Kto w tym roku dostanie Oskara? To wielka niewiadoma do ostatniej
chwili.
Coś jednak wiadomo, na pewno nie będzie to czarnoskóry aktor.
W tym roku tak samo jak w zeszłym nie ma wśród nominowanych
ani jednego czarnoskórego aktora, reżysera czy producenta.
Will Smith i jego żona postanowili na znak protestu zbojkotować
oscarową galę.
Oskarżają Akademie o dyskryminację rasową.
Odzywają się głosy, że trzeba coś z tym zrobić....
Wyjść jest kilka można stworzyć osobna kategorię, Oscar dla czarnoskórego
aktora, ale wtedy wypadałoby dodać kategorię dla czerwonoskórego,
żółtoskórego, białego, mulata itd.
Można stworzyć parytety i określić jaki procent nominowanych powinno
być nie białych.
Można też podzielić odgórnie pół na pół tak by było najsprawiedliwiej,
zgodnie z zasadami matematyki 50% białych i 50% czarnych.
Członkowie Akademii się tłumaczą, głos zabrał też prezydent Obama,
jak najbardziej Afroamerykanin.
Skandal związany z tegorocznymi Oscarami zatacza coraz szersze
kręgi.
Tak sobie myślę, dlaczego jak w maratonie biegną biali to wygrywa
z reguły czarny z Kenii.
A dlaczego w NBA nie ma parytetów i przewaga czarnoskórych
koszykarzy jest przytłaczająca?
W koszykówkę lepiej grają czarnoskórzy, w biegach sprinterskich też
jest ich więcej.
Nie chcę, żeby ktoś pomyślał że ignoruję problem.
Wiem problem rasizmu w USA jest faktem, istnieje i narasta,
ale może w tym roku nie było dobrych filmów z udziałem czarnoskórych aktorów?
Dyskryminacja jest wpisana w życie społeczeństw z jej okrutnymi
przejawami trzeba walczyć, z segregacją rasową, dyskryminacją w płacach
ze względu na kolor skóry lub płeć, z gnębieniem okularników, ludzi za niskich
lub za wysokich, walczyć z patologią.
Przejmuję się kiedy dowiaduję się o pobiciu, albo zabiciu ze względu na kolor skóry.
Wstyd mi za tego odważnego inaczej "Polaka" skandującego do Palestyńczyka
w sklepie...brudas, brudas.
Niestety nie umiem się przejąć problemem za małej reprezentacji
czarnoskórych aktorów w nominacjach do nagrody Akademii.
Tak jak nie umiem się przejąć tym że Leonardo DiCaprio może w tym
roku znów nie dostać Oscara, chociaż już kilka razy miał szansę.
Dla mnie to jest skandal "Soft".
Leonardo był nominowany cztery razy, teraz jest ten piąty raz.
W poprzednich nominacjach przegrał dwa razy z czarnymi i
dwa razy z białymi aktorami.
W tym roku faktycznie może przegrać lub wygrać tylko z białymi.
"Zjawę" film za który, dostał nominacje zaczęliśmy oglądać, ale
dobrnęliśmy do sceny walki z niedźwiedziem i passs...
Wg mnie powinien był wygrać niedźwiedź.
Zadziwiona Kuodoma.
Wyszła "kura domowa" z kurnika i zadziwiła się - jaki dziwny jest nasz świat. Każdy dzień przynosi coś nowego...ludzie się kręcą i wymyślają, oj wymyślają.
niedziela, 31 stycznia 2016
piątek, 29 stycznia 2016
Gruszki na wierzbie dyndają....
Pani premier kilka dni temu udała się z gospodarską wizytą
do obywateli, którzy od pół roku nie maja wody bo studnie wyschły.
Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego wszyscy przed nią,
i po niej jeździli, jeżdżą i będą jeździli.
W końcu władza jest od rozwiązywania problemów
obywateli?
Pamiętam roboczą wizytę Edwarda Gierka i Piotra Jaroszewicza
na polu w czasie zbioru ziemniaków.
Najpierw z przyczepy Gierek wziął kartofla popodziwiał,
zaraz po nim Jaroszewicz wziął kartofla do ręki i też popodziwiał.
Ci nie obiecywali, że dadzą tylko pytali "pomożecie" i dziękowali
za dobre zbiory kartofli.
Pani, była premier Kopacz jeździła po Polsce
i obiecywała, że rozwiąże, poprawi, sprawi w końcu mogła
obiecać wszystko mając świadomość, że wybory przegra
i nie będzie musiała spełniać tych obietnic.
Jednak nowa pani premier przyjechała i powiedziała, że tamta władza
była be, tak be, że zafundowała ludziom wodę w beczkach, a nie
wybudowała wodociągu. Zapytała też dlaczego UE nie dyskutuje
o braku wody ....dodajmy w gminie Koniecpol.
Pani Szydło dostała list od mieszkańców i zareagowała.
Wodociąg będzie i chwała jej za to.
Potem tylko dziennikarze policzyli, że potrzeba będzie 21 mln PLN.
pani premier da ?
Pani premier da, ale ojcu Rydzykowi...20 mln na szkołę.
Co prawda zabierze teatrom, a nie mieszkańcom Koniecpola.
Ach, tym pewnie nie da bo musi dać 500 PLN na drugie dziecko.
Potem będzie musiała dać więcej na leczenie traumy pierwszych
dzieci, które poczują się pominięte i niedocenione przez państwo.
Rano ministerstwo finansów mówi, że kasy nie ma, że brakuje 200 mln
na to drugie, trzecie, czwarte i następne dziecko, a popołudniu
mówi, mamy, mamy....?
Gorzej jak się społeczeństwo przejmie i zacznie pracować
nad wskaźnikami demograficznymi z pełnym zaangażowaniem.
Kasy nie styknie, może rzucić hasło na demonstracje:
"więcej dzieci, puśćmy rząd w skarpetkach".
O przepraszam kolejna zmiana ojciec Rydzyk na tą chwilę
jednak nie dostanie...
Może jednak woda w Koniecpolu popłynie?
Pogubiłam się....
Jak mówi mój brat w lewej kieszeni nie mają, ale jak zajrzą do prawej
to znajdą, a jak w prawej nie ma to może przesuną z tylnej do lewej.
Wspaniały podsumował to zdaniem:
"Oni dadzą tylko niechętnie, najwyżej dodrukują - pieniądze to tylko papier".
Jeszcze rano ministerstwo finansów było niepodległe i twierdziło, że kasa pusta
po południu prezes zaatakował i odbił ministerstwo, hurra po nas choćby potop.
Zadziwiona Kurodoma.
do obywateli, którzy od pół roku nie maja wody bo studnie wyschły.
Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego wszyscy przed nią,
i po niej jeździli, jeżdżą i będą jeździli.
W końcu władza jest od rozwiązywania problemów
obywateli?
Pamiętam roboczą wizytę Edwarda Gierka i Piotra Jaroszewicza
na polu w czasie zbioru ziemniaków.
Najpierw z przyczepy Gierek wziął kartofla popodziwiał,
zaraz po nim Jaroszewicz wziął kartofla do ręki i też popodziwiał.
Ci nie obiecywali, że dadzą tylko pytali "pomożecie" i dziękowali
za dobre zbiory kartofli.
Pani, była premier Kopacz jeździła po Polsce
i obiecywała, że rozwiąże, poprawi, sprawi w końcu mogła
obiecać wszystko mając świadomość, że wybory przegra
i nie będzie musiała spełniać tych obietnic.
Jednak nowa pani premier przyjechała i powiedziała, że tamta władza
była be, tak be, że zafundowała ludziom wodę w beczkach, a nie
wybudowała wodociągu. Zapytała też dlaczego UE nie dyskutuje
o braku wody ....dodajmy w gminie Koniecpol.
Pani Szydło dostała list od mieszkańców i zareagowała.
Wodociąg będzie i chwała jej za to.
Potem tylko dziennikarze policzyli, że potrzeba będzie 21 mln PLN.
pani premier da ?
Pani premier da, ale ojcu Rydzykowi...20 mln na szkołę.
Co prawda zabierze teatrom, a nie mieszkańcom Koniecpola.
Ach, tym pewnie nie da bo musi dać 500 PLN na drugie dziecko.
Potem będzie musiała dać więcej na leczenie traumy pierwszych
dzieci, które poczują się pominięte i niedocenione przez państwo.
Rano ministerstwo finansów mówi, że kasy nie ma, że brakuje 200 mln
na to drugie, trzecie, czwarte i następne dziecko, a popołudniu
mówi, mamy, mamy....?
Gorzej jak się społeczeństwo przejmie i zacznie pracować
nad wskaźnikami demograficznymi z pełnym zaangażowaniem.
Kasy nie styknie, może rzucić hasło na demonstracje:
"więcej dzieci, puśćmy rząd w skarpetkach".
O przepraszam kolejna zmiana ojciec Rydzyk na tą chwilę
jednak nie dostanie...
Może jednak woda w Koniecpolu popłynie?
Pogubiłam się....
Jak mówi mój brat w lewej kieszeni nie mają, ale jak zajrzą do prawej
to znajdą, a jak w prawej nie ma to może przesuną z tylnej do lewej.
Wspaniały podsumował to zdaniem:
"Oni dadzą tylko niechętnie, najwyżej dodrukują - pieniądze to tylko papier".
Jeszcze rano ministerstwo finansów było niepodległe i twierdziło, że kasa pusta
po południu prezes zaatakował i odbił ministerstwo, hurra po nas choćby potop.
Zadziwiona Kurodoma.
środa, 27 stycznia 2016
Mówisz nie tylko do siebie.....
Służby słuchały słuchają i będą słuchały.
Tak z kronikarskiego obowiązku, ku swojej pamięci,
byliśmy, szliśmy, było nas dużo.
Chodzenie na demonstracje nie nazwałabym jeszcze rutyną, ale zapowiada się,
że będziemy musieli się przyzwyczaić do maszerowania/protestowania.
Pocieszam się, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, regularne spacery
oraz kwitnące życie towarzyskie to zyskałam na "dobrej zmianie".
Temat ostatniego marszu, czyli protest przeciwko inwigilacji w internecie
to osobny temat.
Nie wiem skąd naiwna wiara w to, że możemy być anonimowi pisząc w internecie.
Przecież to co napiszemy i umieścimy w sieci będzie mógł odczytać, każdy powołany
i niepowołany.
Może to być zakodowane, za hasłowane, ale i tak poszło w eter, to jest w sieci.
Każdy użytkownik internetu powinien być świadomy, że to co pisze może być w każdej
chwili odczytane przez kogoś i wykorzystane nie zawsze za nasza zgodą.
Jeśli piszesz w sieci, jeśli rozmawiasz przez telefon, jeśli zapisujesz coś na kartce,
musisz mieć świadomość, że ktoś to przeczyta.
Wiem pachnie to manią prześladowczą, ale tak jest.
To co jest zapisane i powiedziane przybiera formę materialną staje się "dowodem
rzeczowym" i można to wykorzystać przeciwko.
Służby słuchały, słuchają i będą słuchały - niebezpieczne jest to co z tym zrobią,
jak wykorzystają? Przeciwko komu?
A że wykorzystają mam pewność, dlatego maszeruję, protestuję chociaż w tym
przypadku bez większego przekonania.
Tak z kronikarskiego obowiązku, ku swojej pamięci,
byliśmy, szliśmy, było nas dużo.
Chodzenie na demonstracje nie nazwałabym jeszcze rutyną, ale zapowiada się,
że będziemy musieli się przyzwyczaić do maszerowania/protestowania.
Pocieszam się, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, regularne spacery
oraz kwitnące życie towarzyskie to zyskałam na "dobrej zmianie".
Temat ostatniego marszu, czyli protest przeciwko inwigilacji w internecie
to osobny temat.
Nie wiem skąd naiwna wiara w to, że możemy być anonimowi pisząc w internecie.
Przecież to co napiszemy i umieścimy w sieci będzie mógł odczytać, każdy powołany
i niepowołany.
Może to być zakodowane, za hasłowane, ale i tak poszło w eter, to jest w sieci.
Każdy użytkownik internetu powinien być świadomy, że to co pisze może być w każdej
chwili odczytane przez kogoś i wykorzystane nie zawsze za nasza zgodą.
Jeśli piszesz w sieci, jeśli rozmawiasz przez telefon, jeśli zapisujesz coś na kartce,
musisz mieć świadomość, że ktoś to przeczyta.
Wiem pachnie to manią prześladowczą, ale tak jest.
To co jest zapisane i powiedziane przybiera formę materialną staje się "dowodem
rzeczowym" i można to wykorzystać przeciwko.
Służby słuchały, słuchają i będą słuchały - niebezpieczne jest to co z tym zrobią,
jak wykorzystają? Przeciwko komu?
A że wykorzystają mam pewność, dlatego maszeruję, protestuję chociaż w tym
przypadku bez większego przekonania.
sobota, 23 stycznia 2016
Jeśli żałujesz, że nie żałujesz to już jest dobrze....
"Kiedyś rozmawiałem o tym z dominikaninem z Krakowa, profesorem
Janem Kłoczowskim. Przyznałem mu się, że nie przyjmuję sakramentu,
ponieważ warunkiem dobrej spowiedzi jest prawdziwy żal za grzechy,
a ja za pewne grzechy nie żałuję, co będę więc oszukiwał.
Wiadomo, o jakie grzechy chodziło. On się tym wyraźnie zasmucił.
Dwa dni później spotkałem na ulicy koleżankę, która zwróciła się do mnie
takimi słowami. "Andrzej, spotkałam Kłoczowskiego. Nie mam pojęcia,
o co mu chodzi, ale kazał ci powiedzieć, że jeśli żałujesz, że nie żałujesz,
to już jest dobrze". Fantastyczna furtka, nieprawdaż?"
Fragment wywiadu z Andrzejem Grabowskim vel Ferdek Kiepski.
Dotyczy to i mnie są grzechy, których nie żałuję, ale żałuję że nie żałuję.
Dawno temu mój Tata nauczył mnie oglądać boks.
Dwóch facetów, którzy nie maja nic do siebie bije się bez pardonu.
Tata lubił oglądać raczej bokserów wagi lekkiej bo tam można
ocenić jaką techniką dysponuje każdy z zawodników.
Unik, doskok, praca nóg, spryt, refleks, odwaga.
Prawy sierpowy, garda, podwójna garda, na korpus itd.
Waga ciężka to raczej przepychanka z reguły kończąca się jednym
potężnym ciosem kończącym - rywal pada na deski - THE END.
Teraz boksu nie oglądam bo i moje spojrzenie na ten "sport"
się zmieniło. Uważam, że jeśli już, to bokserzy powinni być w kaskach
i powinna być jakaś komisja oceniająca umiejętności i dopuszczająca
do walki.
Nie oglądam, ale "czym skorupka za młodu nasiąknie....." słucham tak
jednym uchem i mniej więcej wiem kto i gdzie....
Ale ja nie o tym.
Muszę się do czegoś przyznać, otóż do tego, że sprawiło mi nie jaką
satysfakcję? nawet nie wiem jak to nazwać no dobra - zobaczyłam to
i się wcale nie zmartwiłam.
Pan Szpilka Polska nadzieja na mistrza wagi ciężkiej przegrał w pięknym stylu
walkę o pas mistrzowski.
Z zasady staram się oddzielać poglądy sportowców od tego jakimi są zawodnikami,
ale w przypadku pana Szpilki nie udaje mi się to nijak.
Może gdyby zachował swoje poglądy dla siebie, może gdyby je wyrażał jakoś
tak mniej zdecydowanie, a może gdyby wiedział o czym tak chętnie opowiada
pożałowałabym go.
" (...) jeden z dziennikarzy rzucił mimochodem pytanie o gender.
Najpierw Szpilka stwierdził, że nie słyszał nigdy tego słowa.
Gdy dziennikarz wyjaśnił mu, że chodzi o "równość" Szpilka zapytał "Pedały?
Jak cię zaraz gwizdnę. Równości mu się zachciało.
(...)Ja powiedziałem. Nienawidzę ... pedałów!"."
Pan Szpilka ma broń w ręku, a raczej w pięści jeśli mówi, że kogoś nienawidzi
to ja się o kogoś kogo on nienawidzi boję.
Np. o Szkota ubranego w kilt, jeszcze pomyśli, że to genderysta i mu "przydzwoni"?
Popełniam przez tego pana grzech za który nie żałuję, może trochę się wstydzę.
Popatrzę sobie jeszcze trochę w końcu pan Szpilka sam chciał i sam podstawił
swoją twarz, a że dostał piękne lanie i to od "czarnego" to nie moja wina.
A teraz podnoszę cztery litery z kanapy zakładam ja podwójne kalesony
a Wspaniały rajstopy, albo odwrotnie
i idę kolejny raz wyrazić swój sprzeciw przeciwko i w temacie.
Zadziwiona Kurodoma.
czwartek, 21 stycznia 2016
Po przodkach winna.....
"Tego rodzaju słowa, wypowiadane przez niemieckiego polityka,
budzą wśród Polaków jak najgorsze skojarzenia. Także moje.
Jestem wnukiem polskiego oficera, który w czasie II wojny
światowej walczył w podziemnej Armii Krajowej z "niemieckim nadzorem”.
Cytat z listu otwartego Zbigniewa Ziobro do komisarza UE
Guenthera Oettingera.
Przeczytałam list w całości, tekst dość arogancki i czepialski,
pouczający, wytykający.
Z punktu widzenia Ziobry i jego środowiska jak najbardziej
na miejscu.
Mnie jednak zastanowiło co innego.
Jak łatwo i często jedyni i sprawiedliwi chwalą się czynami
swoich przodków, kim był i co zrobił ich dziad, pradziad, wuj,
ciocia, mama.
Tak jakby czyny ich przodków opromieniały i spływały
na nich samych.
Zauważcie, że czyny ich przodków są zawsze wspaniałe,
rodzice tych starszych jedynych i sprawiedliwych byli
w AK, ich dziadowie walczyli w legionach.
Rodzice tych młodszych byli w opozycji, ale tej nieokrągłostołowej,
nie tej z Magdalenki, nie tej z żydomasonerii.
Natomiast rodziny ich przeciwników to np. jak w przypadku
prezydenta Komorowskiego fałszywa szlachta.
Albo jak w przypadku Donalda Tuska dziadek w Wermachcie.
Ci co są prawi i sprawiedliwi mają przodków prawych i sprawiedliwych,
a ci po drugiej stronie mają przodków wątpliwej reputacji.
Wygląda to tak jakby istniał jakiś "gen PiS", który przechodzi
na kolejne pokolenia.
I teraz hipotetycznie, gdybym zajęła się polityką jakich przodków
by mi pan minister Ziobro lub prezes TVP Kurski wytknął?
Wyciągnęłam stary album po babci i zaczęłam oglądać.
Jest dobrze dziadek ze strony ojca w wojsku polskim, orzeł w koronie jest,
mieszkał na ulicy Piłsudskiego, bardzo dobrze.
Mundur taki trochę jak w legionach, może to były legiony oby....
Dziadka nie znałam umarł zanim się urodziłam, nie wiem jakie miał poglądy.
Wiem, że był aresztowany przez ruskich i wywieziony na Syberię
z której uciekł i nigdy nie chciał opowiadać jak tam było.
Za co go aresztowali nie wiem.
Babcia? o tu już jest gorzej.
Babcia po wojnie handlowała własnoręcznie
skręcanymi papierosami, a to było nielegalne.
Następne zdjęcie, tata - no tu jest tragicznie.
Mój tata był w ZSMP odbudowywał Warszawę,
brał udział w słynnym zjeździe młodzieży świata w 1955r.
Chustę z tego zjazdu przechowywał do końca życia.
W wojsku był tym socjalistycznym nie zdezerterował.
Orzeł na guzikach bez korony.
Jak by tak dobrze pogrzebali w moich przodkach osobistych i
okolicznych to by się dogrzebali.....
Zamykam album i stwierdzam, że nie mam szans na zaistnienie
w życiu politycznym, po przodkach jestem winna, jedynym pocieszeniem
dla mnie jest to, że raczej nie posiadam "Genu PiS".
Zadziwiona Kurodoma.
PS. Notkę napisałam wczoraj, a dzisiaj czytam, "Ojciec Petru pracował w ZSRR nad śmiercionośną bronią? Dogrzebali się, smród się rozchodzi i drażni wrażliwe nosy jedynych i sprawiedliwych. Teraz Petru będzie się tłumaczył, a oni będą dalej naprawiać Polskę.
Jestem wnukiem polskiego oficera, który w czasie II wojny
światowej walczył w podziemnej Armii Krajowej z "niemieckim nadzorem”.
Cytat z listu otwartego Zbigniewa Ziobro do komisarza UE
Guenthera Oettingera.
Przeczytałam list w całości, tekst dość arogancki i czepialski,
pouczający, wytykający.
Z punktu widzenia Ziobry i jego środowiska jak najbardziej
na miejscu.
Mnie jednak zastanowiło co innego.
Jak łatwo i często jedyni i sprawiedliwi chwalą się czynami
swoich przodków, kim był i co zrobił ich dziad, pradziad, wuj,
ciocia, mama.
Tak jakby czyny ich przodków opromieniały i spływały
na nich samych.
Zauważcie, że czyny ich przodków są zawsze wspaniałe,
rodzice tych starszych jedynych i sprawiedliwych byli
w AK, ich dziadowie walczyli w legionach.
Rodzice tych młodszych byli w opozycji, ale tej nieokrągłostołowej,
nie tej z Magdalenki, nie tej z żydomasonerii.
Natomiast rodziny ich przeciwników to np. jak w przypadku
prezydenta Komorowskiego fałszywa szlachta.
Albo jak w przypadku Donalda Tuska dziadek w Wermachcie.
Ci co są prawi i sprawiedliwi mają przodków prawych i sprawiedliwych,
a ci po drugiej stronie mają przodków wątpliwej reputacji.
Wygląda to tak jakby istniał jakiś "gen PiS", który przechodzi
na kolejne pokolenia.
I teraz hipotetycznie, gdybym zajęła się polityką jakich przodków
by mi pan minister Ziobro lub prezes TVP Kurski wytknął?
Wyciągnęłam stary album po babci i zaczęłam oglądać.
mieszkał na ulicy Piłsudskiego, bardzo dobrze.
Mundur taki trochę jak w legionach, może to były legiony oby....
Dziadka nie znałam umarł zanim się urodziłam, nie wiem jakie miał poglądy.
Wiem, że był aresztowany przez ruskich i wywieziony na Syberię
z której uciekł i nigdy nie chciał opowiadać jak tam było.
Za co go aresztowali nie wiem.
Babcia? o tu już jest gorzej.
Babcia po wojnie handlowała własnoręcznie
skręcanymi papierosami, a to było nielegalne.
Następne zdjęcie, tata - no tu jest tragicznie.
Mój tata był w ZSMP odbudowywał Warszawę,
brał udział w słynnym zjeździe młodzieży świata w 1955r.
Chustę z tego zjazdu przechowywał do końca życia.
W wojsku był tym socjalistycznym nie zdezerterował.
Orzeł na guzikach bez korony.
Jak by tak dobrze pogrzebali w moich przodkach osobistych i
okolicznych to by się dogrzebali.....
Zamykam album i stwierdzam, że nie mam szans na zaistnienie
w życiu politycznym, po przodkach jestem winna, jedynym pocieszeniem
dla mnie jest to, że raczej nie posiadam "Genu PiS".
Zadziwiona Kurodoma.
PS. Notkę napisałam wczoraj, a dzisiaj czytam, "Ojciec Petru pracował w ZSRR nad śmiercionośną bronią? Dogrzebali się, smród się rozchodzi i drażni wrażliwe nosy jedynych i sprawiedliwych. Teraz Petru będzie się tłumaczył, a oni będą dalej naprawiać Polskę.
środa, 20 stycznia 2016
Mowa ciała - dała ciała...
Miałam o czym innym, ale obejrzałam debatę w parlamencie
europejskim na temat Polski.
Słuchałam jedni mówili na temat inni nie bardzo.
Wielu konserwatystów mówiło, że UE powinna być rozwalona,
bo w zasadzie jest be i już.
Coś tam mówili, mówili, mówili.
Pani premier używała górnolotnych słów, generalnie
wg mnie nie powiedziała nic nowego.
Eurosceptycy - konserwatyści byli szczęśliwi, oto pojawił
się premier szóstego kraju w UE, którego mogą przytulić do piersi.
Pani premier mówiła do wyborców w Polsce, te same hasła
co w kampanii wyborczej, biedni emeryci, kopalnie, troska
o wykluczonych.
Tylko, że debata w parlamencie UE nie dotyczyła programu
wyborczego PiS, a tego dlaczego jest łamana konstytucja Polski?
Przyznaję, że pani premier "po wierzchu" wypadła
poprawnie, PO została rozegrana i ustawiona przez PiS
tak, że absolutnie nie wypadało jej atakować premiera
swojego kraju, bo to tak jakby atakowała swoją ojczyznę.
Mnie zaintrygowała mowa ciała pani premier.
Siedziała z miną osoby bardzo kompetentnej, robiła
minę zdziwioną, kręciła głową, uśmiechała się pobłażliwie.
Klaskała niektórym, eurodeputowanym innym nie klaskała.
Powiedziała, że jej rząd jest proeuropejski, że chce budować
unię ramie w ramię, że jest Europejką i jest z tego dumna.
Niestety mowa ciała pani premier Szydło mówiła co innego.
Pani premier klaskała tylko tym, którzy twierdzili, że UE
jest niepotrzebna i trzeba ją rozwalić co trafnie zauważyła
jedna z eurodeputowanych.
Mam wrażenie, że Polska za rządów PiS będzie marginalizowana
w UE i myślę, że będzie to jak najbardziej po myśli prezesa
Jarosława Kaczyńskiego.
Będziemy ramie w ramie z Węgrami Orbana tworzyć
nowy układ w UE.....jaki?
Acha i jeszcze może dołączą się Anglicy, tylko oni w razie
"czego jakiego", okopią się na swojej wyspie, a my żyjąc
między młotem, a kowadłem dostaniemy po naszym
"narodowo-patriotycznym tyłku".
Tak naprawdę niebezpiecznie zrobi się wtedy, kiedy
nacjonalizmy wezmą górę w dużych państwach
europejskich i narodowcy dojdą tam do władzy,
a to ułatwi masa uchodźców, która ruszy na wiosnę.
Będzie się działo strach się bać.
europejskim na temat Polski.
Słuchałam jedni mówili na temat inni nie bardzo.
Wielu konserwatystów mówiło, że UE powinna być rozwalona,
bo w zasadzie jest be i już.
Coś tam mówili, mówili, mówili.
Pani premier używała górnolotnych słów, generalnie
wg mnie nie powiedziała nic nowego.
Eurosceptycy - konserwatyści byli szczęśliwi, oto pojawił
się premier szóstego kraju w UE, którego mogą przytulić do piersi.
Pani premier mówiła do wyborców w Polsce, te same hasła
co w kampanii wyborczej, biedni emeryci, kopalnie, troska
o wykluczonych.
Tylko, że debata w parlamencie UE nie dotyczyła programu
wyborczego PiS, a tego dlaczego jest łamana konstytucja Polski?
Przyznaję, że pani premier "po wierzchu" wypadła
poprawnie, PO została rozegrana i ustawiona przez PiS
tak, że absolutnie nie wypadało jej atakować premiera
swojego kraju, bo to tak jakby atakowała swoją ojczyznę.
Mnie zaintrygowała mowa ciała pani premier.
Siedziała z miną osoby bardzo kompetentnej, robiła
minę zdziwioną, kręciła głową, uśmiechała się pobłażliwie.
Klaskała niektórym, eurodeputowanym innym nie klaskała.
Powiedziała, że jej rząd jest proeuropejski, że chce budować
unię ramie w ramię, że jest Europejką i jest z tego dumna.
Niestety mowa ciała pani premier Szydło mówiła co innego.
Pani premier klaskała tylko tym, którzy twierdzili, że UE
jest niepotrzebna i trzeba ją rozwalić co trafnie zauważyła
jedna z eurodeputowanych.
Mam wrażenie, że Polska za rządów PiS będzie marginalizowana
w UE i myślę, że będzie to jak najbardziej po myśli prezesa
Jarosława Kaczyńskiego.
Będziemy ramie w ramie z Węgrami Orbana tworzyć
nowy układ w UE.....jaki?
Acha i jeszcze może dołączą się Anglicy, tylko oni w razie
"czego jakiego", okopią się na swojej wyspie, a my żyjąc
między młotem, a kowadłem dostaniemy po naszym
"narodowo-patriotycznym tyłku".
Tak naprawdę niebezpiecznie zrobi się wtedy, kiedy
nacjonalizmy wezmą górę w dużych państwach
europejskich i narodowcy dojdą tam do władzy,
a to ułatwi masa uchodźców, która ruszy na wiosnę.
Będzie się działo strach się bać.
Zadziwiona Kurodoma.
wtorek, 19 stycznia 2016
Wszechwiedzący ma dość...
Glenn Frey nie żyje.
Wszechwiedzący ma dość patrzenia na to co się dzieje
na ziemi i postanowił założyć sobie zespół.
Wybiera z tych starszych muzyków.
Czy ktoś to pamięta "Hotel California"?
Na takie utwory za moich prywatkowych czasów
mówiło się "pościelówa" (bez podtekstów).
Chłopaki puszczali to ze szpulowego magnetofonu,
światło przygasało i świat zwalniał.
Sentymentalna Kurodoma.....
Wszechwiedzący ma dość patrzenia na to co się dzieje
na ziemi i postanowił założyć sobie zespół.
Wybiera z tych starszych muzyków.
Czy ktoś to pamięta "Hotel California"?
Na takie utwory za moich prywatkowych czasów
mówiło się "pościelówa" (bez podtekstów).
Chłopaki puszczali to ze szpulowego magnetofonu,
światło przygasało i świat zwalniał.
Sentymentalna Kurodoma.....
Subskrybuj:
Posty (Atom)










