niedziela, 10 stycznia 2016

Byliśmy, szliśmy....

Już wiem po czyjej stronie jest matka natura.
Jeszcze o godzinie 11 w sobotę w Gdańsku było zimno i ponuro.
Zastanawialiśmy się ze Wspaniałym czy jechać na demonstrację KOD.
No, ale kto jak nie my. Podwójne skarpety, szalik, czapka i pojechali.
Idziemy na Długą, a tu słoneczko wyszło, ciepło, pełno ludzi, energia jest.
Było, optymistycznie, energetycznie,  sympatycznie.

                 
                            
                                                        Zbieramy się. Rośniemy w siłę.




                                       Ruszamy przez Złotą Bramę na ulicę Długą.

                              

                                                   Przed Dworem Artusa.                 
 

                              

              Za każdym razem idę z obawą, żeby tylko ludziom się chciało i już drugi raz
                                             się cieszę bo ludziom się chce.

                                

                                     A na wszystko patrzy z góry Minionek.
Przedsiębiorczy kupcy, otworzyli sklepy z pamiątkami i obecnie najbardziej kupowanymi
pamiątkami z Gdańska były flagi Polski i UE.  Mogli pomyśleć o balonach bardziej
w temacie, ale myślę, że się szybko postarają.

A na demonstracji w Warszawie przemawiał nie dość że Jarosław to jeszcze Kurski
z tych Kurskich. Szekspirowski dramat trwa, podzieleni bracia po przeciwnych
stronach barykady.
Co będzie dalej? To tylko wie prezes i Wszechwiedzący.

                                                    Zadziwiona Kurodoma.


 

sobota, 9 stycznia 2016

Wiemy tylko tyle ile nam powiedzą....

Myślę sobie siadając do pisania, dzisiaj nie o polityce.
I guzik, codziennie rano nowe informacje powodują,
że przecieram oczy ze zdumienia,  czytam, myślę, że coś wiem,
rozumiem, a przecież wiem tylko tyle ile zechcą mi powiedzieć...

1/No to bulterier wymerdał sobie posadę.
   Podobno Jacek Kurski całe życie marzył o posadzie prezesa TVP.
   Jakie to będą media?
   Na pewno na początku będzie wzrost oglądalności  bo niejeden z nas
   obejrzy informacje z ciekawości jak wygląda świat widziany oczami PiS.
   Może zmienić nazwę programu informacyjnego na "Świat wg prezesa"?
  To może być ciekawe doświadczenie, pomocne w zrozumieniu umysłów
   jedynych i sprawiedliwych
   Kurski prezesem TVP na pewno nie będzie nudno.
   Dlaczego prezes postawił na Kurskiego?
2/Prezes TK po godzinnej rozmowie w cztery oczy z PAD odracza orzekanie
   w sprawie uchwał o odwołaniu 5 sędziów wybranych w poprzedniej kadencji.
   O czym rozmawiali, co ustalili ?
3/Pani minister edukacji mówi w TVN, że ministerstwo nie pracuje nad
   propozycją o wygaszaniu gimnazjów, a tyle było zapowiedzi w kampanii wyborczej.
   Wzięto pod uwagę zastrzeżenia dotyczące dobra dzieci, zwolnienień nauczycieli,
   kosztów?
   Nie.
   Prawdopodobnie kościół katolicki ma ok.200 gimnazjów i bardzo naciska na rząd,
   żeby zrezygnował z tej reformy.
   Prezes musi ugłaskać hierarchów?
4/ Żeby komuś dać to komuś trzeba zabrać , okazuje się,
    że maja wzrosnąć ceny niektórych leków dla pacjentów
    po transplantacjach, z 3,50 do 150 PLN.
    Miesięczna kuracja ma kosztować 600P PLN.
    Chyba , że pacjent zgodzi się na zamienniki tzw. "generyki".
    Lekarze twierdzą, że nie zawsze to jest możliwe,  rząd musi
    szukać oszczędności na tak małej grupie pacjentów?
5/ CBA  przeszukuje o 6 rano gabinet i mieszkanie lekarki.
    Okazuje się, że jest to żona lekarza kardiochirurga, którego
    Ziobro oskarża o przyczynienie się do "przedwczesnej" śmierci ojca
    Fałszywych recept nie znaleziono.
    Na miejscu pana Ziobry bym przystopowała, bo jak dostanie zawału to żaden
    lekarz nie podejmie się leczenia.
6/ Prokuratura umarza aferę Madrycką. Szykuje się powrót Hoffmana.
    Może wróci jako rzecznik prasowy nowego prezesa TVP?

                    

                                           Tygrysek myślał że to pianka, a to......

           Wiemy tylko tyle ile nam powiedzą, reszty możemy się tylko domyślać.....

                                                    Zadziwiona Kurodoma.


czwartek, 7 stycznia 2016

Errata do posta kołomyja.

Pan prezydent jednak nie wszystkich Polaków znalazł
lub dostarczono mu długopis bezpośrednio od prezesa
i raczył był w łaskawości swojej podpisać "małą ustawę medialną".
W trosce o pluralizm i obiektywizm mediów publicznych załatwił
fuchę panu Kurskiemu, który będzie pilnował "ciemnego luda",
żeby ten był odpowiednio poinformowany?
Cytując dokładnie przyszłego nowego władcę TVP?
"Z tym Wehrmachtem to lipa, ale jedziemy w to, bo ciemny lud to kupi".

Jestem wkurzona bo muszę podnieść z kanapy moje cztery litery
i iść w sobotę na spacer po ulicy Długiej w Gdańsku razem
z innymi tak samo wkurzonymi jak ja, będziemy spacerować.

Może sobie przeklnę jak prezes z serialu "Kiepscy",
"Kurka wódka panie Ferdku, to są rzeczy o których się fizjologom
  nie śniło".

Kołomyja.....

Końcówka roku i początek nowego roku to istna kołomyja.
Tyle się dzieje,  mam wrażenie, że świat wsiadł na karuzelę,
która przyspiesza.
Nigdy nie lubiłam wesołego miasteczka.
Nawet jak byłam dzieckiem, teraz niechęć się utrwaliła.
Na sam widok karuzeli robi mi się niedobrze.
Ze świata nie wysiądę chyba, że Wszechmocny zarządzi.
Kilka wiadomości z ostatniej chwili:
- nie premier i nie prezydent Polski, spotkał się potajemnie z premierem
  Węgier Orbanem - co ustalili?
  Orban podarował prezesowi węgierskie wina, ten się odwzajemnił
  25 letnią starką, na pewno ustalali, który trunek mocniejszy?
  Węgier Polak dwa bratanki.....
- Prezydent nie wszystkich Polaków zapomniał długopisu i jeszcze nie
  podpisał małej ustawy medialnej, za to podarował narty dla WOŚP,
  i dołączył do orszaku "Trzech Króli". To chyba w ramach łączenia
  narodu? Damy się nabrać?
- W Niemczech grupy niezidentyfikowanych młodych mężczyzn o arabskich
   rysach molestowały i okradały kobiety podczas nocy sylwestrowej.
   Policja nic nie widziała, prasa niemiecka usłyszała dopiero po kilku dniach.
- Korea Północna dokonała próby bomby wodorowej, cały świat się zastanawia
   czy na pewno i zaklina rzeczywistość, a może to tylko kolejna próba atomowa?
   Kijek to czy pałka? Wariat ma brzytwę, czy maczetę?
- El Nino szaleje prawdopodobnie z tego powodu mamy dziwną pogodę.
   Niby zima, ale jednego dnia jest plus10 stopni, a drugiego dnia minus 17.
   Albo beret, albo uszatka, ni pies ni wydra....
I tak się świat kręci, prababcia chodzi po domu i stęka, że zimno, chociaż
w domu przepisowe 21 stopni ciepła.
Ja chodzę po domu i stękam, że mam dość przedłużających się świąt,
mrozu i chcę na rower.
Tylko Wspaniały niezniszczalny, twardy jak stal pilnuje pieca, walczy
z półośką w samochodzie, pracuje na chleb i trzyma pion.
Faceci mają przekichane, muszą być macho, ale i romantyczni, twardzi
ale i wyrozumiali, muszą zarabiać, ale nie mają prawa być zmęczeni
w końcu równouprawnienie i trzeba gary pozmywać i dzieckiem
się zająć, do tego jeszcze dbać o urodę nie zaniedbywać się intelektualnie
i w ogóle być przystojnym i w typie, czyli tak jak kobiety, które też mają
przekichane, bo muszą zrobić w pracy i w domu, urodzić dzieci,
być koniecznie szczupłe,  odpowiednio mądre, a kiedy trzeba
wdzięcznie głupie, mało mówić, interesować się sportem,
być piękne i w typie.
Generalnie ludzie mają przekichane i żeby nie ten piękny świat
i takie widoki z lata to zgłosiłabym się do lotu na Marsa.

              


 


                              




Czekam na lato, lato, lato jeszcze tylko trzy miesiące.
Dla mnie nazwa Marzec zwiastuje koniec zimy.

                                              Rozmarzona Kurodoma.

wtorek, 5 stycznia 2016

Kruk krukowi oka nie wykole.....

Jojczymy i denerwujemy się bo źle się dzieje z naszą polską
demokracją, boimy się, że nasze prawa i wolności są zagrożone.
Panikują dziennikarze, sędziowie, urzędnicy, wojskowi, prokuratorzy,
doszli też rowerzyści i wegetarianie.....
Wydaje mi się, że najbardziej boją się politycy i to wszyscy
i ci z PiS i ci z PO, PSL, wszyscy.
Zastanawiam się od ładnych paru lat jak to jest, że politycy są
w zasadzie nie zatapialni.
Zrobią coś nie tak łagodnie mówiąc, znikają na chwilę by za chwilę
pojawić się w nowej odsłonie.
Dotyczy to polityków każdej opcji.
To, że "rodzinne" środowisko przyjmuje ich to może nawet nie dziwi
w końcu to swoi, rodzinie się wybacza i przyjmuje z dobrodziejstwem
inwentarza.
Dlaczego jednak przeciwnicy polityczni umożliwiają te powroty?
Weźmy np. pana Ziobrę.
Dlaczego nie udało się postawić byłego, a teraz znów obecnego ministra
sprawiedliwości przed Trybunałem Stanu?
Wrócił jak bumerang.
PO i PSL miały większość, mogli to zrobić.
Zabrakło kilku głosów?
Politycy zdyskredytowani lądują w zarządach spółek,
albo zakładają jakieś firmy doradcze, przeczekują i wracają.
Dotąd było tak, że w myśl zasady "kruk krukowi oka nie wykole"
oszczędzało się polityka bo co będzie kiedy nam się noga powinie?
Jeśli my ich nie ruszymy to oni nas też oszczędzą.
Oszczędzamy swoich i ich bo tak naprawdę jesteśmy "korporacją polityków".
Nie jeden dziennikarz mówił jak to po zażartej dyskusji w studio,
politycy po skończonej audycji szli na wódkę w całkowitej zgodzie.
Dotąd tak było, ale to się chyba skończyło.
PiS czyli prezes będzie stosował zasadę o "kruku" tylko w stosunku do swoich,
"obcych" nie oszczędzi.
Wrócił Ziobro, Kamiński, wróci Kurski, Hofman.
Kiedy PO objęła władzę obiecywała audyt i rozliczenie rządów PiS.
Nie rozliczyli nikogo.
Teraz zaczął się bój na śmierć i życie.
Teraz ten kto wygra nie będzie brał jeńców.
PiS będzie walił w przeciwnika Trybunałem Stanu i prokuraturą, podsłuchami
i insynuacjami.
PO walczy o życie, PiS zdaje sobie sprawę, że jeśli przegra nikt nie zastosuje
już zasady, że "Kruk krukowi oka nie wykole".
I w tym węszę szansę, tak naprawdę to prezes potrzebuje bezwzględnej zemsty.
Jest już w wieku, kiedy bardziej myśli się o końcu, a młode wilczki w PiS wkrótce
zdadzą sobie sprawę, że jest jeszcze jedno polskie przysłowie:
                       "Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie".

                     

                                                 Najważniejsza umiejętność polityka?

                                                          Zadziwiona Kurodoma.

niedziela, 3 stycznia 2016

Rzucić granat, a potem posprzątać ?

Przyznam się, czytam komentarze pod publikowanymi w internecie
tekstami dotykającymi tematów politycznych.
Wiem, wiem to "trolle hejtują" nie warto.
Tylko, że politycy i wydawałoby się normalni ludzie też zaczynają
używać języka "hejtu".
Coraz częściej spotykam się ze stwierdzeniem, że opór społeczny
który narasta w związku z tym o się dzieje w polskiej polityce
to "kwik świń odrywanych od koryta" oraz, że to co robi obecna ekipa
rządząca to sprzątanie po poprzednikach.
Jak to czytam, to przypomina mi się jak moja znajoma sprzątała.
Wchodzę do niej do domu i wydaje mi się, że nastąpiła
jakaś wielka katastrofa.
Wygląda jak by ktoś rzucił granat, albo właśnie trafiłam na  moment wyprowadzki.
Wszystkie "durnostojki" zniesione do kuchni celem mycia, dywany
zwinięte, znajoma obłęd w oku, szamotanina  - sprzątamy.
Ktoś powie tak z tego chaosu zrodzi się ład, może i tak, ale ten pozorny ład
trwał tylko chwilę, już za chwilę następował nieład.
U mnie w panieńskim domu, też tak się sprzątało więc z doświadczenia
wiem, że tylko systematyczne sprzątanie ma jakiś sens.
Codziennie coś tam trzeba zetrzeć, innego dnia podmieść, a jeszcze
innego wytrzepać, wynieść, wyrzucić.
Ktoś powie to nudne może i tak, ale mniej męczące i wydaje się bardziej efektywne.
Mam wrażenie, że sprzątanie w wykonaniu PiS to właśnie takie rzucenie
granatu w sam środek najważniejszych struktur państwa.
Ponieważ tak jak napisałam kiedyś, lubię odszczekiwać i nie mieć racji.
przeczytałam odpowiedź sędziów na główny argument naprawiaczy  TK,
że nasi sędziowie to lenie i niemiecki TK sądzi więcej i efektywniej.

"Odnosząc się do informacji o liczbie spraw rozstrzygniętych przez FTK
(minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro podał w poniedziałek, że ten
Trybunał wydał w 2014 r. ponad 6,8 tys. orzeczeń) TK zauważył, że w
Niemczech rozprawy przed FTK należą do absolutnej rzadkości.

"W 2014 r. przeprowadzono je tylko w ośmiu przypadkach" - zauważył TK(...)
W Niemczech wprowadzono bowiem szereg (nieznanych w Polsce) rozwiązań bardzo "upraszczających postępowanie" (znaczna część skarg konstytucyjnych "załatwiana"
jest bez bezpośredniego udziału sędziów, poważny odsetek orzeczeń o charakterze
proceduralnym kończących postępowanie nie wymaga "wszechstronnej oceny
całokształtu sprawy" i pisemnego uzasadnienia, rozprawy są rzadkością)."

Oczywiście można te wyjaśnienia przyjąć lub nie, ale czy żeby posprzątać
TK trzeba go najpierw upokorzyć, ubezwłasnowolnić, skonfliktować, zablokować?
Czy nie można ściągnąć dobrych rozwiązań od innych, nie z myślą,
żeby zablokować TK, ale żeby usprawnić jego pracę.
Jak długo trzeba będzie "odsprzątowywać"?
Nie można było wolniej, przemyślanie, wzorując się na sprawdzonych wzorcach?
I jeszcze o tych kwiczących świniach skądinąd "zwierzętach bohaterach" ponoszących
codziennie śmierć w imię człowieczej diety.
Wolę powiedzenie o szczekających pieskach.
No więc szczekam, kwiczę, ale też nie boje się odszczekiwać i odkwiczywać,
jeśli uznam, że druga strona sporu (nie kłótni) mnie przekona do swoich
racji.
Tylko dlaczego tak trudno usłyszeć sensowne argumenty padające
z tej drugiej strony, bo jeśli argumenty są w stylu:
- my tylko sprzątamy po was....tylko co i jak?
- telewizja jest nieobiektywna, proszę obejrzeć TV Trwam to tam jest
  prawdziwa informacja.....tylko jaka?
- repolonizacja banków.....tylko jak?
- uszczelnienie VAT.....tylko jak?
- podniesienie Polski i Polaków z kolan.....tylko jak?( ja stoję, Wspaniały też)
- 500 PLN na dziecko....tylko komu i kiedy?
- odzyskanie kolejki na Kasprowy Wierch.....tylko jak?
- podniesienie poziomu kabaretów.....ciekawe jak?
itd. i itp.
Strona jedynych i sprawiedliwych mam wrażenie, że też "kwiczy" dorywając
się do koryta.
Ja przyzwyczajona przez Wspaniałego, który podczas naszych sporów osobistych
wymaga przedstawiania argumentów, wypracowywania kompromisu,
a nie jałowego krzyku (nasz model sporu sprawdza się od trzydziestu paru lat)
czekam na przekonujące mnie argumenty i dobre efekty, "dobrej zmiany".
Kiedy tylko to nastąpi wchodzę pod stół i odszczekuję, odkwiczuję.
Doczekam się?

                 



                             Może jednak nie wciągajmy zwierząt w nasze ludzkie spory,
                             one i tak mają przechlapane dzięki nam......

                                                  Zadziwiona Kurodoma.

piątek, 1 stycznia 2016

Na wszystko jest czas miejsce i pora....

Dzisiaj zadziwieniom politycznym mówię nie...
Po kolejnym spokojnym sylwestrze przypomina
mi się jak moja mama  życzyła mi:
"Życzę Ci żebyś była jak najdłużej dzieckiem, potem nastolatką,
potem panną, potem dojrzałą kobietą.....".
Ja to przetłumaczyłam sobie na powiedzenie:
"Na wszystko jest czas miejsce i pora...."
Był czas szalonych zabaw po świt, kiedy sąsiad
z dołu pukał do drzwi i prosił, żeby trochę mniej skakać
bo mu obrazki ze ścian spadają.
Był czas bali, teraz nadszedł czas kiedy wybawiona i
wyciszona obchodzę rok z westchnieniem:
"O Wszechwiedzący jak dobrze, że nie muszę już siedzieć
po nocy i dłubać widelcem w sałatce, albo miotać się po parkiecie".
Moje sylwestry były wspaniałe, bo była na nie pora.
Teraz jest pora na sylwestra spokoju.
Urokliwa, cicha chwila niech trwa jak najdłużej....

                

                                               
   PS. Zapraszam na mój drugi blog friganka , tam też kilka sylwestrowych refleksji.


                                                 Nostalgiczna Kurodoma.