Wyszła "kura domowa" z kurnika i zadziwiła się - jaki dziwny jest nasz świat. Każdy dzień przynosi coś nowego...ludzie się kręcą i wymyślają, oj wymyślają.
poniedziałek, 8 listopada 2021
sobota, 23 października 2021
Ku pokrzepieniu...
Dzisiaj będzie wbrew smutkowi, wkurzeniom, beznadziei i wszelkiemu politycznemu jojczeniu. Pójdę pod prąd i spróbuję Was trochę pocieszyć w tej jak ja to mówię w chwilach zwątpienia gówni..ej sytuacji. Poczytałam na blogach i stwierdzam, że po dobrej stronie mocy duch trochę podupada bo też sytuacja na świecie i w kraju naszym mocno, że powtórzę się gówni..a jest i pozornie nic nie wskazuje na to, że może się coś w najbliższym czasie zmienić.
Zło tryumfuje, ale i złu czasami nie wychodzi. I tak wstaję ja dzisiaj rano, walczę z kotem ( o czym piszę na Frigance) walczę, ale pomiędzy obsługą kota i prababci oczywiście robię prasówkę, a tam piszą o tym, że nasza noblistka pani Tokarczuk wystawiła na licytację swoje książki. Pamiętacie jak oszołomy ze złej strony mocy zrobiły akcje, żeby odsyłać pani Tokarczuk książki na znak protestu za słowa naszej noblistki w których to słowach pani Tokarczuk niepochlebnie wyrażała się o tym co obecny rząd robi z naszą rzeczywistością?
Tak więc oszołomy wysyłały książki popisane w stylu "Nie szkaluj Polski", "Dość szkalowania Polski", "Na Białoruś ją wysłać" no i te książki zostały zlicytowane za 40.322.43 PLN. Pieniądze mają być przekazane na rzecz organizacji LGTB +. Spora kwota, ale najzabawniejsze jest to, że zostały zlicytowane 23 (słownie dwadzieścia trzy) książki. I tak sobie pomyślałam, że fajnie wyszło, prawicowa ekstrema dołożyła się do znienawidzonego LGBT.
Oczywiście natychmiast została stworzona narracja, że to sama Olga Tokarczuk popisała te książki, ale "Dziubki" z prawej strony zabolało? Zabolało.
Potem wysłuchałam bardzo ważnej rozmowy z Martą Lempart o tym co dotąd zdziałał Strajk Kobiet i co jest w planach. Podaję link do rozmowy bo warto posłuchać "Ku pokrzepieniu", nam się wydaje, że jak nie ma demonstracji to nic się nie dzieje, a to nie prawda bo się dzieje, potrzebna jest praca u podstaw. Szczególnie mi się spodobało to wspieranie młodych organizujących się i wspieranie samorządowców w terenie i zapowiedź próby wywierania nacisku na partie żeby na listach wyborczych zaczęli umieszczać ludzi sprawdzonych i polecanych przez np Strajk Kobiet.
I jeszcze, byłam na demonstracji w obronie naszej obecności w UE. Mam problem z chodzeniem, ale wzięłam kulę i się dowlokłam.
I pomimo marnej organizacji, braku energii tłumu, zapału i w ogóle wbrew całemu jojczeniu dobrze się poczułam bo byłam, bo było sporo ludzi, bo jeszcze dobrej stronie mocy się chciało.
Dzisiaj taka jakaś Kurodoma.
sobota, 25 września 2021
Zarządzanie przez konflikt - to się nie może dobrze skończyć...
No i mamy sprawę z sąsiadami Czechami o kopalnię Turów.
Płacimy karę finansową (do końca tygodnia 16 mln PLN) za niedogadanie się
w sprawie szkód górniczych jakie Czesi nam wytykają żądając zamknięcia kopalni.
Polski rząd twierdzi o przepraszam, judzi nas na Czechów, a przecież już sześć lat temu
było wiadomo, że woda "ucieka" ze studni po Czeskiej stronie, że trzeba wyłożyć
trochę kasy i zabezpieczyć Czechów przed szkodami górniczymi.
Sprawa dotyczy raptem dwóch czeskich wiosek, chodzi o pogłębienie
studni i wybudowanie ekranu odgradzającego od hałasu generowanego
przez kopalnie.
Dlaczego tego nie zrobiono?
Ano, albo głupota, albo patrzenie tylko na słupki poparcia,
albo umiłowanie prezesa do zarządzania przez konflikt.
Pan Duda grzmi, że jeśli zamkniemy kopalnię to będziemy musieli kupować
prąd od Niemiec.
Premier Morawiecki nie jedzie na szczyt V4 bo jest w sporze z Czechami
"nie wejdę do piaskownicy bo Czesio jest be".
Rzecznik rządu mówi "Polska nie zmieni swojej decyzji w sprawie Turowa".
Europoseł Saryusz - Wolski komentuje to, że Niemcy włączają się do sporu
zjadliwym pytaniem "Dwóch na jednego?"
itd.
Zastanówmy się do kogo, do jakiej części elektoratu jest skierowany przekaz,
że Polska się nie ugnie, że Polska nie po to wstała z kolan żeby znowu uklęknąć.
Elektorat PiS jest nie przemakalny, maniakalno narodowościowo dumny.
Aktorka Ewa Dałkowska, której blisko jest do PiS powiedziała w udzielonym wywiadzie,
że "Zaklinam rzeczywistość, po prostu wierze w ich dobre intencje. Nie patrzę od strony
afer, świństw czy złych pomysłów. Widzę, że chcą dobrze (...)
O mamo jak ja mam dość tych wszystkich farmazonów o dumie narodowej,
o godności "Polaka swojaka".
Na granicy znaleziono czwarte zwłoki uchodźcy, a co ma do powiedzenia
nie mój premier - mojego kraju, że ponieważ przy zwłokach nie znaleziono
dokumentów tożsamości to i słuchajcie to powiedział premier:
"postaramy się, aby ci ludzie nie pozostali anonimowi".
Powiem, że mało nie zwymiotowałam jak tego słuchałam.
Nie damy im jeść, nie odziejemy tylko pochowamy w nie anonimowym grobie.
Janina Ochojska chciała dojechać do granicy, żeby zobaczyć co się tam dzieje,
nie wpuścili "bo takie jest zarządzenie".
Gdzie jest "Czerwony krzyż", Wspaniały się doczytał, że na podstawie
jakiś umów międzynarodowych "Czerwony krzyż" ma prawo wjechać z pomocą
wszędzie i co i nic.
Nie wiem czy zauważyliście, że coraz częściej komentatorzy nie mówią
o polityce państwa polskiego tylko mówią o polityce Kaczyńskiego.
Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, że Polska 36 milionowy kraj będący
jeszcze w EU jest zależna od humoru jednego człowieka - Jarosława Kaczyńskiego
i że ten człowiek nie umie nic sensownego wymyśleć oprócz konfliktu.
Konfliktuje nas ze światem zachodnich wartości i pcha nas w stronę wschodu.
To jeden z moich ulubionych demotywatorów dotyczących tego jak rządzi
się elektoratem PiS.
I na koniec pytanie retoryczne, jak IM (elektorat PiS) pokazać, że prezes
ich wykorzystuje i robi ich w balona - nie da się bo ONI (elektorat PiS)
"zaklinają rzeczywistość".
A teraz idę ze Wspaniałym na rower, bo mam urodziny o czym na Frigance
i muszę odreagować.
Kurodoma
poniedziałek, 6 września 2021
MICHAŁ SZPAK - TRIBUTE TO FREDDIE MERCURY (FLASH MOB)
niedziela, 5 września 2021
Matrix mnie sprawdza...
Opowiem Wam co mi się przytrafiło i jest to prawda.
Nie zmyśliłam, nie wymyśliłam tej sytuacji ona się
wydarzyła naprawdę.
Ostatnio wiadomo rozmawiamy o uchodźcach na granicy
białorusko polskiej.
Mój pogląd na sprawę wyraziłam w poprzednim poście.
Uważam, że nie udzielanie pomocy humanitarnej ludziom
jest cofaniem się w rozwoju cywilizacyjnym.
Ogłoszenie stanu wyjątkowego przy granicy tylko po to,
żeby dziennikarze nie mogli relacjonować sytuacji uważam
za kolejny dowód na to, że demokracji w Polsce już nie ma.
I tak sobie uważam siedząc wygodnie w fotelu i uważam
i nagle "MATRIX" postanowił sprawdzić te moje "uważam"
empirycznie.
Dzwonek do drzwi wstaje otwieram, za drzwiami stoi młoda
kobieta ubrana w bluzkę z krótkim rękawem i dresowe spodnie
w ręku trzyma pustą "reklamówkę".
Pytam:
- O co chodzi?
Pani odpowiada ze wschodnim akcentem:
- Pani czy pani nie ma czegoś na ręce jakiejś bluzy, albo
sweterka bo mi się coś zrobiło i mi tak zimno?
Ja zaskoczona (bo w miarę ciepło na dworze) w pierwszym odruchu mówię nie mam,
chcę zamknąć drzwi, ale jakoś nie potrafię, bo ja mało asertywna jestem, a poza
tym z reguły rozmawiam z ludźmi więc dopytuję:
- Ale dlaczego pani nie pójdzie do domu?
Pani odpowiada:
- Ale ja mam daleko do domu.
No i co? No i biorę sweterek z wieszaka i daję.
Pani dziękuje, zakłada pospiesznie sweterek i znika za zakrętem.
Zamykam drzwi, siadam na fotelu i tak sobie myślę.
Może ta pani była normalna, może nie normalna, może
mówiła prawdę, może nie mówiła prawdy, ale mam
"pierdylion" sweterków więc podarowanie jednego
osobie, której ten sweterek może poprawić nastawienie
psychiczne do świata, a może faktycznie ogrzać nie jest wielką sprawą.
U nas na dzielnicy mieszka i pracuje mnóstwo Ukraińców.
Codziennie jakaś Pani z Ukrainy obsługuje mnie w sklepie.
Mieszkają też Cyganie w opuszczonej posesji.
Muszę przyznać, że są uciążliwi szczególnie dla
firmy wystawiającej kontenery na odzież używaną
bo systematycznie rozwalają kontenery i wywlekają
ubrania na pół ulicy, ale jakoś żyjemy i nikt mam
nadzieję nie myśli o "pogromach".
Czasem "popsioczę" jak zobaczę rozrzucone ubrania.
Nie wiem ile lat już cyganie mieszkają w opuszczonym
domu, ale z dziesięć na pewno.
Oglądam w TV transmisję z przylotu do Polski uchodźców
z Afganistanu.
Pan rzecznik peroruje jak to państwo polskie współpracuje
z NATO I na prośbę Amerykanów przyjmuje uchodźców.
Rozstawione namioty na lotnisku, tłumacze, lekarze, psycholog,
potem hotel i kwarantanna...
I tak oglądam i robi mi się mocno nie dobrze - tutaj ustawka
dla mediów, tam na granicy nie ma już mediów i nie ma chleba,
i soli też nie ma, i już się nie dowiemy co się stanie z ludźmi
koczującymi w błocie.
I tam i tu ludzie...
Jak myślicie po co rządowi ten jak mówi redaktor
Żakowski "Stanik wyjątkowy"?
Czy nie po to żeby sprawdzić naszą reakcję i przyzwyczaić
nas do sytuacji.
A potem można wprowadzić "Stanik wyjątkowy" to tu
to tam i ograniczyć prawa obywatelskie tam gdzie trzeba.
Przecież już przyzwyczaili nas do tego, że wszelkie
zgromadzenia są nie legalne, nikt tego nie odwołał.
Ten rząd jedzie jeszcze na strachu, są mistrzami straszenia.
Mają czym, a to pandemią, a to uchodźcami, a to UE.
Co nam w tej sytuacji pozostaje?
Może ludzki odruch i manifestacja?
Zauważyłam, że nasze oflagowane rowery wzbudzają
coraz większe zainteresowanie.
Ludzie się oglądają.
Chcę wierzyć, że ta manifestacja ma jakiś sens bo inaczej...
"Jak żyć panie premierze, jak żyć?".
Refleksyjna Kurodoma.
środa, 25 sierpnia 2021
Uchodźcy na granicy i co...
Oto oficjalne stanowisko Kurodomy w sprawie uchodźców na
granicy z Białorusią:
-W państwie prawa:
Uchodźców należy przewieźć do ośrodka dla uchodźców, przyjąć
od nich wnioski o ochronę międzynarodową, jak najszybciej
rozpatrzyć wnioski i dalej postępować zgodnie z procedurami.
(Tylko czy my mamy jakąkolwiek politykę imigracyjną, procedury?)
- W państwie dbającym o prawa człowieka:
Należy dostarczyć koczującym ludziom jedzenie, picie, ciepłe i suche ubrania,
leki, toi toi i jedzenie dla kota i wtedy dalej czochrać się z Łukaszenką.
(przecież jesteśmy państwem pielęgnującym wartości chrześcijańskie,
miłosierdzie chrześcijańskie jest nakazem dla partii prawicowych - ironia.
Wydaje mi się, że więcej miłosierdzia mają w sobie "lewacy i lewaczki
z wąsami").
- W państwie wolności słowa.
Należy dopuścić dziennikarzy do obserwowania sytuacji.
Samochody zasłaniające widok, jazgot kogutów na samochodach,
zamaskowani żołnierze i strażnicy graniczni.
Czego się wstydzimy?
Przecież wg pisowskich organów propagandy Polska tylko broni
swoich granic.
Ktoś powie Kurodoma, gdyby to było takie proste...
Wiem, że sytuacja nie jest prosta, jest bardzo, bardzo skomplikowana.
Imigracja już jest, a będzie coraz większym wyzwaniem
dla świata zachodniego.
Nasz parlament powinien już dyskutować i zastanawiać się nad
polityką imigracyjną, nad procedurami, przepisami, sposobami
ochrony granic.
Powinnyśmy już dyskutować na forum UE jak radzić sobie
z ochroną granic, z napływem imigrantów ekonomicznych,
politycznych, klimatycznych.
(Przeraża mnie, że jesteśmy skłóceni ze wszystkimi państwami
wokół)
W tej sprawie nie ma mądrych.
Tylko na podstawie doświadczeń państw, które przyjęły
dużo uchodźców, w międzynarodowej dyskusji można wypracować
jakąś ścieżkę postępowania.
Uważam, że czerwona lampka świeci już jak oślepiający neon, a nasi
prawi i sprawiedliwi zajmują się załatwianiem, swoim intratnych
posad i napuszczaniem społeczeństwa na OBCYCH.
Za chwilę ruszy rzesza uchodźców, nie jesteśmy na nią gotowi i rząd nie robi
nic w tym temacie.
O przepraszam, ROBI - straszy i wzbudza nienawiść do imigrantów,
dobrze nie będzie.
Kurodoma.
piątek, 20 sierpnia 2021
Wygrałam z policją.
Cztery miesiące nie pisania.
O mamo złota cztery miesiące nie wierze.
To nie jest tak, że nie ma o czym pisać wprost przeciwnie ilość
wydarzeń w Polsce i na świecie, i prywatnie przygniata.
Coś mnie zadziwi i już mi się wylewa, siadam żeby o tym napisać,
a tu "surprise" nowe zadziwienie i "zonk" o czym pisać o tym
starym? czy o tym nowym?, a może o tym najnowszym?
Kto mnie czyta ten może pamięta, że miałam wypadek na rowerze,
o wypadku można poczytać TUTAJ, o wizycie na policji TUTAJ.
W skrócie pan kierowca zgarnął mnie na przejeździe rowerowym.
Mało nie zabił. Policjant na miejscu wypadku stwierdził, że nie jechałam
po ścieżce rowerowej i chciał ukarać mandatem.
Nie wyraziłam zgody więc sprawa poszła do sądu.
Wydawało mi się, że pójdę na policję, przedstawię zdjęcia i udowodnię
rzecz oczywistą, a usłyszałam, że to co powie policjant na miejscu
jest święte i nie ma znaczenia co udowodnię sprawa i tak pójdzie
do sądu i poszła.
Na pierwszej rozprawie w sądzie (nomen omen) karnym i słowa
sędziny "stawiła się obwiniona z pełnomocnikiem" wywołały
we mnie nie miłe uczucie dyskomfortu - obwiniona, ja?
Odbyła się pierwsza rozprawa, sędzia nie miała pojęcia o przepisach,
ale Kurodoma się przygotowała zdjęcia z miejsca wypadku, przepisy
o ruchu drogowym, adwokat.
Najlepsze były zeznania sprawcy.
Dowiedziałam, że pan kierowca pomógł mi wstać - sama w szoku wstałam natychmiast.
Wezwał karetkę - nie wiem kto wezwał, ale nie przypuszczam.
Poskarżył się sądowi, że pani czyli ja byłam nerwowa i wyzwałam go od głupków,
(uważam, że zachowałam się bardzo kulturalnie, bo powinnam wyrazić się dosadniej),
a w ogóle to on też dostał mandat.
Sędzia zapytała za co? Pan kierowca powiedział, że za brak papierów (samochód nie miał
przeglądu).
Dobra - Pani sędzia po ponad godzinie rozprawy stwierdziła, że w zasadzie ma wszystko,
ale chce jeszcze odpowiedzi z urzędu miasta czy droga po której jechałam
to jest ścieżka rowerowa czy nie?
I tu Kurodoma stwierdziła, że sprawę przegrała i ma wyrok skazujący jak w banku,
a dlaczego? bo po wypadku w ramach zapytania obywatelskiego
zapytałam o to urząd i dostałam odpowiedź, że ścieżka rowerowa jest, ale
przejazdu pomimo istniejących znaków drogowych nie ma!
Sądowi o tym nie powiedziałam bo odpowiedź miasta była wg mnie kuriozalna.
Sąd wyznaczył termin kolejnej rozprawy.
Na drugiej rozprawie Wysoki Sąd stwierdził, że nie dostał jeszcze odpowiedzi
z miasta i wyznaczył kolejny termin rozprawy, już trzeci w g.....nianej sprawie
stłuczki rowerowej - nadmienię, sąd karny który sądzi ciężkie przestępstwa.
Na trzecią rozprawę nie poszłam, poszedł mój adwokat bo stwierdziłam, że i tak przegrałam
to jeszcze pochodzę do sądu w sprawie odwołania.
No i dzwoni adwokat i melduje, że WYGRAŁAM i jestem NIEWINNA,
bo miasto napisało, że jechałam po ścieżce rowerowej z przejazdem!
O "tempora o mores". Obywatelowi miasto odpowiada, że nie ma ścieżki i na drzewo,
a sądowi, że jest ścieżka i jest przejazd - Paragraf 22!
Bo gdyby się okazało, że nie było przejazdu to można by oskarżyć
miasto, że większa część ścieżek rowerowych w mieście nie jest
ścieżkami, jest źle i nie chlujnie oznaczona.
Podsumowując wygrałam z policją, czekam na uprawomocnienie się wyroku.
Dziesięć miesięcy, trzy rozprawy na każdą sąd przeznaczył
półtorej godziny - reforma sądownictwa?
(koszt adwokata przekroczył koszt mandatu).
Policja - miałam napisać o sprawie Bartka z Lubina, ale nie mogę bo
rośnie mi gula w gardle kiedy pomyślę o matce która wezwała
policję, żeby uzyskać pomoc, a okazało się że pośrednio wydała wyrok
na własne dziecko - jakie by ono nie było.
Niekompetencja, opresyjność, poczucie bezkarności pisowskiej policji
poraża.
Miałam napisać o grupce koczujących na ziemi niczyjej afgańskich
uchodźców, ale gotuję się w środku.
Jak można robić taka pokazówkę, premier na ich przykładzie chwali się,
że broni nas przed uchodźcami, a niech sobie wsadzi swoją obronę tam
gdzie słońce nie dochodzi.
Przecież jesteśmy ludźmi cywilizowanymi, przecież nawet morderca
w więzieniu dostaje jeść, ma gdzie spać i ma ciepło.
W czasach, kiedy świat wrze my mamy władzę, która jest przemocowa,
głupia i okrutna szczególnie dla słabych..
Nie wiem jak można mieć jeszcze złudzenia.
Politycy PiS są pazerni i cyniczni, a ludzie popierający PiS są ślepi, głusi.
Na koniec powiem tak, jestem z natury pesymistyczną optymistką tzn
uprawiam czarnowidztwo, ale zawsze mam nadzieję na optymistyczny rezultat.
W sprawie Polski, mam przekonanie, że żadna partia nie chce tak naprawdę
przejąć władzy w Polsce bo kto się podejmie próby naprawiania Polski
po PiS, ale optymistka we mnie mówi, że przecież to nie może tak dłużej
być, że ta władza zgnije, bo że już cuchnie to większość Polaków już czuje.
A w ogóle to momentami nie wierzę, że to się dzieje naprawdę.
Wściekła Kurodoma





