego elektoratu PiS nie docierają fakty z afer i przekrętów to może dotrze do nich, że nie długo może zabraknąć nie tylko węgla, ale i chrustu, a może też samych lasów.

To są zdjęcia z wczorajszego rowerowego spaceru po Trójmiejskim parku krajobrazowym:




Takie widoki są w zasadzie na każdej ścieżce przez las. Ja nie mogę się już odprężyć w lesie bo przejeżdżając obok tych ściętych pni klnę coraz soczyściej. To trwa już od kilku lat rządów tych rządów, niedługo nie będzie w lasach dużych drzew.

Musze przyznać, że po raz pierwszy i to chyba nie przypadek zrobiłam takie zdjęcie


                   Tak to ułożony w pryzmę CHRUST nie mogłam uwierzyć własnym oczom.


                                                                 Tak to chrust


                                                     O i tu też chrust, naczelnik kazał czy co...

Pierwszy raz odkąd fotografuję wycinkę zobaczyłam pryzmy ułożonego chrustu.

Tak więc proszę, błagam opozycjo i wszyscy ludzie "demokratycznej woli" i mówię teraz całkiem poważnie chwyćcie się tego chrustu i trzepcie temat do obłędu do szczęśliwego zakończenia "ich" panowania.

                                           Z nadzieją Kurodoma .

sobota, 23 października 2021

Ku pokrzepieniu...

 Dzisiaj będzie wbrew smutkowi, wkurzeniom, beznadziei i wszelkiemu politycznemu jojczeniu. Pójdę pod prąd i spróbuję Was trochę pocieszyć w tej jak ja to mówię w chwilach zwątpienia gówni..ej sytuacji. Poczytałam na blogach i stwierdzam, że po dobrej stronie mocy duch trochę podupada bo też sytuacja na świecie i w kraju naszym mocno, że powtórzę się gówni..a jest i pozornie nic nie wskazuje na to, że może się coś w najbliższym czasie zmienić.

Zło tryumfuje, ale i złu czasami nie wychodzi. I tak wstaję ja dzisiaj rano, walczę z kotem ( o czym piszę na Frigance) walczę, ale pomiędzy obsługą kota i prababci oczywiście robię prasówkę, a tam piszą o tym, że nasza noblistka pani Tokarczuk wystawiła na licytację swoje książki. Pamiętacie jak oszołomy ze złej strony mocy zrobiły akcje, żeby odsyłać pani Tokarczuk książki na znak protestu za słowa naszej noblistki w których to słowach pani Tokarczuk niepochlebnie wyrażała się o tym co obecny rząd robi z naszą rzeczywistością?

Tak więc oszołomy wysyłały książki popisane w stylu "Nie szkaluj Polski", "Dość szkalowania Polski", "Na Białoruś ją wysłać" no i te książki zostały zlicytowane za 40.322.43 PLN. Pieniądze mają być przekazane na rzecz organizacji LGTB +.  Spora kwota, ale najzabawniejsze jest to, że zostały zlicytowane 23 (słownie dwadzieścia trzy) książki. I tak sobie pomyślałam, że fajnie wyszło, prawicowa ekstrema dołożyła się do znienawidzonego LGBT.

Oczywiście natychmiast została stworzona narracja, że to sama Olga Tokarczuk popisała te książki, ale "Dziubki" z prawej strony zabolało? Zabolało.

Potem wysłuchałam bardzo ważnej rozmowy z Martą Lempart o tym co dotąd zdziałał Strajk Kobiet i co jest w planach. Podaję link do rozmowy bo warto posłuchać "Ku pokrzepieniu", nam się wydaje, że jak nie ma demonstracji to nic się nie dzieje, a to nie prawda bo się dzieje, potrzebna jest praca u podstaw. Szczególnie mi się spodobało to wspieranie młodych organizujących się i wspieranie samorządowców w terenie i zapowiedź próby wywierania nacisku na partie żeby na listach wyborczych zaczęli umieszczać ludzi sprawdzonych i polecanych przez np Strajk Kobiet.

ROZMOWA Z MARTĄ LEMPART

I jeszcze, byłam na demonstracji w obronie naszej obecności w UE. Mam problem z chodzeniem, ale wzięłam kulę i się dowlokłam.

I pomimo marnej organizacji, braku energii tłumu, zapału i w ogóle wbrew całemu jojczeniu dobrze się poczułam bo byłam, bo było sporo ludzi, bo jeszcze dobrej stronie mocy się chciało.




Bo moi przyjaciele też byli, bo byliśmy razem, bo gdański ratusz taki piękny, bo wierzcie mi jeszcze będzie przepięknie.
I jeszcze zaryzykuję, może się spełni może się nie spełni, ale myślę, że jeszcze tylko do Lutego i nie wiem dlaczego tak mówię.

                                       Dzisiaj taka jakaś Kurodoma.


poniedziałek, 6 września 2021

MICHAŁ SZPAK - TRIBUTE TO FREDDIE MERCURY (FLASH MOB)

Normalni ludzie w Krakowie uczcili urodziny Mercurego, taką Polskę lubię,
Takich Polaków chciałabym oglądać codziennie na ulicach naszych miast.
Rozśpiewani, uśmiechnięci, zaciekawieni...

niedziela, 5 września 2021

Matrix mnie sprawdza...

 Opowiem Wam co mi się przytrafiło i jest to prawda.

Nie zmyśliłam, nie wymyśliłam tej sytuacji ona się

wydarzyła naprawdę.

Ostatnio wiadomo rozmawiamy  o uchodźcach na granicy

białorusko polskiej.

Mój pogląd na sprawę wyraziłam w poprzednim poście.

Uważam, że nie udzielanie pomocy humanitarnej ludziom

jest cofaniem się w rozwoju cywilizacyjnym.

Ogłoszenie stanu wyjątkowego przy granicy tylko po to,

żeby dziennikarze nie mogli relacjonować sytuacji uważam

za kolejny dowód na to, że demokracji w Polsce już nie ma.

I tak sobie uważam siedząc wygodnie w fotelu i uważam

i nagle "MATRIX" postanowił sprawdzić te moje "uważam"

empirycznie.


Dzwonek do drzwi wstaje otwieram, za drzwiami stoi młoda

kobieta ubrana w bluzkę z krótkim rękawem i dresowe spodnie

w ręku trzyma pustą "reklamówkę".

Pytam:

- O co chodzi?

Pani odpowiada ze wschodnim akcentem:

- Pani czy pani nie ma czegoś na ręce jakiejś bluzy, albo

  sweterka bo mi się coś zrobiło i mi tak zimno?

Ja zaskoczona (bo w miarę ciepło na dworze) w pierwszym odruchu mówię nie mam, 

chcę zamknąć drzwi, ale jakoś nie potrafię, bo ja mało asertywna jestem, a poza 

tym z reguły rozmawiam z ludźmi więc dopytuję:

- Ale dlaczego pani nie pójdzie do domu?

Pani odpowiada:

- Ale ja mam daleko do domu.

No i co? No i biorę sweterek z wieszaka i daję.

Pani dziękuje, zakłada pospiesznie sweterek i znika za zakrętem.


Zamykam drzwi, siadam na fotelu i tak sobie myślę.

Może ta pani była normalna, może nie normalna, może

mówiła prawdę, może nie mówiła prawdy, ale mam

"pierdylion" sweterków więc podarowanie jednego

osobie, której ten sweterek może poprawić nastawienie 

psychiczne do świata, a może faktycznie ogrzać nie jest wielką sprawą.


U nas  na dzielnicy mieszka i pracuje mnóstwo Ukraińców.

Codziennie jakaś Pani z Ukrainy obsługuje  mnie w sklepie.

Mieszkają też Cyganie w opuszczonej posesji.

Muszę przyznać, że są uciążliwi szczególnie dla 

firmy wystawiającej kontenery na odzież używaną

bo systematycznie rozwalają kontenery i wywlekają

ubrania na pół ulicy, ale jakoś żyjemy i nikt mam

nadzieję nie myśli o "pogromach".

Czasem "popsioczę" jak zobaczę rozrzucone ubrania.

Nie wiem ile lat już cyganie mieszkają w opuszczonym

domu, ale z dziesięć na pewno.


Oglądam w TV transmisję z przylotu do Polski uchodźców

z Afganistanu.

Pan rzecznik peroruje jak to państwo polskie współpracuje

z NATO I na prośbę Amerykanów przyjmuje uchodźców.

Rozstawione namioty na lotnisku, tłumacze, lekarze, psycholog,

potem hotel i kwarantanna...

I tak oglądam i robi mi się mocno nie dobrze - tutaj ustawka

dla mediów, tam na granicy nie ma już mediów i nie ma chleba,

i soli też nie ma, i już się nie dowiemy co się stanie z ludźmi 

koczującymi w błocie.

I tam i tu ludzie...

Jak myślicie po co rządowi ten jak mówi redaktor 

Żakowski "Stanik wyjątkowy"?

Czy nie po to żeby sprawdzić naszą reakcję i przyzwyczaić

nas do sytuacji.

A potem można wprowadzić "Stanik wyjątkowy" to tu

to tam i ograniczyć prawa obywatelskie tam gdzie trzeba.

Przecież już przyzwyczaili nas do tego, że wszelkie 

zgromadzenia są nie legalne, nikt tego nie odwołał.


Ten rząd jedzie jeszcze na strachu, są mistrzami straszenia.

Mają czym, a to pandemią, a to uchodźcami, a to UE.


Co nam w tej sytuacji pozostaje?

Może ludzki odruch i manifestacja?

Zauważyłam, że nasze oflagowane rowery wzbudzają 

coraz większe zainteresowanie.

Ludzie się oglądają.

Chcę wierzyć, że ta manifestacja ma jakiś sens bo inaczej...

"Jak żyć panie premierze, jak żyć?".


                                                Refleksyjna Kurodoma.




piątek, 25 września 2020

Dzisiaj "siąte" urodziny Kurodomy/Friganki...

 Na Frigance odprawiłam prywatne lamenty nad moją dzisiejszą

rocznicą urodzin.

Tu napiszę o najważniejszych uczuciach, które rządzą w moim już dość długim życiu,

bo ja mocno uczuciowa i emocjonalna jestem.

Postanowiłam przestać się tego wstydzić i z tym walczyć, taka się

urodziłam i taka już umrę.


Im jestem starsza tym bardziej cenię Szekspira. 

On jak nikt umiał  piórem - napisać opowieść o najważniejszych uczuciach

jakimi kierują się ludzie i o konsekwencjach tych uczuć.

Jego pisanie w ogóle się nie zestarzało i nic nie wskazuje

na to, żeby ludzkość chciała się "przejrzeć" w jego twórczości

i coś zrozumieć.


MIŁOŚĆ - NIENAWIŚĆ - ZAZDROŚĆ - CHĘĆ WŁADZY.

Te wszystkie uczucia kłębią się w jednej sztuce ROMEO I JULIA.

Oczywiście był jeszcze Otello, Makbet, Hamlet, Król Lear.

Ale to właśnie w tej często wyśmiewanej i spowszedniałej sztuce,

właśnie to w Romeu i Julii pokazane zostały podstawowe uczucia,

którymi kieruje się człowiek.


Francuski musical "Romeo i Julia" wg niektórych mocno przesłodzony i właśnie

rozemocjonowany został stworzony dla mnie.

I tak, teraz  publicznie ogłoszę bez szczegółów, że 

tym uczuciem, które kieruje moim życiem od zawsze jest:

                                                              MIŁOŚĆ - AIMER.


                                              "Kochać to najpięknięsza rzecz

                                                Kochać to wzlatywać wysoko

                                                I dotykać skrzydeł ptaków

                                                Kochać to najpiękniejsza rzecz"


Oczywiście tak jak różne są obiekty mojej miłości, tak różna

jest ta miłość, ale zawsze, najważniejsza jest miłość:

Jak kocham to kocham i nic żadne wydarzenia, żadne przeszkody

nic mnie zatrzyma - chronię i bronię, nie porzucę, nie zniechęcę się.

Będę się złościć, mogę znielubić, ale będę kochać.

Miałam szczęście w życiu bo najważniejsi są wokół mnie,

a Ci których już nie ma nadal są tylko inaczej.

No właśnie gdyby ludzie więcej kochali, a mniej się nienawidzili,

nawet tych, którzy ich zranili to świat byłby rajem.

Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem ludzi, którym tak łatwo

przychodzi szczuć jednych na drugich.

Chęć władzy i panowania nad drugim człowiekiem popycha

ich do siania:

                            NIENAWIŚCI - LA HAINE.


                                               "Nienawiść, nienawiść

                                                 w imie ojca i syna

                                                 nienawiść, nienawiść

                                                 która czyni nas współwinowajcami"

Święta nie jestem, są ludzie których ..... no właśnie.

Nawet jeśli ich nie lubię, nie trawię i nie mogę znieść to nigdy świadomie

ich nie skrzywdzę chyba, że w obronie tego co kocham.

Obecna sytuacja w naszym rozpolitykowanym kraju jest dla mnie

strasznie trudna, bo politycy prowokują nas do nienawiści.

                                              A przecież wszyscy chcemy ŻYĆ - VIVIR.


                                             "Żyć, wszyscy chcemy żyć

                                               bez nienawiści, bez umierania

                                               Żyć i rozmawiać, szanować się, a nawet kochać." 


Dlaczego nas szczują i dzielą? Dlaczego? No właśnie dla:

                                                           Władzy/Autorite


                                             "Być księciem, być królem

                                               Posiadać pełnię władzy, ale żadnego prawa

                                               Być księciem tu, na ziemi 

                                               Żyć poza prawem.

I to nie tak, że jestem idealna i się chwalę, nie nie jestem, ale się staram,

żeby miłość zawsze była na pierwszym miejscu.

Życie mnie sprawdziło. 

Moja prawie czterdzieści lat nie widziana jedyna

przyjaciółka z młodości licealnej o której całe życie pamiętałam

i która mnie można powiedzieć porzuciła i zraniła, pojawiła się

niespodziewanie i co? 

Spotkałyśmy się i było prawie jak dawniej, prawie bo jednak

czterdzieści lat póżniej.


Dobra dość tej wiwisekcji, idę upiekę sobie torcik, odpalę świeczkę i zaśpiewam sobie:

                                                         KOCHAM CIĘ ŻYCIE !!!!



                                                           "Mocno egzaltowana" Kurodoma


PS

Jest, upiekłam na bogato, dzisiaj grzeszę glutenowo.



środa, 23 września 2020

Najważniejsze to nie przesadzić z dawką...

 Ostatnio mocno dawkuje sobie politykę, bo w tym tygodniu kończę

kolejną "siątkę" (z filmu Czterdziestolatek, kiedy sekretarka tłumaczy Karwowskiemu,

że dyrektorzy chorują na "siątki" czyli pięćdziesiątka, sześćdziesiątka, siedemdziesiątka itd)

i w związku z chorobą kolejnej "siątki" serce już słabe mam no i nerwy sterane, 

nadmiar współczesnej polityki mógłby się dla mnie źle skończyć.

No, ale czasami mi się informacja obije o oczy i uszy i muszę gwoli kronikarskiego

obowiązku.

Tak dla siebie, żeby kiedyś, kiedy to minie, a minie Wierzcie mi - poczytać 

sobie - czym to ja się politycznie tak mocno ekscytowałam i bulwersowałam.


1/ Zobaczyłam zdjęcie siedzącej na podłodze w  korytarzu sejmowym kandydatki

    społecznej na RPO Zuzanny Rudzińskiej - Bluszcz, która nie mogła wejść na galerię 

    sali sejmowej więc czekała tam gdzie wg prawych i sprawiedliwych jest miejsce

    nie pisowskich obywateli i zrobiło mi się zwyczajnie przykro...

    Jak oni lubią pokazywać, że mogą upokarzać i olewać, mam wrażenie, że to sprawia

    obecnej władzy orgastyczną wręcz przyjemność.

2/ Piątek,  jest tym dniem, kiedy słucham radia TOK FM bo poranek prowadzi 

    redaktor Żakowski i chociaż w niektórych tematach mam inne zdanie to cenię

    go tak jak ceniłam Janinę Paradowską za starą szkołę używania języka polskiego

    i normalność wypowiedzi i jakieś takie eleganckie opanowanie itd.

    I tak z piątkowego poranka dowiedziałam się, że ilość wykonywanych codziennie 

     testów na Covid spadła za nowego ministra zdrowia o 25%, a codzienna

    liczba chorych przyrasta.

    To jak jest z tym wypłaszczaniem, wypłaszczamy czy szczytujemy.

    Tak w ogóle to mam wrażenie, że nie ma żadnej, ale to żadnej miarodajnej

    informacji jak jest z tym wirusem i to dotyczy w zasadzie całego świata.

    Ja wiem, że medycyna to nie matematyka i nic nie jest jednoznaczne,

    ale wydaje się, że cały świat ma problem z COVID i połączenie sił naukowców

    powinno już dać jakieś miarodajne wyniki.

    Nie mamy dostępu do rzetelnej informacji, wszędzie

    w TV i w internecie króluje papka i biegunka sensacyjna.

   Do tego dochodzą nachalne reklamy wszystkiego.

3 /Kuriozalny projekt ustawy, która daje "licencje na bezkarność urzędników",

    którzy będą mogli wydawać nasze budżetowe pieniądze ot tak...

   Trochę się nazbierało rządzącym więc trzeba zabezpieczyć tyły

   i wybronić między innymi premiera po ostatnim wyroku sądu

   administracyjnego.

4/ I jeszcze prawdopodobnie koalicja "dobrej zmiany trzeszczy w szwach".

    Nie wierzę więc się nie zajmuję, może to jest ustawka?  A może nie?

    Może się koalicjanci zaszantażują na "śmierć polityczną".

    Poczekam bez ekscytacji.


Powyższy tekst pisałam kilka dni wcześniej, zaglądam dziś i już jakby nie aktualny

się zrobił punkt czwarty.

Bo prezes wszystkich prezesów  przywołał ministra Ziobrę, postawił do pionu,

zagroził odcięciem od benefitów i niepokorni od razu spokornieli.

Będą jeszcze troche trwali.

Opozycja na to coś tam - coś tam zrobiła, wniosek o dymisję wymodziła...

Zaraz ktoś powie, a co mieli zrobić?

A chociażby może by tak zacząć sensownie spisywać - powiem brutalnie

wszystkie "wałki" obecnej władzy i przedstawić sposób rozliczenia winnych

i zabezpieczenia państwa prawa na przyszłość.

(Wydaje mi się, że to może przekonać jakiś procent tych nie zdecydowanych,

którzy machają ręką i nie idą do wyborów, bo "kruk krukowi oka nie wykoli"

A może tak jasno i spójnie przedstawić swój plan na podniesienie 

budżetu, który dla każdego racjonalnego obserwatora sięga dna.

Zaproponować jakieś ułatwienia dla przedsiębiorców - o tym mogłabym dużo.

A może tak jasno, racjonalnie i spójnie o sprawach światopoglądowych,

o stosunku do finansowania kościoła katolickiego.

(jasno i na temat bez wygibasów, może to przekona młodych do pójścia

 na wybory).

Czas na zakończenie "DANCE MACABRE", czas skończyć się podlizywać

wszystkim wyborcom.


Jakiś dziwny polityczny spokój mnie opanował, dotarło do mnie, że nie ma nikogo

sensownego kto mógłby objąć władze po PiS.

Z wieloletniego obserwowania procesów politycznych wiem, że władzy się nie zdobywa, 

władzę się przejmuje po tych którym się coś nie udało (mleko się rozlało) i podpadli 

wyborcom.

"Łaska pańska na pstrym koniu jeździ",  kiedyś opozycja przejmie władzę,

ale czy będzie na to przygotowana? Śmiem wątpić...

Posłuchajcie co mówi ekonomista Bogusław Grabowski, to krótki

fragment rozmowy z Tomaszem Lisem, tylko trzy minuty czterdzieści

osiem sekund.

Okrutna diagnoza obecnej sytuacji, ale do bólu wg mnie trafna,

logiczna i spójna.

Mniej więcej połowa Polaków musi wsadzić rękę do nocnika

i się przekonać jakie to mocno nie przyjemne i w konsystencji

i zapachu jest...


A na Frigance o kocie, uszach i GMO, taki tam misz - masz.


                                                               Zdystansowana Kurodoma.

czwartek, 5 marca 2020

Kto szybciej rozłoży namiot kontra koronawirus...

Prababcia która jest u nas na stałe ma co jakiś czas stan zapalny
nóg spowodowany niewydolnością żylną.
Objawia się to zaczerwienieniem skóry i mocnym świądem.
W normalnych warunkach idę sama do przychodni, lekarz
przypisuje odpowiednie leki i już.

Wczoraj ogłoszono, że w końcu jest, jes, jes, jes pierwszy
pacjent tzw pacjent 0 chory na koronowirusa.
Oczywiście każdy kto ma choć trochę zdrowego rozsądku
i podstatowej wiedzy rozumie, że jest to pierwszy
ZDIAGNOZOWANY człowiek.

Wirus był, jest i będzie.
Dobra mają pacjenta więc zaczęła się "biegunka" informacyjna/medialna.

Zgadzam się, że:
1/ Trzeba myć często ręce.
2/ Unikać skupisk ludzi.
3/ Unikać ludzi kaszlących i chychrających.
4/ Dbać o kondycje psychofizyczną.

Obecnie panujący w "kraju nad Wisłą" ustalili, że potrzebna nam jest "super ustawa".
Uchwalili, małego potworka prawnego i ogłosili, że teraz to już jesteśmy
przygotowani i możemy w spokoju chorować.
Pierwszy chory zachorował wkrótce po uchwaleniu ustawy - no dziwny
zbieg okoliczności.

Wracając do Prababci lat 82, nogi się zaczerwieniły więc Kurodoma o siódmej
rano powędrowała do przychodni.
Idąc widziałam oczami wyobraźni jak przy drzwach odkażam ręce,
jak pan przy drzwiach rozdaje jednorazowe maseczki, żeby kaszlący ludzie
nie kichali na siebie, jak ktoś informuje, żeby ludzie w kolejce 
do rejestracji stali w odległości metra od siebie, przed drzwiami 
do przychodni leży mata odkażająca i każdy wchodząc i wychodząc
musi przez nią przejść.
Przy wyjściu stoi pojemnik na zużyte maseczki, wisi płyn do odkażania rąk.
O fantazjo...

Kurodoma weszła do przychodni i BUM...
Tłumek ludzi przed gabinetem kaszle i chychra całkiem swobodnie.
Wolnych terminów wizyty brak, niech się pani pyta może lekarz przyjmie.

Kartki informacyjnej o wirusie brak , jedyna kartka to przeprosiny 
dyrektora przychodni, że z powodu braku lekarzy do zatrudnienia,
są dłuższe kolejki do innych lekarzy.

Znajoma rejestratorka poradziła, żebym przyszła później
i zapytała czy lekarz mnie przyjmie.
Dobra nie będę przedłużać, poszłam później, stoczyłam lekką 
batalię pod drzwiami, lekarz mnie lubi więc przyjął, leki dla prababci
mam.
Jak mnie wkurza cwaniactwo ludzi, którzy wciskają się przed ciebie 
"Ja tylko zapytać" drzwi się zamykają i to zapytanie trwa i trwa, i trwa...



Wróciłam do domu umyłam ręce i zadowolona usiadłam przed TV.
A w TV  oglądam jak strażacy i inne służby ćwiczą rozkładanie namiotów w ramach 
przygotowań do walki z koronawirusem.

O Wszechwiedzący czy naprawdę nasze bezpieczeństwo epidemiologiczne 
zależy od tego kto pierwszy rozłoży namiot!!!!!!
Przecież to do szpitali i przychodni przychodzą ludzie chorzy, starzy,
o obniżonej odporności.
Wielu ludzi wie, że z podejrzeniem wirusa nie idzie się do lekarza
pierwszego kontaktu, ale ilu ludzi nie wie?
To w przychodni powinny być te pierwsze podstawowe środki ochrony.
I nie chodzi tylko o koronowirusa, ale sezon na grypę trwa w najlepsze.
Mam już swoje lata i też jestem w grupie zwiększonego ryzyka
więc każda wizyta w przychodni wiąże się z ryzykiem 
złapania jakiegoś wirusa, że o prababciach ponad osiemdziesięcioletnich
nie wspomnę.

Żadna polska władza nie grzeszyła zwykłym zdrowym rozsądkiem,
mam uzasadnione obawy, że Polska nie jest przygotowana na żadne
graniczne wirusowe doświadczenie.
Ktoś umrze, ktoś przeżyje, a wogóle jakoś to będzie.
Jednego jestem pewna, że namioty na w razie czego umiemy rozstawiać.

                         Uspokojona Kurodoma.

cdn

poniedziałek, 18 marca 2019

Bierz go - gryź, a najlepiej zagryź...




Tak rozumiem ją, bo ja tak mam staję na brzegu morza, a staję często
bo mam blisko i myślę o co chodzi, o co chodzi w państwie duńskim.

Nie mogę jeszcze uwierzyć w śmierć Pawła Adamowicza, no nie mogę
chociaż to musiało się wydarzyć i to się jeszcze wydarzy...

Moim psem wczesnego dzieciństwa była Diana.


Tata miał ambicję i cierpliwość w tresurze.
Diana umiała dużo, między innymi reagowała na szczucie.
Tata mówił "ksa" wskazywał obiekt i pies reagował, nie nauczył
jej tylko jednego, gryzienia.
Na okrzyk "ksa" zrywała się biegła do "ofiary" i siadała na przeciw
jak by chciała powiedzieć "pogadaj ze mną"...

Diana była dużym psem i często opierając się o parapet w kuchni
wyglądała przez okno.
Często dzieciaki z okolicy dokuczały jej, drażnili ją, bywało,
że rzucali patykami.
Przyznam się, że byłam świadkiem sceny, kiedy tata poszczuł
chłopaków psem.
Wiem to niedopuszczalne i bez usprawiedliwienia pies duży,
nie szkodzi, że w kagańcu, dzieci nie wolno straszyć i już.
Jednak stało się, tata psa poszczuł, pies wystartował, zagonił dzieci
do rogu domu i..... usiadł na przeciwko z wyrazem mordy
"no pogłaszczcie mnie".
Chłopaki pogłaskali/oswoili i od tego czasu nikt już psa nie denerwował.


Czym się różni człowiek od psa, tym, że pies na 99% procent posłucha,
kiedy przewodnik powie zostaw, a człowiek kiedy się go poszczuje
na innego - na hasło "zostaw" może nie posłuchać.

Nasz wódz raczy szczuć na "gorszy sort" do którego zalicza każdego
kto nie zgadza się z nim, czyli z naczelnikiem Polski.
W wyniku szczucia, a jak ktoś chce łagodniej to krytyki, a jak ktoś chce
jeszcze łagodniej merytorycznej walki politycznej zginął
człowiek z rąk innego człowieka.
Nie będzie końca szczucia, zaczyna się kampania wyborcza,
której podstawą jest szczucie.
Teraz ofiarą są ludzie ze środowisk LGTB.
Szczujecie na ludzi, których jeszcze łatwiej zaatakować,
pobić, zaszczuć, zadręczyć.
Szczególnie obrzydliwa jest próba zrównania homoseksualizmu
z pedofilią.
Przez lata nie odkręcimy w umysłach niektórych ludzi tego kłamstwa.
Jest kwestią czasu to, że poszczuci ludzie zrobią krzywdę innym
niewinnym ludziom.
Oni na hasło "zostaw" nie zareagują.

A żeby nie było tak smutno posłuchajcie tego i poszukajcie ich na fejsie.


I jeszcze "Historia przyczepy"



W tych smutnych czasach dobrze, że oni są...

                                         Zasmucona Kurodoma.



sobota, 19 maja 2018

Trzy słowa i wszystko jasne........

Całą sytuacje w jakiej jesteśmy można opisać jednym słowem,
nie trzema słowami:

"PREZES JEST CHORY"

I jeszcze leży w łóżeczku.

Widać brak prezesa na każdym kroku.

Marszałek sejmu nie wie co robić, więc się okopuje w swoim
gabinecie, zasłaniając wstyd kotarą i banerem oraz skracając
posiedzenia sejmu.....

Premier nie wie co robić w sprawie protestu niepełnosprawnych
w sejmie więc nie robi nic...

Prezydent nie wie czy prezes długo będzie chorował, więc pilnie leczy
zęby w tym samym szpitalu co prezes kolanko, pewnie liczy na jakieś
przecieki....

Opozycja nie wie co będzie z prezesem więc czeka i się -
to łączy to dzieli, Petru i kilka pań już poza Nowoczesną
też jakby nadczekują czy prezes będzie, a może....

Media nie wiedzą czy prezes będzie czy go nie będzie, więc
czekają...
Na szczęście jest ślub księcia Karola więc mają o czym mówić,
mówić, mówić i analizować.

Z perspektywy Polski mam wrażenie oglądając i słuchając
przekazy medialne, że świat zamarł w oczekiwaniu na
jakąkolwiek wiarygodną  informację o stanie zdrowia naczelnika
państwa naszego, prezesa naszego kochanego....

Informacja o stanie zdrowia faceta który rządzi Polską jest
najpilniej strzeżoną tajemnicą, nie mamy prawa wiedzieć nic.

Czy Wy też macie wrażenie, że na coś czekamy....



                                                                        Kurodoma


piątek, 9 marca 2018

Wychowawczo niezaliczone.....

Wczoraj było Święto Kobiet.
Myślałam, że jakoś przetrwam do wieczora i nic mnie
nie zadziwi do tego stopnia, żeby pomiędzy jednym, a drugim
smarknięciem w chusteczkę.....

Nie daremne nadzieje, bo jak się nie zadziwić, jeśli DZIEWCZĘTA
z samorządu uczniowskiego jakiejś tam szkoły same z siebie wymyśliły,
że o ile uczennice z ich szkoły 8 marca przyjdą w spódniczce lub sukience
to będą zwolnione z odpytywania i w ogóle zostaną potraktowane
no własnie - jako? No jako głupsze? Bo nie umieją się nauczyć?
Bo decydując, którą spódniczkę założyć nie zdążyły się nauczyć?

Czepiam się?
Co to komu szkodzi?
Kobiety teraz takie nie kobiece....
itd.
Gdzie był/a wychowawca/czyni, żeby zwrócić uwagę na to, że
samo wezwanie do założenia spódniczki to może jeszcze......,
ale WYZNACZANIE NAGRODY ZA ODPOWIEDNI STRÓJ
to tylko krok do wychowywania posłusznych, odpowiednio ubierających
się, grzecznie ułożonych panienek, dobrego materiału na żonę, matkę,
co to zupy nie przesoli i pyskować nie będzie, kolana zasłoni .....

Jeśli uczczenie święta kobiet ma zależeć od tego czy założę spódniczkę,
pod miękkim, ale jednak naciskiem, bo jeśli nie założę to co to mnie
w tym dniu szczególnie ostro przepytają ?
To nie dostanę cukierka?????

I ja się dziwię, że współczesne młode kobiety przyzwalają na to
co w sferze ich praw obywatelskich robi obecna i nie tylko
obecna władza, ba nawet same sobie to robią promując "nie ludzkie"
prawo antyaborcyjne.

Jestem szczególnie uczulona na przymuszanie jakiejkolwiek płci
do zachowań zgodnych z oczekiwaniami kościoła, tradycji, zwyczaju...
Słowo "wypada - nie wypada" zdeterminowało początki mojego
bycia człowiekiem.

Pamiętam własne myśli, kiedy moja babcia tłumaczyła mi, że kobietka
powinna nosić "spódniczkę za kolano i dekolcik pod szyjkę"
i łańcuszek z bozią.
Najlepiej nosić się na ciemno.
Z resztą moja własna matka, dalej próbuje mi udowodnić, że w moim
wieku i jako kobiecie to wypada  "kapelusik i garsoneczka".
Jestem zła za wychowanie, które dostałam od kobiet z mojej
rodziny to ono ograniczało mnie i całe moje dorosłe życie.

Dzień Kobiet jeszcze się nie skończył i raczył był się objawić
wątpliwy skandalista Nergal.
Bujając gumowym penisem z przyklejonym krucyfiksem
zaśpiewał życzenia dla pań, czym wywołał "gównoburzę".
Jego uzasadnienie, że penis jest pełen miłości i Chrystus
jest pełen miłości w związku z tym połączenie tych dwóch
dowodów na istnienie miłości ble, ble, ble
aż mnie zatchnęło...

Bo idąc tokiem jego myślenia to panie Nergal penisem dokonuje się
też gwałtu, a w imię Chrystusa  spalono tyle czarownic, że
ich krzyk powinien do dzisiaj być słyszany na salonach
watykańskich.

Może niech Nergal przyczepi do dyżurnego penisa emblematy
innych religii to wtedy pomyślę, że "GŁUPI, ALE ODWAŻNY".
A tak to uważam, że tylko "CWANY", nie ważne jak mówią
byleby nie przekręcili nazwiska.

No i na koniec słynne już zdjęcie na którym młode gimnastyczki
pokazują intymne części ciała z bliska i na żywo naszej elicie
rządowej w osobach, prezydenta, biskupa, sekretarza związku
zawodowego itd.
Zdjęcia nie umieszczam, bo szkoda mi dzieci, które się starały,
a teraz.... co muszą czuć dziewczynki i ich rodzice.
Na ulicy ich nie rozpoznamy, ale ich środowisko już tak.
Po raz kolejny szkoła się nie popisała.

Jest coś takiego jak scena i widownia, zwykłe zachowanie odległości,
na zawodach sportowych, jury też siedzi za ogrodzeniem,
a gdyby dziecko nóżką "fajtnęło" za szeroko i oko podbiło
PADOWI, że o biskupie nie wspomnę.
Tylko tak przy okazji, a co tam robił biskup, państwo świeckie,
państwo świeckie. państwo świeckie....

Jak to jest z tym Dniem Kobiet?


To takie słodko - kwaśne święto, bo z jednej strony jest tyle do zrobienia
w kwestii równouprawnienia obywatelskiego obu płci, a z drugiej
strony, zaszurało w przedpokoju i średni potomek z ......
piękne te tulipany, zapachniało wiosną...



czwartek, 23 marca 2017

Żal niczemu nie winnych, złość na winnych....

Przypadkiem obejrzałam po raz kolejny film "Ze śmiercią jej do twarzy".


Trochę to komedia, na pewno jak na razie fantazja ale....

Zmarł najstarszy z Rockefellerów wyceniany na jakieś trzy miliardy dolarów.
Swoją drogą sumy powyżej miliona dolarów nie robią na mnie żadnego
wrażenia są zbyt abstrakcyjne.
Pan David Rockefeller skończył by za niedługo 101 lat, więc wiek osiągnął piękny.
Dlaczego w Polsce mówi się o wiekowych ludziach, ale dożył/yła pięknego wieku?
Nie wiem może dane będzie mi dożyć tego "pięknego" wieku i sama się przekonam
co w nim takiego uroczego jest.

Dobra to była dygresja, tak więc wiadomość o śmierci 101 latka by mnie nie
zastanowiła/zdziwiła, gdyby nie fakt, że ten pan miał siedem przeszczepów
serca i przeszczep nerek.
Hmm....
Prawdopodobnie twierdził, że dożyje do 200 urodzin, a po każdym przeszczepie
opowiadał, że czuł się pełny nowego życia.
Ostatni przeszczep serca przeszedł w zeszłym roku.
Musiał mieć jakąś dziwną "łatwość zgodności tkankowej" z dawcami,
albo w myśl zasady, że za pieniądze można wszystko znalazł nie wysychające
źródło "bezawaryjnych serc", a może trafił na wyprzedaż...

Muszę przyznać, że ta informacja mnie poraziła, zdaję sobie sobie sprawę,
że człowiek trudno godzi się z informacją o nieuniknionym fakcie jakim jest,
zagwarantowana każdemu śmierć, ale upór z jakim krezus trzymał się życia
kosztem innych ludzi zmusza do refleksji.
Ktoś oczekujący w kolejce nie dostał serca.
O chińskich więźniach skazanych na karę śmierci wolę nie myśleć.

Ktoś powie, zazdrościsz, gdybyś miała tyle pieniędzy i takie możliwości
to też byś korzystała...
Nie powiem tak i nie powiem nie, bo człowiek dopiero wie co by zrobił
kiedy staje w obliczu jakiegoś problemu, ale to nie zmienia faktu, że jestem
mocno zadziwiona, siedem serc, no, no....


Wczoraj natomiast zamach w Londynie.
Też śmierć tylko w innym kontekście.
Ktoś zabija siebie i niewinnego obcego człowieka w imię przekonań ideologicznych.
Fanatyczni wyznawcy ideologii politycznych i religijnych są zdolni do
zabijania niewinnych ludzi.
Bardzo się obawiam wszelkiej maści wyznawców, czyli ludzi bez refleksyjnych.

Wyznawać można wszystko religię, patriotyzm, ekologię, dietę, przepis na zdrowie,
przepis na życie i w imię tego wyznania chcieć narzucać drugiemu człowiekowi
swoje racje, a jak się nie da po dobroci to siłą, a jak się nie da siłą to pozostaje
przekonanie, że tylko eliminując inaczej myślącego urządzimy świat
wg własnego wyznania.

Gdzie jest ta magiczna linia po której przekroczeniu "wyznawca" zaczyna
posiadać taki stan umysłu, że należałoby zacząć go izolować od społeczeństwa?

Podam przykład śmieszny, chyba nie do końca, bo zaczęło się od tego,
że z niedowierzaniem obejrzałam materiał filmowy o pewnym radnym PiS
z miasta Szczecin, który w imię wyznawanego przez siebie patriotyzmu
i umiłowania Polskich barw narodowych protestuje przeciwko malowaniu
przejścia dla pieszych w biało czerwone pasy ?????????


Dla niego święte są kolory biały i czerwony w związku z tym żaden zwykły
człowiek nie powinien deptać tych barw przechodząc beztrosko przez
przejście dla pieszych.
Pan stwierdził, że będzie walczył aby kolor czerwony zamienić na pomarańczowy.

To wszystko byłoby śmieszne, głupie i irracjonalne, gdyby nie
kolejna informacja, że trwają prace nad zmianą naszych barw narodowych
tak żeby czerwony kolor na fladze był miej buraczkowy, a biały
mniej nasycony.

I ja się teraz pytam, jak będzie się czuła połowa polskiego społeczeństwa,
czyli męska część społeczeństwa dla której mniej buraczkowy kolor
wcale nie oznacza bardziej czerwonego, a biały kolor to biały i już.
Jako matka trzech synów, dwóch wnuków i żona jednego Wspaniałego
stwierdzam, że mężczyźni raczej widzą kolory wprost i nie widzą
żadnego amarantu, majtkowego różu, czy też innych pośrednich kolorów.
Dowód mam namacalny, oto guzik własnoręcznie przyszyty przez Wspaniałego
do koszuli.


Wielkość się zgadza, a odcień prawie taki sam....
Dobra nasi ideolodzy zmienią barwy na mniej buraczkowy w związku z tym trzeba
będzie wymienić wszystkie flagi w urzędach państwowych, ale i w domach
prywatnych, bo jeśli wywiesisz flagę bardziej buraczkową to "wyznawca"
może zaatakować Ciebie i flagę Twoją bardziej buraczkową też.

Może to co piszę nie przystoi w obliczu tragedii jaka się rozegrała wczoraj
w Londynie, jak się okazuje całkiem blisko nas.
(Mój średni potomek po przyjściu z pracy zameldował, że musi sprawdzić
czy wszyscy znajomi mieszkający w Londynie są cali i zdrowi - są).

Piszę o durnowatym problemie kolorów na fladze w kontekście ogromnej
londyńskiej tragedii gwoli ostrzeżenia.
Mam nie jaką obawę, że nasza obecna władza chce widzieć obywateli
jako patriotów - wyznawców.

Takie zabawy bardzo źle się kończą na razie są to tylko pocięte żyletką kurtki
ludzi demonstrujących inne poglądy w czasie miesięcznicy smoleńskiej


Jeśli jednak w kształtowanie "wyznawców" włączona zostanie szkoła czyli państwo
i system zacznie wychowywać młodych ludzi na "patriotycznych wyznawców" to
na żyletkach może się nie skończyć.

Mówimy o arabskich uchodźcach, fundamentalistach islamskich, że stanowią dla
nas zagrożenie, bo terroryzm, ale czy nie jest tak, że z każdego odpowiednio
religijno/patriotyczno ukształtowanego od dziecka człowieka może się wyłonić
terrorysta i to nasz rodzimy biały z jak najbardziej blond czupryną?

Smutno coraz smutniej żal niczemu nie winnych, złość na tych co winni.



                                                             Zadziwiona Kurodoma.

wtorek, 24 stycznia 2017

Bardzo subiektywna, bardzo patetyczna recenzja...

Zastanawiałam się czy napisać o filmie Wajdy "Powidoki"?
Mam z tym filmem niejaki problem, tak trochę od bandy do bandy.
Krytyk filmowy ze mnie żaden, ale spróbuję.
Na Kurodomie opowiem o filmie politycznie, na Frigance sentymentalnie.

O  filmie można opowiedzieć śmiało także tym, którzy
go jeszcze nie widzieli, bo w zasadzie nie chodzi w nim o fabułę.
Nie jest to film biograficzny, nie opowiada o artyście malarzu,
ale o totalitarnym systemie w którym człowiek jako jednostka
głośno wyrażająca swoje poglądy nie ma prawa bytu.

Wg mnie jest to obraz, w którym każdy z nas w zależności
od wieku i doświadczenia życiowego, zauważy coś innego.
Mogę mówić tylko za siebie, osoby która liznęła epokę
Gomułkowską, świadomie przeżyła epokę Edwarda Gierka
i Piotra Jaroszewicza, epokę Solidarności i żyje jak na razie
jeszcze w III RP.

W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że film
opowiada jak system totalitarny (okres stalinowski w Polsce),
niszczy jednostkę, która nie umie się zgodzić na jedynie słuszną
linię partii, narzucającej artyście tworzenie w ramach tzw "socrealizmu",
a kiedy już jednostka doprowadzona do rozpaczy w końcu  dla pieniędzy
maluje obraz "realistycznego Bieruta", okazuje się, że to nie wystarczy,
dla systemu raz zdefiniowane nieposłuszeństwo wystarcza,
żeby przekreślić człowieka raz na zawsze, po prostu nie ma dla niego
miejsca w społeczeństwie.

Oglądałam nieuważnie, bo przecież te obrazy to nic nowego,
ja to widziałam, brałam w tym udział, o co chodzi Wajdzie?
Dopiero wykład głównego bohatera, Strzemińskiego dla studentów
na temat, jak widzi i maluje malarz artysta, zwrócił moją uwagę.

Malarz patrzy, widzi, ale to co przenosi na płótno to są to "Powidoki".
Właśnie POWIDOKI.
Dzwonek zadzwonił, nie wiem czy o to chodziło Wajdzie,
ale mi się to ułożyło i odniosło do tego co teraz się dzieje
w Polsce i na świecie.

W Polsce rządzi człowiek/malarz, który zobaczył i zapamiętał
obraz z dzieciństwa i młodości nie umie się z tymi widokami pożegnać
i podświadomie maluje nam współczesnym "Powidoki" z tamtej epoki,
a że nie robi tego przy pomocy pędzla i na płótnie, tylko przy pomocy ludzi,
którzy pamiętają tamte obrazy czasu słusznie minionego, maluje
"Powidok" tamtej minionej słusznie Polski na żywej społecznej tkance.


Obraz pod tytułem "Powidok Polski", to kraj w którym:
- już jest lista filmów których, nie wyświetli TVP.
- już jest lista aktorów, artystów, którzy nie wystąpią nigdzie gdzie obecna
   władza ma coś do powiedzenia.
-  gdzie niemała część ludzi jest określana "drugim sortem", "ludźmi specjalnej troski".
- gdzie niektórzy sędziowie i prokuratorzy przyklepią wszystko
   co im karze jedynie słuszna linia partii.
- gdzie nikt kto nie jest sympatykiem jedynie słusznej partii
   nie dostanie stanowiska w instytucji państwowej.

Na razie to są tylko "Powidoki" tamtych stalinowskich/totalitarnych
czasów, ale niebezpiecznie zmierzamy do socrealistycznego kultu
jednostki.


Na tym "obrazie" nie ma miejsca na tolerancję i różnorodność,
na humanizm i na miłość do drugiego człowieka.
Nie ma miejsca na wyrozumiałość i współczucie, na nic
co nie będzie zgodne z tym co prezes i jedna jednomyślna partia
wyznaczy jako prawdę....

Pamiętajcie to co obserwujemy to na razie "Powidoki" po tamtych
słusznie minionych czasach, ale jeśli:
- PiS przyspieszy wybory samorządowe na wiosnę 2017 roku i je wygra...
- Sędziowie, koniunkturalnie podporządkują się reformie sądownictwa...
- PiS zrealizuje wizję "prawdomównych", prywatnych mediów...
- Nauczyciele zaczną uczyć wg nowej podstawy programowej...
- Macierewicz stworzy wojska obrony terytorialnej i okrzepnie na stanowisku
  dowódcy...
- Jeśli, którykolwiek z demonstrantów spod sejmu zostanie skazany...
itd.
Jeśli PiS to zrealizuje, a jest na najlepszej drodze by tak się stało, to Polska
stanie się państwem autorytarnym/totalitarnym z kultem jednostki w dwóch
osobach braci bliźniaków.

Mistrz Wajda nas ostrzega, ten film jest robiony trochę na prędce,
widać pośpiech, nie dopracowane dialogi, nie skończone wątki.
Ten film jest oczywisty i dosadny, ale mam jedno zastrzeżenie.
Starsi, myślący ludzie oglądając ten film zrozumieją, ale młodzi,
którym nikt nie opowiadał jak było nie zrozumieją aluzji,
zabrakło mi bezpośredniego odniesienia do obecnej sytuacji Polski i świata.
Może jakiś wstęp, chociaż jedno zdanie, jakieś słowne motto np:


To taka moja osobista, nieco patetyczna recenzja ostatniego filmu Wajdy.
Bardzo mnie denerwuje u pięknoduchów poprawność słowna i ostrożność
w nazywaniu po imieniu tego w jakim kierunku zmierza Polska.

I jeszcze spostrzeżenie od Wspaniałego, po wyjściu z kina powiedział,
"popatrz, toczyło się wydawałoby się normalne życie, ludzie chodzili
do pracy w fabryce, dzieci się uczyły wierszyków, pozornie ludzie żyli
normalnie, tylko ktoś zniknął, komuś zniszczono życie, kogoś określono
wrogiem narodu....i skreślono"

I jeszcze jeden smaczek, córka idzie za trumną matki w czerwonym płaszczu,
mija jakieś panie, które mówią oburzone "na pogrzebie matki w czerwonym płaszczu".
Dziewczyna mówi, nie mam innego płaszcza i odwraca płaszcz na lewą czarną stronę.
Są ludzie, a jest ich nie mało którzy uwielbiają wytykać i narzucać, potępiać
i mówić jak powinniśmy żyć i to oni, teraz zaczynają mieć przewagę,
a życie społeczne polega na kruchym balansie miedzy jednymi i drugimi...

                                                "Żyj i daj żyć innym".

                            Coraz bardziej zatrwożona Kurodoma.

                            

wtorek, 10 maja 2016

Nie mogę się nadziwić, że jeszcze się dziwię ????

Sama sobie się dziwię, że jeszcze się dziwię.
Siedzę sobie i kleje papierowy pociąg pędziolino,
oglądam TV i proszę szczęka do podłogi, brwi łączą
się z linia włosów.
Pan reporter opowiada, że w Łodzi jest takie miejsce
gdzie osiem ulic spotyka się tworząc skrzyżowanie.
Skrzyżowanie jest tak skomplikowane, że przejechanie
przez nie graniczy z cudem, przejście przez pieszego też,
dlatego giną na nim ludzie.
Słucham, patrzę i mówię do Wspaniałego, co za problem trzeba zrobić jakieś
rondo, albo kilka rond i po kłopocie.
Hou, hou okazuje się, że to skrzyżowanie jest zabytkowe i pan konserwator
zabytków nie wyraża zgody.
Nosz Wszechwiedzący, ja przyjmuję do wiadomości, że człowiek może zginąć z rąk
kłusowników chroniąc goryle górskie, białe nosorożce, żyrafy, słonie, orła bielika,
ale, że giną ludzie "w obronie zabytkowego skrzyżowania"?????
Czy nauczyciele prowadzają dzieci szkolne na wycieczkę i zwiedzają to skrzyżowanie???
Zrobić zdjęcie, oprawić w złote ramy, powiesić w muzeum i zrobić rondo...

                 
Nie mogę się nadziwić, że jeszcze się dziwię....

No dobra przeżyłam chociaż nie strawiłam, a tu któryś z wiceministrów
mówi mi, że 500+ mogą brać bogaci ludzie bo to nie jest zapomoga
socjalna tylko program...."afirmujący rodzinę", klej wypada mi z ręki,
słucham pana, a pan plecie że trzeba afirmować ludzi którzy chcą wychowywać
dzieci.
Nosz Wszechwiedzący, okazuje się, że przez większość mojego życia
wychowywałam dzieci za frajer, nikt mnie nie afirmował.
Pan minister mógłby powiedzieć, że czasy ciężkie i trzeba zrzucić się
dla młodych, żeby mieli za co posłać dzieci na tenis, basen, kupić firmowe
adidasy lub po prostu bułkę z serem, ale afirmować
ich rodzicielstwo przy pomocy pięciu stów???
Pewnie odezwała się we mnie nutka zazdrości i goryczy
bo mnie raczej spotkacie w tym tłumie...

               
Nie mogę się nadziwić, że jeszcze się dziwię....

Dobra klej podniosłam, pędziolino prawie gotowy, a tu słyszę,
że pan młody Morawiecki jest wyznawcą "liberalizmu narodowego".
Wystarczy poczytać co to jest i można spokojnie zacząć siwieć.
Liberalizm narodowy to idea połączenia nacjonalizmu z gospodarką
liberalną, za przedstawicieli tego nurtu uważa się endeków cytuje
za Wikipedią.
Endecy to ci od nagonki na Narutowicza jak ktoś chce
niech poczyta ja poczytałam i zaczęłam się martwić...
           
Nie mogę się nadziwić, że jeszcze się dziwię...

Pędziolino skleiłam, do tego tunel i stację, wnucho przyszedł i stwierdził,
że babcia za mało pociągów zrobiła, ale wsadził papierowych konduktorów
do pociągu w którym nie ma drzwi i odjechał ze stacji, a ja nie mogę się nadziwić,
że znalazł sposób jak to zrobić, może rozwiązanie problemu rządów prezesa
jest proste i tylko nam się wydaje, że niemożliwe.
               

Przewrócił pociąg i wsadził ludzików od dołu.
                             

Potem postawił pociąg i odjechał. Proste?
Frasyniuk powiedział, że trzeba chodzić, dreptać i dreptać może się uda wydeptać
ścieżkę powrotną na drogę do demokracji.

I jeszcze te szacunki w sprawie ilości demonstrantów z 7 maja,
gdzieś usłyszałam, a może przeczytałam, iż policja oszacowała,
że prezes Kaczyński jest wyższy od Romana Giertycha.
                         

Jeśli chodzi o TVP Kurskiego to mnie wcale nie dziwi, że mnie to nie dziwi...

                                 

sobota, 23 kwietnia 2016

To by było nawet śmieszne, gdyby nie było smutne.

Podnoszę swoje zwłoki z łóżka rano i pytam Wspaniałego, który już jest po kawie.
- I co tam, nasi wymyślili dziś w nocy?
I w odpowiedzi  słyszę,
- Wiesz, pan starszy Morawiecki (ten od głosowania na cztery ręce),
chciałby mieć takiego pilocika, żeby jak poseł idzie do ubikacji to mógł głosować.

Łoł, nie wiem zaśmiać się, czy zapłakać, nie wierzę!!!!
Prawda to, czy fałsz?
Dobra, zapytam brata google potwierdzi, czy zaprzeczy? -  czytam:
"(...) były poseł Kukiz'15 stwierdził, że obecny sposób oddawania
głosu jest staroświecki (...), kiedy ktoś idzie do ubikacji,
czy wychodzi na korytarz, mógłby mieć przy sobie taki
telefonik, takie coś, a tam przycisk - tak jak jest na głosowaniach
w korporacjach(..)".

I już widzę posła siedzącego na "tronie" w jednej ręce papier toaletowy
w drugiej telefonik na uszach słuchawki i.... pełna napięcia chwila,
następuje akt decyzyjno/defekacyjny, co za ulga dokonało się.
A tak na poważnie pan poseł przypadkiem przyznał, że sejm jest korporacją
polityków i nie ma nic wspólnego z parlamentaryzmem.

I jeszcze jeden cytat z pana Morawieckiego, z serii "fantastyka polityczna"
dotyczący lustracji:
Nie może być tak, żeby ci ludzie (SB) byli cały czas lojalni wobec PRL.
Powinniśmy ustawowo zwolnić ich z tamtej przysięgi i nakazać mówienie prawdy.
Jeśli nie chcą mówić, trzeba odebrać im emerytury, a jeśli skłamią powinni pójść do więzienia. 
Wtedy byśmy mieli prawdziwą lustrację".
Przypominam, że minęło ok.27 lat od transformacji RP.
Po jednej i drugiej stronie barykady zostały niedobitki, które już niedługo staną
przed sądem Wszechwiedzącego on ma większa wiedzę niż my.

Pan starszy Morawiecki nie ujmując mu nic z zasług opozycjonisty,
mógłby już udać się na zasłużoną emeryturę i bawić swoimi
opowiastkami wnuki.
To by było nawet śmieszne, żeby nie było smutne.
Ten pan, który nie widzi nic nagannego w głosowaniu
za kogoś, ten pan bredzący o "woli suwerena" ponad prawem
i demokracją. Ten pan , który usilnie zabiega o najwyższe stanowiska
dla swojego syna to się chyba nazywa "nepotyzm" -  jest (chociaż już z coraz mniejszą chęcią) kreowany na autorytet przez PiS.

                         


Przetarłam oczy ze zdumienia, westchnęłam i... przypadkiem trafiłam na filmik,
jak pan Korwin-Mikke realizuje swoje późne ojcostwo.

                         
Buum centralnie główką w podłogę, muszę przyznać, że mało brakowało,
a dostałabym zawału.
Korwin-Mikke.... a co tam przyznam się.
Kiedyś tam - dawno, dawno temu, w czasach transformacji byliśmy ze WSpaniałym
na spotkaniu z panem prezesem wtedy UPR  i wyszliśmy oszołomieni wizją gospodarki
wolnorynkowej.
Wolnorynkowej do bólu, każdy płaci za lekarza sam, dzieci utrzymują
rodziców na starość, kobiety zadbane przez pana i władcę same podejmują decyzję
co będzie na obiad, dziewczynki uczymy jak prowadzić dom, a chłopców jak walczyć.
Z oczarowania wizją pana Korwina została nam tylko aprobata dla niższych
podatków, kto by nie chciał.
Na nasze usprawiedliwienie, byliśmy młodzi.
Nawet kupiłam wtedy książkę "Vademecum ojca".
Czar prysł wiem, że dzieci nie wolno rozpieszczać, wiem, że trzeba hartować.
Ale wrzucać na głęboką wodę bez kapoka?, ale nie szczepić?, ale "zrzucać" z wersalki
centralnie  na główkę??????????
Przesada panie tato/dziadku.
Moja mama mówi "na wszystko jest czas miejsce i pora".
Pan Korwin twierdzi, że natura wiedziała co robi i mężczyzna może mieć dzieci
w każdym wieku, a kobieta nie, tylko że ta głupsza wg niego kobieta będzie wychowywać
jego dzieci bo biologia jest nieubłagana i pan tato/dziadek, ma marne szanse aby
odchować swoje późne dzieci.
Będę złośliwą babą, a co tam, pan Korwin nie grzeszy stałością uczuć i może się
okazać, że to małżeństwo nie jest ostatnim jakie zawarł.

I to wszystko byłoby nawet śmieszne gdyby nie było smutne...
To są ludzie których niektórzy kreują na autorytety.
Pan starszy Morawiecki jest kreowany na autorytet przez ludzi z PiS.
Pan Korwin-Mikke od lat staje się chociaż na chwilę autorytetem dla nie jednego
młodego człowieka.

Ale żeby nie było tak bardzo gorzko - smutno to przypomnę, że pani Zofia Bartoszewska
wyraziła zgodę na objęcie patronatem przez ś.p. Władysława Bartoszewskiego ruchu KOD.
To zobowiązuje.

                         


Optymizmu życzę Wam i sobie, świat wokół nas, jeszcze nie do końca "chyba" zwariował?