Zaśpiewał o wszystkim o czym chciałam napisać.
Wyszła "kura domowa" z kurnika i zadziwiła się - jaki dziwny jest nasz świat. Każdy dzień przynosi coś nowego...ludzie się kręcą i wymyślają, oj wymyślają.
czwartek, 29 września 2016
wtorek, 20 września 2016
Rozumiem ?
Pogoda nie odpuszcza, słońce świeci, więc jeździmy na rowerach,
a jak jeździmy to zdarza się, że się zadziwimy.
W tym roku nie byliśmy na jakimś dłuższym wyjeździe
wakacyjnym, nawet nas nie ciągnęło.
Miałam ciche marzenie, żeby - może odwiedzić Bieszczady,
ale to tak daleko....
Podczas ostatniej wyprawy rowerowej na gdyńskie lotnisko,
Bieszczady przyszły do nas.
Po drodze tuż za gdańską obwodnicą na wysokości Gdyni,
zadziwiły nas takie widoki.
Zdjęcie z telefonu jest nijakie, ale wierzcie mi widok oszołamia.
Trójmiejskie lasy są piękne, wąwozy, wzgórza, doliny, mnóstwo
szlaków rowerowych i pieszych.
Objechaliśmy lotnisko dookoła, na samym lotnisku nic się
nie dzieje, jedziemy sobie wzdłuż płotu po ładnej ścieżce
rowerowej, pustki, żadnych domów i nagle widzimy
jakiś słupek, koło niego palący się znicz i kwiatek.
Instalacja stoi przy bramie w szczerym polu.
Mówię do Wspaniałego, chyba ktoś tu zginął? Może na motorze,
albo jakiś rowerzysta wpadł na jeża, czy jakoś tak ?
Musiałam poczytać i ....dobra o ile intencję upamiętnienia
pewnego wydarzenia mogę zrozumieć, to idei palenia
znicza pod słupkiem nie pojmuję (ktoś musi codziennie przyjeżdżać
zapalać znicz i podlewać kwiatki).
Dobra, zgaduj zgadula, na czyją cześć został postawiony słupek?
Żeby nie było za łatwo, to jeszcze jedna zagadka.
Co to jest?
Dla ułatwienia zapodaję, to jest pomnik.
Odpowiedzi na obie zagadki na dole notki.
A w polityce? Tyle się dzieje, ojej, ojej.
Fajna akcja partii Nowoczesnej, "#misiewicze", czyli zbieramy
informacje o wszystkich "Tłustych misiach" powiazanych z PiS,
zatrudnionych w ostatnim czasie w spółkach skarbu państwa przyniosła
skutek.
Wczoraj kładłam się spać z obrazem skrzywdzonego pana
Misiewicza, który to dzielnie zwrócił się do ministra Macierewicza
o zawieszenie go w obowiązkach na czas wyjasnienia i oczysczenia się
z zarzutów jakie stawiają mu "niedobrzy dziennikarze".
Minister przychylił się do prośby swojego niedawno odznaczonego
złotym medalem za zasługi dla obronności kraju współpracownika
i zawiesił go w obowiązkach, ale nie wycofał z rady nadzorczej polskiej
grupy zbrojeniowej.
Wstaję rano i oto zaskakuje mnie obraz śpiących na podłodze ministerstwa
zdrowia pielęgniarek.
Zaczęło się rozliczanie PiS z obietnic wyborczych.
Panie pielęgniarki stwierdziły, że zostały potraktowane przez ministra zdrowia
Konstantego Radziwiłła w sposób "uwłaczający".
Oczywiście nie omieszkały stwierdzić, że ich trudna sytuacja to wynik
rządów PO - PSL.
Potem następują żale, że pani premier Szydło nie chce z nimi dialogować,
że minister zdrowia ich nie szanuje, a przecież obiecywali....
To na razie taka delikatna rozgrzewka, PiS naobiecywał, mijają kolejne
miesiące rządów prawych i sprawiedliwych , apetyty obywateli "Najjaśniejszej"
rosną, 500+ spowszedniało stało się zwykłym świadczeniem, które należy się
Polakom "jak psu kość" i teraz obywatele będą żądać więcej i więcej.
Dobra nie będę kopać leżącego.
Nie jeszcze kopnę, bo jak tu się nie zadziwić, kiedy słucha się informacji,
że po niespełna roku rządów PiS, tenże PiS będzie kontrolował, władzę PiS,
w sensie, że PiS skontroluje ministrów przypominam z PiS, czy umieszczeni
w spółkach skarbu państwa działacze z PiS są kompetentni i nie są kolegami,
krewnymi, przyjaciółmi tych ministrów z PiS.
Piszę nie zrozumiale?
To jeszcze dopiszę, że zadziwienie moje sięgnęło gwiazd, kiedy usłyszałam,
ministra Błaszczaka, który mówi całkiem poważnie, że trzeba zrobić
film historyczny o Polakach z czasów II Wojny Światowej i zatrudnić
do obsady Toma Cruisa, albo tego... Mela Gibsona ???
Pomijam koszty, ale czy pan minister wie, że Tom Cruis to scientolog,
a Mel Gibson to rozwodnik i damski bokser?
I co na to wszystko prezes wszystkich prezesów?
Mam wrażenie, że prezes przestaje panować nad swoją dziatwą.
Dzieje się dzieje, wstaję rano i mówię do Wspaniałego:
- włącz TV zobaczymy jak się ma nasza władza od wczoraj?
Wspaniały na to:
- Od rana chcesz się karmić ludzką krzywdą?
Może i tak, ale ja naprawdę nic im nie zrobiłam, oni sami
się krzywdzą.
To nie jest tak, że ja źle życzę obecnej władzy, ja tylko
nie mogę wykrzesać w sobie nawet odrobiny wiary
w zasoby intelektualne obecnie rządzącej ekipy.
No i odpowiedź na zagadki.
Zagadka nr1
Zagadka nr2
Zagadka nr jeden, pięknym słupkiem uczczony został fakt, że tą bramą przejechał
papież Jan Paweł II - rozumiem, ale tego palącego się znicza i tych kwiatków
wybaczcie nie rozumiem.
Zagadka nr dwa, uczczony został fakt rozpakowywania kartonowego
pudełka hmmm, staram się zrozumieć.
I żeby nie było, ja nadal wierzę w człowieka.
Zadziwiona Kurodoma.
a jak jeździmy to zdarza się, że się zadziwimy.
W tym roku nie byliśmy na jakimś dłuższym wyjeździe
wakacyjnym, nawet nas nie ciągnęło.
Miałam ciche marzenie, żeby - może odwiedzić Bieszczady,
ale to tak daleko....
Podczas ostatniej wyprawy rowerowej na gdyńskie lotnisko,
Bieszczady przyszły do nas.
Po drodze tuż za gdańską obwodnicą na wysokości Gdyni,
zadziwiły nas takie widoki.
Zdjęcie z telefonu jest nijakie, ale wierzcie mi widok oszołamia.
Trójmiejskie lasy są piękne, wąwozy, wzgórza, doliny, mnóstwo
szlaków rowerowych i pieszych.
Objechaliśmy lotnisko dookoła, na samym lotnisku nic się
nie dzieje, jedziemy sobie wzdłuż płotu po ładnej ścieżce
rowerowej, pustki, żadnych domów i nagle widzimy
jakiś słupek, koło niego palący się znicz i kwiatek.
Instalacja stoi przy bramie w szczerym polu.
Mówię do Wspaniałego, chyba ktoś tu zginął? Może na motorze,
albo jakiś rowerzysta wpadł na jeża, czy jakoś tak ?
Musiałam poczytać i ....dobra o ile intencję upamiętnienia
pewnego wydarzenia mogę zrozumieć, to idei palenia
znicza pod słupkiem nie pojmuję (ktoś musi codziennie przyjeżdżać
zapalać znicz i podlewać kwiatki).
Dobra, zgaduj zgadula, na czyją cześć został postawiony słupek?
Żeby nie było za łatwo, to jeszcze jedna zagadka.
Co to jest?
Dla ułatwienia zapodaję, to jest pomnik.
Odpowiedzi na obie zagadki na dole notki.
A w polityce? Tyle się dzieje, ojej, ojej.
Fajna akcja partii Nowoczesnej, "#misiewicze", czyli zbieramy
informacje o wszystkich "Tłustych misiach" powiazanych z PiS,
zatrudnionych w ostatnim czasie w spółkach skarbu państwa przyniosła
skutek.
Wczoraj kładłam się spać z obrazem skrzywdzonego pana
Misiewicza, który to dzielnie zwrócił się do ministra Macierewicza
o zawieszenie go w obowiązkach na czas wyjasnienia i oczysczenia się
z zarzutów jakie stawiają mu "niedobrzy dziennikarze".
Minister przychylił się do prośby swojego niedawno odznaczonego
złotym medalem za zasługi dla obronności kraju współpracownika
i zawiesił go w obowiązkach, ale nie wycofał z rady nadzorczej polskiej
grupy zbrojeniowej.
Wstaję rano i oto zaskakuje mnie obraz śpiących na podłodze ministerstwa
zdrowia pielęgniarek.
Zaczęło się rozliczanie PiS z obietnic wyborczych.
Panie pielęgniarki stwierdziły, że zostały potraktowane przez ministra zdrowia
Konstantego Radziwiłła w sposób "uwłaczający".
Oczywiście nie omieszkały stwierdzić, że ich trudna sytuacja to wynik
rządów PO - PSL.
Potem następują żale, że pani premier Szydło nie chce z nimi dialogować,
że minister zdrowia ich nie szanuje, a przecież obiecywali....
To na razie taka delikatna rozgrzewka, PiS naobiecywał, mijają kolejne
miesiące rządów prawych i sprawiedliwych , apetyty obywateli "Najjaśniejszej"
rosną, 500+ spowszedniało stało się zwykłym świadczeniem, które należy się
Polakom "jak psu kość" i teraz obywatele będą żądać więcej i więcej.
Dobra nie będę kopać leżącego.
Nie jeszcze kopnę, bo jak tu się nie zadziwić, kiedy słucha się informacji,
że po niespełna roku rządów PiS, tenże PiS będzie kontrolował, władzę PiS,
w sensie, że PiS skontroluje ministrów przypominam z PiS, czy umieszczeni
w spółkach skarbu państwa działacze z PiS są kompetentni i nie są kolegami,
krewnymi, przyjaciółmi tych ministrów z PiS.
Piszę nie zrozumiale?
To jeszcze dopiszę, że zadziwienie moje sięgnęło gwiazd, kiedy usłyszałam,
ministra Błaszczaka, który mówi całkiem poważnie, że trzeba zrobić
film historyczny o Polakach z czasów II Wojny Światowej i zatrudnić
do obsady Toma Cruisa, albo tego... Mela Gibsona ???
Pomijam koszty, ale czy pan minister wie, że Tom Cruis to scientolog,
a Mel Gibson to rozwodnik i damski bokser?
I co na to wszystko prezes wszystkich prezesów?
Mam wrażenie, że prezes przestaje panować nad swoją dziatwą.
Dzieje się dzieje, wstaję rano i mówię do Wspaniałego:
- włącz TV zobaczymy jak się ma nasza władza od wczoraj?
Wspaniały na to:
- Od rana chcesz się karmić ludzką krzywdą?
Może i tak, ale ja naprawdę nic im nie zrobiłam, oni sami
się krzywdzą.
To nie jest tak, że ja źle życzę obecnej władzy, ja tylko
nie mogę wykrzesać w sobie nawet odrobiny wiary
w zasoby intelektualne obecnie rządzącej ekipy.
No i odpowiedź na zagadki.
Zagadka nr1
Zagadka nr2
Zagadka nr jeden, pięknym słupkiem uczczony został fakt, że tą bramą przejechał
papież Jan Paweł II - rozumiem, ale tego palącego się znicza i tych kwiatków
wybaczcie nie rozumiem.
Zagadka nr dwa, uczczony został fakt rozpakowywania kartonowego
pudełka hmmm, staram się zrozumieć.
I żeby nie było, ja nadal wierzę w człowieka.
Zadziwiona Kurodoma.
niedziela, 11 września 2016
Paranoja jest moja, Twoja, nasza polska.....
Na wojsku znam się średnio.
Mój najstarszy potomek jest specjalistą od informacji o rodzajach broni,
wojsk specjalnych, wszelkich ciekawostek wojskowych.
Trochę z tego powodu przyglądam się "reformom" jakie
dokonuje w naszym Wojsku Polskim, bardzo nie konwencjonalny
minister MON.
Nie konwencjonalny bo jest to chyba pierwszy w historii minister
od wojska, który na wojsku się nie zna i go nie czuje.
Przykład pierwszy - odznaczenie swojego rzecznika Bartłomieja Misiewicza
(lat 26, średnie wykształcenie, brak doświadczenia wojskowego,
zwykły urzędnik za biurkowy), złotym medalem za zasługi dla obronności kraju.
Za co ten medal? Prawdopodobnie za męstwo przy wyjaśnianiu
przyczyn katastrofy smoleńskiej, oraz męstwo podczas włamania
do biura NATO w Warszawie,
Pan Misiewicz dostał od razu złoty medal, chociaż przepisy stanowią:
"Medal "Za Zasługi dla Obronności Kraju" może być brązowy,
srebrny albo złoty. Zgodnie z przepisami "przy nadawaniu medalu
zachowuje się kolejność w jego stopniach",
przy czym "nadanie srebrnego medalu może nastąpić po
upływie co najmniej trzech lat od nadania medalu brązowego",
a "nadanie złotego medalu może nastąpić po upływie co najmniej
pięciu lat od nadania srebrnego medalu".
Medal w danym stopniu otrzymuje się tylko raz.
Misiewicz został uhonorowany złotym."
Jak bardzo musieli się poczuć upokorzeni, wszyscy odznaczeni
medalem, którzy na swój medal zasłużyli podczas wojskowych
misji w których narażali swoje zdrowie i życie.
Politycy PiS pytani o ten fakt, machają ręką i mówią to taki
dodatek do pensji, wojskowi słuchają, ale nie zapominają.
Przykład drugi - kiedy minister Maciarewicz objął rządy
nad wojskiem polskim i ogłosił, że rządy PO-PSL pozbawiły
polskich żołnierzy zdolności bojowej.
Zadrżałam.
Uspokojenie przyszło po niespełna trzech miesiącach,
pan minister stwierdził, że on już uzdrowił polską armię
i nie mam się czego bać.
Odetchnęłam.
Myślę sobie, armia jest w gotowości bojowej, wspomaga
ją wspaniała jednostka "Grom" super - czuję się bezpieczna.
Niestety, podczas pokazu sprawności żołnierzy "Grom",
zorganizowanej dla uciechy PAD- a i króla Jordanii,
zginął jeden z komandosów, drugi został ranny.
Początkowo informowano, że żołnierz zginął podczas
ćwiczeń, potem okazało się, że był to pokaz dla polityków.
Nie rozumiem dlaczego, jednostka wojakowa do zadań
specjalnych, której metody działania i tożsamość żołnierzy
jest częściowo utajniona jest wykorzystywana do pokazów,
ku uciesze polityków, dobra ja się nie znam.
Podpowiadam, tak na przyszłość, lepiej było poprosić strażaków
portowych, poleli by wodą z sikawki, zrobiliby fontannę byłby spektakularny,
fajny widok i nikt by nie zginął.
W związku z wypadkiem pan minister MON doszedł do wniosku,
że trzeba zrobić porządki w tych elitarnych jednostkach, bo dobrze nie jest.
Zwolnił dowódców, a na ich miejsce powołał, dowódców wojsk lądowych,
przepraszam, dowódców oddziałów desantowo - szturmowych, czyli...
chyba dobrze mówię piechoty pieszej i zmotoryzowanej oraz
zrzucanej na spadochronach na pole walki.
Dodatkowo powołano ich z pominięciem hierarchii wojskowej,
jako pełniących obowiązki, a więc P.O. tymczasowo.
Nie są to "specjalsi" i są dowódcami tymczasowymi.
Nie znam się za bardzo, więc nie będę się specjalnie
wymądrzać, ale w harcerstwie byłam i wiem, że:
grupa ludzi szanuje tego dowódcę, który wie i umie więcej
niż oni.
Grupa komandosów to specyficzny rodzaj wojska, liczy
się szacunek do dowódcy (braterstwo broni).
Szacunek do tego co ON - dowódca przeżył i potrafi, gdzie służył,
w jakich misjach uczestniczył, na ile można mieć zaufanie do jego
decyzji i rozkazów.
Jeśli ja, jako kompletny laik, z opadniętą szczęką patrzę na to co wyczynia
i jakie decyzje podejmuje minister od wojska, to co muszą czuć żołnierze,
których zadaniem jest uczestniczenie w często tajnych,
skrajnie niebezpiecznych misjach?
Zaczynam się bać i wcale nie pocieszył mnie dzisiejszy widok
ministra Macierewicza w TV, który mówi mi, że już nie długo
wschodniej granicy będą strzec żołnierze nowo tworzonej obrony terytorialnej
kraju.
Jak na razie przez wypowiedzi min. ministra Macierewicza i wskazywanie przez
obecną władzę na naszych sąsiadów jako potencjalnych agresorów i wrogów,
Polski, obrońca polskiej racji stanu, będący pod wpływem "procentowego dopalacza"
pobił w tramwaju profesora UW za to, iż ten rozmawiał
ze swoim niemieckim kolegą po niemiecku.
Został pobity bo śmiał rozmawiać nie po polsku.
Chciałabym wierzyć, że ta władza nieświadomie daje przyzwolenie,
na agresję w stosunku do wszystkiego co jest inne i nie polskie,
nie narodowe....
Nie mam takiej wiary.
Myślę, że już nie długo ośmieleni przyzwoleniem polityków, odpowiednio
zmotywowani, zaopatrzeni w broń żołnierze obrony terytorialnej kraju
wyczyszczą nasz kraj z wszelkich jednostek inaczej myślących i mówiących.
A politycy będą naprawiać i podlewać to co nie wymaga
naprawy i podlewania w imię swoich paranoi, a my zamiast ich leczyć
jeszcze im za to płacimy.....
Zadziwiona Kurodoma.
piątek, 9 września 2016
Hasło na dziś: Braci mniejszych nie wciągamy do rozgrywek politycznych !!!!
Nie mogłam się powstrzymać, skojarzyło mi się z tym, ze człowiek
uwielbia przekonywać innych, że to co ON uznał za najlepsze dla siebie
będzie też najlepsze dla innych. (Te psie oczyska powalają).
Niektórzy właściciele zwierząt uważają, że ponieważ dla nich
wegetarianizm jest dobry to dla ich zwierząt też będzie dobry.
Mój kot Boruta, który przeżył w bardzo dobrym zdrowiu 20 lat,
był całe życie szczupły i sprawny nie jadł kocich chrupek, nie lubił
jedzenia z puszek, jadł podroby i pił wodę.
Uprzedzam, nie chodzi mi o sposób karmienia zwierząt,
ale o tą cechę ludzką, która z niektórych robi despotów,
a z innych głupków przekonanych o swojej racji.
Co mają ze sobą wspólnego słoń, pantera śnieżna i osioł?
Te niczego nie świadome zwierzaki wzbudziły
zainteresowanie jedynych i sprawiedliwych radnych
z Poznania.
Najpierw radna PiS zażądała, aby rozdzielić rodzinę osiołków,
ponieważ ich wzajemne okazywanie uczuć, odbywało się
na oczach niewinnych dzieci, bawiących się w pobliskiej
piaskownicy.
Na skutek interwencji radnej z PiS Napoleona odseparowano
od Antoniny, potem nastąpiła refleksja i rodzinę osiołków połączono,
zamieszkały w ZOO.
Urodził im się synek, osiołek został nazwany Tabu,
i żyli długo i szczęśliwie ?
Nie, Antonina zachorowała i trzeba było ja uśpić, osiołek Tabu
bez opieki matki padł.
Sekcja wykazała, że Antonina była przekarmiana, być może zaszkodziły
jej chipsy, chleb i słone paluszki, przecież zwiedzający ludzie, chcieli dobrze.
Smutna historia, ale nie jedyna, okazało się, że radny PiS wyraził swoją
dezaprobatę dla słonia Nino z poznańskiego ZOO, którego zaczął podejrzewać
o homoseksualizm, radny zadał pytanie:
"Mieliśmy mieć stado słoni, ale skoro Nino woli kolegów od koleżanek
to w jaki sposób spłodzi potomstwo?"
O Wszechwiedzący radny użył słowa "spłodzi" nie wiem
jak mu to przeszło przez gardło, ale w końcu działał w stanie wyższej
konieczności.
Teraz czytam, że ten sam radny PiS MICHAŁ GRZEŚ
zainteresował się planami poznańskiego ZOO w sprawie
sprowadzenia śnieżnych panter.
Wg radnego działanie poznańskiego ZOO wpisuje się
w politykę Putina, pan radny zagrzmiał:
Tutaj opis interpelacji radnego PiS w sprawie panter śnieżnych, to się dzieje naprawdę.
Może w okolicach Poznania dokonywane są próby
z bronią magnetyczna, która działa wybiórczo
i niszczy szare komórki u niektórych homo sapiens?
wydaje, pan świata i innych ludzi....
Ludzie wystarczy, że tłuczemy się między sobą, po co wciągać
w to "braci mniejszych"?
Zwierzęta są niesamowite.
Pisałam na "Frigance" o kocicy, która nas odwiedza.
Kocica sąsiadka pojawiła się w naszym domowym życiu w chwili, kiedy
nasze trzy koty w krótkim odstępie czasu powędrowały za tęczowy most.
Koty poszły, przyszła do nas mama Wspaniałego.
Prababcia jest osoba głęboko niepełnosprawną, po wylewie słabo mówi,
nie umie czytać, nie pisze.
Bardzo trudno jest na co dzień zapewnić prababci rozrywkę i nie ustające
towarzystwo.
Prababcia większość czasu spędza w swoim pokoju lub spaceruje po okolicy.
I w tym momencie pojawiła się ona - nazywam ja Myszką (Wspaniały twierdzi,
że to głupio nazywać kota myszką).
Lubi nas wszystkich, ale uwielbia przebywać z prababcią, rozczulające jest
jak "gruchają" do siebie.
Wczoraj nie mogły się jakoś spotkać przez cały dzień, prababcia wieczorem
pyta "gdzie kot" i wtedy zobaczyła jest, jest Myszka.
Rozczulający widok jak we dwie pomaszerowały po schodach na górę
do pokoju prababci.
Kocica siedzi u nas cały dzień , około 20 idzie do domu, myślę że jej pan
cały dzień jest po za domem, ponieważ Myszka uwielbia towarzystwo ludzi
u nas ma zapewnione głaski, w domu wikt i opierunek.
Wyładniała, przytyła, jak zaczęła do nas przychodzić miała łyse placki
na grzbiecie, teraz ma piękną puszystą sierść.
Dodam jeszcze, że pan sąsiad ma zrobioną dziurę w ścianie domu i jego koty całe dnie
chodzą samopas po dworze, ale karmi i chyba coś na kleszcze i pchły dostają.
Mam nadzieje, że nie ostrzyże Myszki, bo jej białego współlokatora
widuję szpetnie ostrzyżonego.
Nie, nie mam pretensji do sąsiada i kota nie ukradnę, widać, że się stara dobrze karmi, ale pracuje, całe dnie i chyba wieczorami, a kot potrzebuje wbrew zdaniu niektórych dużej dawki ludzkiego zainteresowania.
Ci którzy twierdza, że kot się nie przywiązuje są w grubym błędzie.
Zadziwiona Kurodoma.
poniedziałek, 29 sierpnia 2016
Judaszowe srebrniki...
Tak sobie czasem żartujemy...ale?
Zastanawiałam się jak o tym napisać, żeby nie zesmaczyć,
albo nie wyjść na człowieka-kobietę, która uważa, że kobieta ma przekichane
bardziej od człowieka-mężczyzny, bo przecież tak nie uważam.
Przeczytałam, że minister zdrowia bada możliwość
legalizacji przeszczepiania narządów rodnych.
Przeszczepianie macicy?
Przeczytałam i zrobiło mi się mocno niewygodnie.
Minister zdrowia, który odmówił finansowania
in vitro - procedury medycznej dzięki której rodziło się w Polsce
kilka tysięcy dzieci rocznie, bada możliwość transplantacji
macicy.
Procedura trudna i ryzykowna, pobierać od żywej czy martwej
dawczyni?
Przeszczepiać kobietom bez jajników i jajowodów?
Co z ewentualna ciążą bardzo wysokiego ryzyka?
No dobra w imię moich "lewackich" poglądów jeśli jest
taka możliwość to uregulować prawnie (nie wiem jak)
i przeszczepiać.
Tylko, że jak czytamy potencjalnych kandydatek
jest ok. 500-600.
To jest problem dla kobiet które urodziły się bez macicy,
lub chorych na raka którym usunięto z tego powodu
narządy rodne.
Z tego co wiem nie przeszczepia się narządów chorym
na raka ponieważ komórki rakowe mogą znów zaatakować
przeszczepiony narząd.
Nie wiem o co chodzi, zysk prokreacyjny żaden, lepiej byłoby
przeznaczyć te pieniądze na in vitro?
Co ja tam wiem, pan minister wie lepiej.
Może minister zdrowia przyjrzałby się dość smutnej
procedurze wykonywanej bardzo chętnie przez polskich lekarzy,
czyli przekonywaniu kobiet w wieku po prokreacyjnym,
lub mających już dzieci do usunięcia macicy w przypadku
jakichkolwiek kłopotów np związanych z posiadaniem mięśniaków.
Z tego co czytałam na tzw.zachodzie odchodzi się od tej
okaleczającej procedury i tylko w naprawdę ekstremalnych
wypadkach, jak potwierdzony rak dokonuje się radykalnych operacji.
Wykonuje się "embolizację" lub operacje oszczędzające.
Kobieta, która weszła w wiek średni jest bez szans, jeśli sama
nie zainteresuje się wyjściem alternatywnym zostaje skazana
na ciężką operację.
U nas tnie się kobiety, a argumenty są takie:
- i tak już pani nie będzie rodzić.
- po co pani jajniki w tym wieku, może pani dostać raka,
usuniemy i po kłopocie.
- po co pani ten worek z kartoflami.
- hormoniki będzie pani brała i będzie dobrze.
- skutki uboczne, zagrożenie życia jak przy każdej
operacji mogą być, ale nie muszą.
- komfort życia po, jak się wszystko uda będzie fajnie.
I żeby chociaż laparoskopowo, ale tradycyjna metoda
jest wyżej punktowana przez NFZ więc bardziej się opłaca.
A, że kobieta ma potem ciężej, przecież cierpienie uszlachetnia.
Hormoniki w tabletkach też nie są dla każdej kobiety, a bez hormoników
łatwo nie jest.
Na styku pacjent lekarz trzeba wykazywać dużą czujność.
Nie dać sobie wmówić, że lekarz posiadł patent na wszechwiedzę,
zaufanie jest ważne, ale nie ślepe.
Minister zdrowia obiecał darmowe leki dla ludzi po 75 roku życia.
Dumnie ogłosił, że na liście znalazło się ok. 1129 pozycji.
tylko, że tak naprawdę to ok 64 substancji czynnych..
Ta sama substancja czynna rozpisana na czopki, tabletki w blistrach
po 12 czy 30 sztuk daje nam te ok.1129 pozycji.
Przeczytałam listę jest na niej jeden lek z 10 które systematycznie bierze
jedna z prababć "Simvasterol"- lek na cholesterol.
W sumie jego cena jest pomijalna w co miesięcznych wydatkach na
prababciowe leki.
I tak od tematu do tematu, jeśli nie wiadomo o co chodzi,
to chodzi o propagandę.
Dobiła mnie informacja o wszczęciu śledztwa w sprawie nieprawidłowości
podczas organizacji "Przystanku Woodstock" w latach 2011-2015.
Co jeszcze muszą zniszczyć jedynie prawi i sprawiedliwi, żeby Polacy zauważyli,
że te 500 PLN to "judaszowe srebrniki"?
Zadziwiona Kurodoma.
Zastanawiałam się jak o tym napisać, żeby nie zesmaczyć,
albo nie wyjść na człowieka-kobietę, która uważa, że kobieta ma przekichane
bardziej od człowieka-mężczyzny, bo przecież tak nie uważam.
Przeczytałam, że minister zdrowia bada możliwość
legalizacji przeszczepiania narządów rodnych.
Przeszczepianie macicy?
Przeczytałam i zrobiło mi się mocno niewygodnie.
Minister zdrowia, który odmówił finansowania
in vitro - procedury medycznej dzięki której rodziło się w Polsce
kilka tysięcy dzieci rocznie, bada możliwość transplantacji
macicy.
Procedura trudna i ryzykowna, pobierać od żywej czy martwej
dawczyni?
Przeszczepiać kobietom bez jajników i jajowodów?
Co z ewentualna ciążą bardzo wysokiego ryzyka?
No dobra w imię moich "lewackich" poglądów jeśli jest
taka możliwość to uregulować prawnie (nie wiem jak)
i przeszczepiać.
Tylko, że jak czytamy potencjalnych kandydatek
jest ok. 500-600.
To jest problem dla kobiet które urodziły się bez macicy,
lub chorych na raka którym usunięto z tego powodu
narządy rodne.
Z tego co wiem nie przeszczepia się narządów chorym
na raka ponieważ komórki rakowe mogą znów zaatakować
przeszczepiony narząd.
Nie wiem o co chodzi, zysk prokreacyjny żaden, lepiej byłoby
przeznaczyć te pieniądze na in vitro?
Co ja tam wiem, pan minister wie lepiej.
Może minister zdrowia przyjrzałby się dość smutnej
procedurze wykonywanej bardzo chętnie przez polskich lekarzy,
czyli przekonywaniu kobiet w wieku po prokreacyjnym,
lub mających już dzieci do usunięcia macicy w przypadku
jakichkolwiek kłopotów np związanych z posiadaniem mięśniaków.
Z tego co czytałam na tzw.zachodzie odchodzi się od tej
okaleczającej procedury i tylko w naprawdę ekstremalnych
wypadkach, jak potwierdzony rak dokonuje się radykalnych operacji.
Wykonuje się "embolizację" lub operacje oszczędzające.
Kobieta, która weszła w wiek średni jest bez szans, jeśli sama
nie zainteresuje się wyjściem alternatywnym zostaje skazana
na ciężką operację.
U nas tnie się kobiety, a argumenty są takie:
- i tak już pani nie będzie rodzić.
- po co pani jajniki w tym wieku, może pani dostać raka,
usuniemy i po kłopocie.
- po co pani ten worek z kartoflami.
- hormoniki będzie pani brała i będzie dobrze.
- skutki uboczne, zagrożenie życia jak przy każdej
operacji mogą być, ale nie muszą.
- komfort życia po, jak się wszystko uda będzie fajnie.
I żeby chociaż laparoskopowo, ale tradycyjna metoda
jest wyżej punktowana przez NFZ więc bardziej się opłaca.
A, że kobieta ma potem ciężej, przecież cierpienie uszlachetnia.
Hormoniki w tabletkach też nie są dla każdej kobiety, a bez hormoników
łatwo nie jest.
Na styku pacjent lekarz trzeba wykazywać dużą czujność.
Nie dać sobie wmówić, że lekarz posiadł patent na wszechwiedzę,
zaufanie jest ważne, ale nie ślepe.
Minister zdrowia obiecał darmowe leki dla ludzi po 75 roku życia.
Dumnie ogłosił, że na liście znalazło się ok. 1129 pozycji.
tylko, że tak naprawdę to ok 64 substancji czynnych..
Ta sama substancja czynna rozpisana na czopki, tabletki w blistrach
po 12 czy 30 sztuk daje nam te ok.1129 pozycji.
Przeczytałam listę jest na niej jeden lek z 10 które systematycznie bierze
jedna z prababć "Simvasterol"- lek na cholesterol.
W sumie jego cena jest pomijalna w co miesięcznych wydatkach na
prababciowe leki.
I tak od tematu do tematu, jeśli nie wiadomo o co chodzi,
to chodzi o propagandę.
Dobiła mnie informacja o wszczęciu śledztwa w sprawie nieprawidłowości
podczas organizacji "Przystanku Woodstock" w latach 2011-2015.
Co jeszcze muszą zniszczyć jedynie prawi i sprawiedliwi, żeby Polacy zauważyli,
że te 500 PLN to "judaszowe srebrniki"?
Zadziwiona Kurodoma.
czwartek, 18 sierpnia 2016
Śmierć - pompki - rozpacz - śmiech przez łzy ???
W USA codziennie ok. 22 weteranów wojennych popełnia samobójstwo.
Do 2010 roku co 69 minut jakiś chłopak, który służył w Iraku lub Afganistanie,
popełniał samobójstwo.
Amerykanie wymyślili, że będą codziennie robili 22 pompki, żeby zwrócić
uwagę na problem.
Ćwiczą osobno i grupowo, może to głupie, trywialne i dziecinne,
ale przyniosło skutek bo między innymi ja, dzięki temu dowiedziałam
się o tym, że codziennie ileś tam matek i ojców traci swoje dzieci.
Wojna i zabijanie najgłupsza rzecz jaką człowiek robi drugiemu
takiemu samemu jak on.
W tle tej wiadomości czytam, że nowo objawiona publicystka
Marta Kaczyńska pisząca od niedawna na łamach pisma "Wsieci"
raczyła się opowiedzieć jako zwolenniczka przywrócenia obowiązkowej
służby wojskowej.
Chce żeby w Polsce była armia na wzór armii izraelskiej w której nie tylko nauczą,
między innymi moich chłopców strzelać, nauczą ich też tu cytat
z ekspertki do spraw obronności:
„pozytywnym skutkiem służby wojskowej byłoby kształtowanie wzorców
i postaw, takich jak patriotyzm, odwaga, męstwo, a także dbałość o odpowiednią
kondycję fizyczną”.
Sic - powiedziała. Pani Marta, która nie wypominając ma dwie córki.
Co ja wiem o obowiązkowej służbie wojskowej.
Może trochę więcej.
Mój tata, żeby przerwać swoją burzliwą młodość sam zgłosił
się do wojska.
W wojsku nauczył się nienawidzić starszych rangą i palić papierosy.
Papierosy go zabiły, a mundurowych nie lubił do śmierci.
Brat mojej ciotki, chłopak jak malowany, podczas odbywania
zasadniczej służby wojskowej nauczył się spożywać alkohol
w dużych ilościach i przeżył jakąś dużą traumę o której
nie chciał opowiadać - zapił się na śmierć.
Wielu chłopaków z mojego rocznika odbyło zasadniczą służbę
wojskową i owszem wspominają... tzw.falę, przysłowiowe
malowanie trawników, wszechwładzę wyższych rangą,
w ramach doskonalenia zdolności bojowej uprawiali ogródek przełożonego.
Końca chwalebnej służby wypatrywali jak zbawienia,
a jej kres czcili długo i szaleńczo
Pani Marcie Kaczyńskiej przyśnił się sen w którym zobaczyła
przystojnego, wysportowanego patriotę, który ukształtowany
i wychowany przez Wojsko Polskie kierowane przez Antoniego
Macierewicza jest gotowy w każdej chwili poświęcić życie dla
honoru i ojczyzny....
Tylko, że to jest sen.
Fajnie jest pooglądać przystojniaka w mundurze, nie mam nic
na przeciw, żeby potańczył przede mną przystojny "Chippendales"
w białym mundurze marynarki wojennej USA.
Wojna to krew, śmierć, błoto, nędza, fruwające fragmenty ciał,
trauma, nie ma w niej nic romantycznego.
Pani Marta Kaczyńska jest osobą dobrze poinformowaną
i jej artykuł może być balonem próbnym wypuszczonym
w kierunku społeczeństwa co ono na to, żeby znów brać
chłopaków w kamasze.
Żona znajomego pracuje w wojskowości i mówi, że o poborze
mówi się w tych kręgach coraz głośniej i odważniej.
Patrząc na powolny proces przywracania w Polsce czasów
słusznie minionych myślę, że zasadnicza służba wojskowa
zostałaby oparta na wypróbowanych dawnych wzorcach.
Dlaczego tak sądzę?
A chociażby to, że pan Macierewicz przyznał złoty medal za
zasługi dla obronności kraju swojemu 26 letniemu rzecznikowi
panu Misiewiczowi.
Co pomyśli młody chłopak wcielony przymusowo do armii, czołgający
się w błocie na poligonie patrząc na to jak honoruje się wątpliwe
zasługi młodego "bywalca salonów".
Internet przemianował już nazwę medalu za zasługi na "Pistutimilitari".
Monika Olejnik zaproponowała, żeby może zamiast medalu
rozdawać samochodziki ja bym jeszcze dodała do tego
wiaderka, łopatki i nawet bym się dołożyła do budowy piaskownicy,
żeby tylko panowie poszli się bawić w budowanie małych
pomniczków własnej chwały w piaskownicy, a przestali się
bawić naszym życiem.
Obrona przed konfliktami to:
- Nowoczesne wojsko zawodowe wyposażone w nowoczesny
sprzęt.
- Sprawna dyplomacja, rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać.
- zawieranie sojuszy obronnych.
Okazuje się, że niegdysiejsza obowiązkowa służba wojskowa ma
wpływ na to co się dzieje z naszą demokracją teraz, a to za sprawą
traumy jaką przeżył prezes JK.
Kiedy nosił karabin podczas szkolenia wojskowego,
spotkał tam pana Rzeplińskiego i tak jakoś od czterdziestu lat
panowie się nie lubią.
Tu prezes Rzepliński mówi o pobycie w wojsku.
Tu prezes Kaczyński ocenia wypowiedź prezesa Rzeplińskiego.
Jak było tak było, teraz cierpi Polska demokracja.
Wiem, że moje marzenie o tym, żeby mundur służył tylko
do snucia romantycznych fantazji jest nierealny,
ale czas na "pospolite ruszanie" jest w czasie realnej
wojny na obecny czas potrzebujemy mądrych dyplomatów
i nowoczesnego dobrze wyposażonego, sprawnego wojska.
Zaniepokojona Kurodoma.
Do 2010 roku co 69 minut jakiś chłopak, który służył w Iraku lub Afganistanie,
popełniał samobójstwo.
Amerykanie wymyślili, że będą codziennie robili 22 pompki, żeby zwrócić
uwagę na problem.
Ćwiczą osobno i grupowo, może to głupie, trywialne i dziecinne,
ale przyniosło skutek bo między innymi ja, dzięki temu dowiedziałam
się o tym, że codziennie ileś tam matek i ojców traci swoje dzieci.
Wojna i zabijanie najgłupsza rzecz jaką człowiek robi drugiemu
takiemu samemu jak on.
W tle tej wiadomości czytam, że nowo objawiona publicystka
Marta Kaczyńska pisząca od niedawna na łamach pisma "Wsieci"
raczyła się opowiedzieć jako zwolenniczka przywrócenia obowiązkowej
służby wojskowej.
Chce żeby w Polsce była armia na wzór armii izraelskiej w której nie tylko nauczą,
między innymi moich chłopców strzelać, nauczą ich też tu cytat
z ekspertki do spraw obronności:
„pozytywnym skutkiem służby wojskowej byłoby kształtowanie wzorców
i postaw, takich jak patriotyzm, odwaga, męstwo, a także dbałość o odpowiednią
kondycję fizyczną”.
Sic - powiedziała. Pani Marta, która nie wypominając ma dwie córki.
Co ja wiem o obowiązkowej służbie wojskowej.
Może trochę więcej.
Mój tata, żeby przerwać swoją burzliwą młodość sam zgłosił
się do wojska.
W wojsku nauczył się nienawidzić starszych rangą i palić papierosy.
Papierosy go zabiły, a mundurowych nie lubił do śmierci.
Brat mojej ciotki, chłopak jak malowany, podczas odbywania
zasadniczej służby wojskowej nauczył się spożywać alkohol
w dużych ilościach i przeżył jakąś dużą traumę o której
nie chciał opowiadać - zapił się na śmierć.
Wielu chłopaków z mojego rocznika odbyło zasadniczą służbę
wojskową i owszem wspominają... tzw.falę, przysłowiowe
malowanie trawników, wszechwładzę wyższych rangą,
w ramach doskonalenia zdolności bojowej uprawiali ogródek przełożonego.
Końca chwalebnej służby wypatrywali jak zbawienia,
a jej kres czcili długo i szaleńczo
Pani Marcie Kaczyńskiej przyśnił się sen w którym zobaczyła
przystojnego, wysportowanego patriotę, który ukształtowany
i wychowany przez Wojsko Polskie kierowane przez Antoniego
Macierewicza jest gotowy w każdej chwili poświęcić życie dla
honoru i ojczyzny....
Tylko, że to jest sen.
Fajnie jest pooglądać przystojniaka w mundurze, nie mam nic
na przeciw, żeby potańczył przede mną przystojny "Chippendales"
w białym mundurze marynarki wojennej USA.
Wojna to krew, śmierć, błoto, nędza, fruwające fragmenty ciał,
trauma, nie ma w niej nic romantycznego.
Pani Marta Kaczyńska jest osobą dobrze poinformowaną
i jej artykuł może być balonem próbnym wypuszczonym
w kierunku społeczeństwa co ono na to, żeby znów brać
chłopaków w kamasze.
Żona znajomego pracuje w wojskowości i mówi, że o poborze
mówi się w tych kręgach coraz głośniej i odważniej.
Patrząc na powolny proces przywracania w Polsce czasów
słusznie minionych myślę, że zasadnicza służba wojskowa
zostałaby oparta na wypróbowanych dawnych wzorcach.
Dlaczego tak sądzę?
A chociażby to, że pan Macierewicz przyznał złoty medal za
zasługi dla obronności kraju swojemu 26 letniemu rzecznikowi
panu Misiewiczowi.
Co pomyśli młody chłopak wcielony przymusowo do armii, czołgający
się w błocie na poligonie patrząc na to jak honoruje się wątpliwe
zasługi młodego "bywalca salonów".
Internet przemianował już nazwę medalu za zasługi na "Pistutimilitari".
Monika Olejnik zaproponowała, żeby może zamiast medalu
rozdawać samochodziki ja bym jeszcze dodała do tego
wiaderka, łopatki i nawet bym się dołożyła do budowy piaskownicy,
żeby tylko panowie poszli się bawić w budowanie małych
pomniczków własnej chwały w piaskownicy, a przestali się
bawić naszym życiem.
Obrona przed konfliktami to:
- Nowoczesne wojsko zawodowe wyposażone w nowoczesny
sprzęt.
- Sprawna dyplomacja, rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać.
- zawieranie sojuszy obronnych.
Okazuje się, że niegdysiejsza obowiązkowa służba wojskowa ma
wpływ na to co się dzieje z naszą demokracją teraz, a to za sprawą
traumy jaką przeżył prezes JK.
Kiedy nosił karabin podczas szkolenia wojskowego,
spotkał tam pana Rzeplińskiego i tak jakoś od czterdziestu lat
panowie się nie lubią.
Tu prezes Rzepliński mówi o pobycie w wojsku.
Tu prezes Kaczyński ocenia wypowiedź prezesa Rzeplińskiego.
Jak było tak było, teraz cierpi Polska demokracja.
Wiem, że moje marzenie o tym, żeby mundur służył tylko
do snucia romantycznych fantazji jest nierealny,
ale czas na "pospolite ruszanie" jest w czasie realnej
wojny na obecny czas potrzebujemy mądrych dyplomatów
i nowoczesnego dobrze wyposażonego, sprawnego wojska.
Zaniepokojona Kurodoma.
czwartek, 11 sierpnia 2016
Zadziwiłam się sama sobą, że dałam radę...
Dlaczego jestem sama sobą zadziwiona?
Odpowiedź na Frigance.
Mało czasu miałam na zadziwianie się tym co dzieje się
na świecie, ponieważ przeprowadzałam akcję "sczysczania"
domu.
Między wynoszeniem jednego czy drugiego wora ze "śmieciami"
obiło mi się o uszy, że trwa Olimpiada w Rio na której odnieśliśmy
spektakularne zwycięstwo, ponieważ nasi bracia Zielińscy specjaliści
w podnoszeniu ciężarów zostali jako pierwsi przyłapani na stosowaniu
dopingu.
Powiem tak, nie jestem porażona, ani nie potępiam.
Trzeba być mocno naiwnym, żeby wierzyć w "czysty" sport wyczynowy.
W naszej rodzinie młody dobrze zapowiadający się lekkoatleta
na pytanie dlaczego rezygnuje ze sportu powiedział, że osiągnął taki
poziom, że jeśli chciałby przejść wyżej musiałby zacząć brać tzn mówiąc
elegancko musiałby zacząć się wspomagać.
Przy okazji wywiązała się między mną a Wspaniałym dyskusja,
czy kontrola antydopingowa ma sens.
Ja twierdzę, że nie, Wspaniały twierdzi, że tak bo inaczej sportowcy
w pogoni za sukcesem i pieniędzmi stracą umiar i zaczną masowo
wymierać.
Dałam się przekonać- bez przekonania, problemem są przede wszystkim
pieniądze, które idą w ślad za rekordami.
Wysokość zarobków to rzecz względna, dla jednego
sportowca miliony to za mało dla innego kilkaset dolarów
to kwestia egzystencji na minimalnym poziomie.
Obejrzałam film o maratończykach z Etiopii.
Jeden biegacz utrzymywał z biegów maratońskich nie tylko
swoja rodzinę, ale całą wioskę.
Zmarł w wieku trzydziestu kilku lat bo przedawkował
wspomagacze.
Pomiędzy odgruzowywaniem jednej czy drugiej szafy,
uslyszałam, że nasi prawi i sprawiedliwi mają
jakiś malutki problem ze znalezieniem coś ok.5 mld PLN
w przyszłorocznym budżecie na 500+.
Pan minister od finansów twierdzi, że pieniądze są tuż - tuż ponieważ
w tym roku, wysokość kar naliczonych podczas zmasowanych
kontroli fiskusa znacznie wzrosła.
Tylko, że kary trzeba wyegzekwować, a to nie jest łatwe.
Demotywatory spieszą na ratunek, uważam, że minister
finansów powinien skorzystać z super pomysłu.
Pomimo wpompowania ogromnych pieniędzy z 500+ w naród.
Pomimo opowiadania o tym jak wzrasta poziom zadowolenia
Polaków, jak gospodarka kwitnie z mojego punktu widzenia
wygląda na to, że kryzys finansowy nadchodzi wielkimi
krokami i poziom optymizmu konsumentów spada.
Skąd to wiem?
Otóż stąd, że Wspaniały nie nadąża z robotą.
Zawsze jak ludzie chcą naprawiać, a nie kupować nowy sprzęt
komputerowy to oznacza, że nadchodzi kryzys.
Coraz rzadziej klienci rezygnują z naprawy mówiąc:
"a to mi się nie opłaca płacić tyle za naprawę, dołożę trochę
i kupię sobie nowego laptopa".
Dzieje się w Polsce i na świecie, a ja chwilowo przechodzę
na egoistyczną stronę mocy i robię sobie wolny weekend.
Odpowiedź na Frigance.
Mało czasu miałam na zadziwianie się tym co dzieje się
na świecie, ponieważ przeprowadzałam akcję "sczysczania"
domu.
Między wynoszeniem jednego czy drugiego wora ze "śmieciami"
obiło mi się o uszy, że trwa Olimpiada w Rio na której odnieśliśmy
spektakularne zwycięstwo, ponieważ nasi bracia Zielińscy specjaliści
w podnoszeniu ciężarów zostali jako pierwsi przyłapani na stosowaniu
dopingu.
Powiem tak, nie jestem porażona, ani nie potępiam.
Trzeba być mocno naiwnym, żeby wierzyć w "czysty" sport wyczynowy.
W naszej rodzinie młody dobrze zapowiadający się lekkoatleta
na pytanie dlaczego rezygnuje ze sportu powiedział, że osiągnął taki
poziom, że jeśli chciałby przejść wyżej musiałby zacząć brać tzn mówiąc
elegancko musiałby zacząć się wspomagać.
Przy okazji wywiązała się między mną a Wspaniałym dyskusja,
czy kontrola antydopingowa ma sens.
Ja twierdzę, że nie, Wspaniały twierdzi, że tak bo inaczej sportowcy
w pogoni za sukcesem i pieniędzmi stracą umiar i zaczną masowo
wymierać.
Dałam się przekonać- bez przekonania, problemem są przede wszystkim
pieniądze, które idą w ślad za rekordami.
Wysokość zarobków to rzecz względna, dla jednego
sportowca miliony to za mało dla innego kilkaset dolarów
to kwestia egzystencji na minimalnym poziomie.
Obejrzałam film o maratończykach z Etiopii.
Jeden biegacz utrzymywał z biegów maratońskich nie tylko
swoja rodzinę, ale całą wioskę.
Zmarł w wieku trzydziestu kilku lat bo przedawkował
wspomagacze.
Pomiędzy odgruzowywaniem jednej czy drugiej szafy,
uslyszałam, że nasi prawi i sprawiedliwi mają
jakiś malutki problem ze znalezieniem coś ok.5 mld PLN
w przyszłorocznym budżecie na 500+.
Pan minister od finansów twierdzi, że pieniądze są tuż - tuż ponieważ
w tym roku, wysokość kar naliczonych podczas zmasowanych
kontroli fiskusa znacznie wzrosła.
Tylko, że kary trzeba wyegzekwować, a to nie jest łatwe.
Demotywatory spieszą na ratunek, uważam, że minister
finansów powinien skorzystać z super pomysłu.
Pomimo wpompowania ogromnych pieniędzy z 500+ w naród.
Pomimo opowiadania o tym jak wzrasta poziom zadowolenia
Polaków, jak gospodarka kwitnie z mojego punktu widzenia
wygląda na to, że kryzys finansowy nadchodzi wielkimi
krokami i poziom optymizmu konsumentów spada.
Skąd to wiem?
Otóż stąd, że Wspaniały nie nadąża z robotą.
Zawsze jak ludzie chcą naprawiać, a nie kupować nowy sprzęt
komputerowy to oznacza, że nadchodzi kryzys.
Coraz rzadziej klienci rezygnują z naprawy mówiąc:
"a to mi się nie opłaca płacić tyle za naprawę, dołożę trochę
i kupię sobie nowego laptopa".
Dzieje się w Polsce i na świecie, a ja chwilowo przechodzę
na egoistyczną stronę mocy i robię sobie wolny weekend.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















